Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

         

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1523]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
152 / 154


2018-06-14

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Powrót do przeszłości (czytano: 367 razy)

 

Dzisiaj po biegu padł mi zegarek. Chodził ponad 10 lat na jednej baterii (miała gwarancję żywotności 10 lat). Marka - Q&Q. O ile dobrze pamiętam cena była poniżej 100 złotych. Już dwa razy wymieniałem pasek, teraz trzeba wymienić baterię. Chyba, że się popsuł i będę musiał zakupić nowy.

Jutro na trening założę zegarek, który stosowałem na początku swojej przygody biegowej, czyli bardzo dawno temu. Jeszcze wtedy nie startowałem w zawodach. Dla ułatwienia nastawiałem go na równą godzinę i nietrudno było zobaczyć jaki był czas z dokładnością do sekund. Poliot - mój pierwszy zegarek w życiu w ogóle. Miałem go od liceum i zachowałem do dziś (ponad 40 lat). Niezawodny. Dwa razy zmieniałem szkiełko, a i tak jest teraz lekko pęknięte.

Następne zegarki, to były zegarki elektroniczne 7 melodyjek. Tanie, szybko się psuły, ale miały stoper.

Pierwszy biegowy zegarek - Cassio kosztował mnie ponad 100 złotych. 50 pamięci okrążeń, krokomierz. Liczył mi kroki w moich maratonach i innych biegach. Im szybszy bieg tym mniej kroków, czyli krok dłuższy. Gdzieś jeszcze mam zapiski, to tutaj później umieszczę jako ciekawostkę. Długo go miałem, ale tuż po zmianie baterii się zepsuł.

Kupiłem więc zegarek, który teraz mam - Q&Q. Pamięć tylko 10 okrążeń, miałem więc kłopoty z treningami interwałowymi typu 10x1km, czy 10x0,5km. Chciałem przecież znać czasy poszczególnych odcinków. Musiałem posłużyć się ołówkiem i kartonikiem zapisując sobie na nim czasy. Teraz takich treningów nie robię i nie mam kłopotu, ale i forma jest słabsza.

No i najnowocześniejsza technika - smartfon. Kupiłem go nie dla celów biegowych, ale jak można wykorzystać podczas biegania, to czemu nie? Xiaomi. Polecił mi go mój syn, który ma smartfon tej samej marki ale z wyższej półki. Nie kosztował mnie dużo, ale jestem zadowolony.

Czy zrobię jeszcze jeden krok i kupię sobie zegarek biegowy z wszelakimi wodotryskami? Na razie mi nie jest potrzebny. Jak będzie, to sobie kupię. Trasy treningowe mam wymierzone, czujnik tętna mam w głowie, więc po co płacić za coś co jest człowiekowi niepotrzebne? Na ten czas, gdyby mój obecny zegarek się zepsuł, to zamierzam kupić niedrogi zegarek z przynajmniej 10 pamięciami okrążeń (muszę znać międzyczasy). Nie będzie to proste, bo coraz trudniej o takie zegarki. Cóż - biegacze wybierają zegarki biegowe.

...prawdziwy powrót do przeszłości. Dzięki temu wpisowi zamiast telefonu wziąłem na trening mój stary zegarek. Wystartowałem dokładnie o godzinie 12:00 (bardziej przypadek niż zamierzona sprawa), więc zegarka nie musiałem przestawiać. Zmierzyłem czas biegu i bez problemu 3 międzyczasy. Można? Można. Ale na dłuższą metę to by było męczące. Nie dość tego - uzyskałem na mojej crossowej trasie najlepszy wynik w tym roku. Podwójny powrót?

...tego się nie spodziewałem. Zegarek sam się naprawił. Nawet czasy z ostatniego biegu się zachowały. Tak czy inaczej nie jest w pełni sprawny.




Na zdjęciu - moje zegarki

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Redakcja
16:15
wonio
16:14
Admin
16:12
nairam
16:11
zefir
16:08
peligrosa1
16:08
stratos
15:49
kubawsw
15:38
kazho
15:25
Małgorzatka
15:16
robertgarzel
15:12
1223
15:10
Andrea
15:09
filips1
15:03
Hung
14:55
AdamP
14:38
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |