Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

    

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
245 / 248


2020-09-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Druga Mila z Sebastianem Coe. Niespodziewany start i jeszcze bardziej niespodziewana powtórka (czytano: 555 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://app.allyouneedisrunning.com/pl/challenges/details/20-09-sebastiancoe

 

Piąte wyzwanie Wirtualnego Półmaratonu Gdynia to bieg na milę. Można w nim biegać od 10 do 20 września, więc zapraszam wszystkich chętnych i niechętnych. Dowiedziałem się o tym wyzwaniu wczoraj wieczorem, czyli 9 września i od razu wzięła mnie ochota na pobiegnięcie go na drugi dzień, czyli 10 września w czwartek. Akurat w środę miałem przerwę treningową, więc to był plus. Minus to to, że pracowałem na nockę. Następny minus to zapowiadany silny wiatr, a silnego wiatru nie lubię, bo biegam na pętlach i kiedyś musi być pod wiatr. Z wiatrem nie chcę biegać, bo to jest takie "oszustewko" wirtualne i czas byłby za dobry jak na formę. Po co oszukiwać siebie i innych? Jeszcze jeden minus czy plus to to, że zamierzam wystartować w biegu na 5 kilometrów w Dziwnowie w sobotę wieczór (alternatywnie w niedzielę rano) w ramach Dziwnowskiej Ligi Biegowej. Z jednej strony może być za mało czasu na odpoczynek, z drugiej strony dobry trening szybkościowy przed piątką.

Tydzień przedstartowy - szóstki na szosie i na crossie plus start crossowy na dystansie 6,24 km. Szybkości za bardzo nie trenuję, więc były marne szanse na uzyskanie dobrej prędkości na milę, więc i marne szanse na dobry rezultat.

10.09.2020 - czwartek
Przyjechałem z pracy o 8:20. Śniadanie - dwie kromki chleba z margaryną i miodem, kubek mleka. Trochę snu i o godzinie 11 zaczynam szykować się do biegu. Przed wyruszeniem na wirtualne zawody zważyłem się - 75,7 kg. Temperatura 19 stopni, wiatr w porywach silny, na tyle silny, że zastanawiałem się czy wystartować. Na drugi dzień miało wiać słabiej, ale to by było już za blisko dziwnowskiej piątki.

Muszę znowu wymierzyć rowerem 109 metrów, więc na start jadę rowerem. Od środka mojej trasy T1 do (2,5 km od domu) odmierzam te 109 metrów (53 obroty koła). Rower chowam w rowie przy drodze tam gdzie wyszła meta mili. Teraz 12 minut rozgrzewki. Wcześniej 3 minuty rozgrzewałem się w domu, plus 2,5 km jazdy rowerem. 15 minut to ostatnio mój czas rozgrzewki i nie zamierzam tego zmieniać no i było 15 minut. Wiatr wiał z boku z zachodu, więc przynajmniej pod wiatr nie będzie.

START
Włączam stoper i Decathlon Coach. Biegnę długim równym krokiem. Na początku bez wysiłku, ale już gdzieś po 300 metrach czuję pierwsze symptomy zmęczenia. 0,5 km - 1:51. Druga pięćsetka. Staram się nie zwalniać, ale nie jest to łatwe. Długi krok, ale już mniej sprężysty. Drugie 0,5 km - 1:57. Nawrotka i jeszcze ponad 600 metrów do mety. Myślę sobie - to już niedaleko, więc dalej długi krok, jak najdłuższy. Utrzymuję tempo - trzecie 0,5 km - 1:57. Ostatnie 109 metrów - finisz. Przyspieszyłem, co widać po czasach, chociaż za bardzo tego nie czułem.
META

Wyłączam stoper i Decathlon Coach. Na stoperze 6:09, na Decathlon Coach 6:08, dystans 1,65 km. Tempo 3:49 min/km - nieźle jak na braki w treningach szybkościowych. Teraz powrót 2,5 km do domu. W domu synchronizacja aplikacji biegowej i tymczasowe pierwsze miejsce na 4 startujących. Jeszcze waga - 75,2 kg, czyli 0,5 kg mniej niż przed biegiem.

Zestawienie czasów:
1. 0,5 km - 1:51 (3:42 min/km)
2. 0,5 km - 1:57 (3:54 min/km)
3. 0,5 km - 1:57 (3:54 min/km)
3. 0,609 km - 2:21 (3:52 min/km)
ostatnie 0,109 km - 0:24 (3:40 min/km)

1 km - 3:48 (3:48 min/km)
1,5 km - 5:45 (3:50 min/km)
1.609 km - 6:09 (3:49 min/km)

Dzięki finiszowi na ostatnich 109 metrach udało mi się poprawić tempo z 3:50 na 3:49 min/km.

Jak w tytule, to już druga mila. Pierwszą biegłem 5 sekund wolniej. Czasy tamtego biegu: 1:52, 1:59, 2:23, czyli +1/+2/+2, czyli te 5 sekund nadrobiłem na całym dystansie mniej więcej po równo.

Jak będą wyniki końcowe to je tutaj umieszczę i jeszcze coś napiszę...

... tymczasem na drugi dzień niespodziewanie postanowiłem przebiec milę jeszcze raz. Jak wyszedłem na rozgrzewkę zobaczyłem, że wiaterek jest minimalny, temperatura 20 stopni, bez słońca. Idealna pogoda na bieg. Biegnę sobie biegnę chodnikiem w stronę cmentarza i zamiast zawrócić, jak to zawsze czynię podczas rozgrzewki, pobiegłem prosto na start mili. Wczorajszy bieg rozpisałem dokładnie i pomyślałem sobie wtedy i teraz - jak łatwo poprawić wynik. Wystarczą szybkie trzy pięćsetki. Co to dla mnie. Na prawdę uwierzyłem w to. Z drugiej strony jakoś nie chciało mi się znowu dreptać 6 kilmetrów, znowu w tempie niewiele lepszym niż 5 min/km. Rozgrzewka 20 minut i...

START
Pierwsza pięćsetka - długi krok na świeżości. Mijam znacznik 1609 metrów - od wczoraj jeszcze się nie starł. Jeszcze trochę i 500 metrów. Czas 1:56, więc o wiele wolniej niż wczoraj. Jeszcze myślałem sobie - drugie 500 metrów przebiegnę w tym samym czasie, a ostatnie w czasie wczorajszej pierwszej pięćsetki. Niestety druga pięćsetka tylko 2:01. Trzecia pięćsetka - 2:06, chociaż starałem się jak mogłem. Z drugie strony biegłem z myślą, że będzie słaby czas, więc zapewne sobie pomyślałem - po co dawać z siebie wszystko? Ostatnie 109 metrów postanowiłem przyfiniszować. 25 sekund mi to zajęło, więc mocno przyspieszyłem z tempa 4:12 na 3:49 min/km.
META

Teraz czas na powrót. Trochę odpocząłem idąc na znacznik 2 km od domu. Te 2 km przebiegłem w czasie 9:53, czyli tak jak sobie założyłem - poniżej 10 minut.

Zestawienie czasów i różnica względem wczorajszego biegu:
1. 0,5 km - 1:56 (3:52 min/km) +5s
2. 0,5 km - 2:01 (4:02 min/km) +4s
3. 0,5 km - 2:06 (4:12 min/km) +9s
3. 0,609 km - 2:31 (4:08 min/km) +10s
ostatnie 0,109 km - 0:25 (3:49 min/km) +1s

1 km - 3:58 (3:58 min/km) +10s
1,5 km - 6:04 (4:03 min/km) +19s
1.609 km - 6:29 (4:02 min/km) +20s

Podsumowując - to był głupi pomysł. Już jutro wieczorem start na 5 km w Dziwnowie, więc nie wiem co ja tak szaleję. Alternatywnie można pobiec w niedzielę rano. Może na to się skuszę, bo dzisiaj jadę na czwartą nockę pod rząd i przynajmniej na niedzielę wyśpię się w domu.

Czołówka biegu:
1. Sebastian Owsianko Polska M35-1 5:11
2. Mario Meza Kostaryka M30-1 5:17
3. Martin Szuster Niemcy M30-2 5:23
4. Kamil Bogdan Polska M30-3 5:32
5. Łukasz Garliński Polska M20-1 5:33
6. Radek Wiejak Polska M40-1 5:42
7. Dwid Józefik Polska M35-2 5:45
8. Wojsciech Szymanski Polska M40-2 5:46
9. Paweł Podwysocki Polska M35-3 5:51
10. Artur Rybacki Polska M40-3 5:51
11. Damina Kowalski Polska M40-4 5:54
12. Tomasz Lisowski Polska M40-5 5:57
13. Joao Arthur Brazylia M45-1 6:04
14. Jakub Dłutkowski Polska M20-2 6:04
15. Jarosław Kosoń Polska M55-1 6:08 (6:09)
16. Marian Żukowski Polska M55-2 6:10
17. Michał Puton Polska M30-4 6:12
18. Octavio Hernadez Irlandia M45-2 6:12
19. Grzegorz Czerniak Polska M35-4 6:13
20. Adam Jarek Polska M30-5 6:14

Bieg ukończyły 142 osoby, w tym tylko 22 kobiety. Polska znowu górą - 119 biegaczy i biegaczek. Szkoda, że nie zbliżyłem się bardziej do 6 minut, ale widocznie to był mój max. Wreszcie w mojej kategorii była rywalizacja, bo "wbiegliśmy" obok siebie.







link - strona wyzwania
zdjęcie - baner wyzwania

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
andrew885
11:49
ADZIU1976
11:40
jaro109
11:37
kamil2006.9
11:30
sywan
11:28
baland1
11:28
Ryszard N.
11:26
tomasso023
10:55
Jarek42
10:55
ona
10:53
Pawel63
10:37
wielepiej
10:35
bolo_biega
10:23
przemek300
10:00
esperlando@onet.eu
09:57
kostekmar
09:57
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |