Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
179 / 295


2019-04-27

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
V Dziwnowska Liga Biegowa - bieg 3. W rytmie Slayera (czytano: 817 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.youtube.com/watch?v=yjb0j9l1sz4

 

Miało być w rytmie Slayera "Repentless", a było znacznie mniej energetycznie, gdzieś tak na poziomie "Catatonic" też Slayera. Dlaczego Slayer? Po pierwsze - jakoś ostatnio dużo ich słucham, po drugie - to moi równolatkowie.

W sumie mógłbym zakończyć relację z tego biegu, bo wszystko zostało powiedziane, a raczej zaśpiewane. Wystarczy posłuchać tych dwóch muz. Ale diabeł tkwi w szczegółach, więc zabieram się za szczegóły.

Od 9 kwietnia, po dwudniowej przerwie od Maratonu po Plaży liczącego 66 kilometrów zacząłem przygotowania do 3 biegu DLB. Dystans 6,680 km, więc pomyślałem sobie, że będę biegał tylko szóstki. Natrzepałem tych szóstek 16, w tym 8 po szosie i 8 po górkach z szybkimi podbiegami. Czasy od 27:54 do 31:15 po szosie i od 28:51 do 31:00 po górkach. Do tego piątka na parkrunie i dwa dni bez treningu. Wydawało się, że forma zwyżkowała, bo biegałem coraz szybciej. Oczywiście zjadałem na obiad wielkie ilości koksu w postaci makaronu z gulaszem, a dzień przed biegiem dowaliłem jeszcze dodatkowo na kolację.

Coś tam spałem w noc poprzedzającą bieg, bo sprawdzałem godzinę dopiero koło piątej. Ranne ważenie - 74,8 kg. Coś więcej niż myślałem, ale święta były niedawno. Śniadanie, trochę internetu, krótkie przygotowania do wyjazdu. Jeszcze zdążyłem zebrać kilka garści ślimaków z moich ogródkowych kwiatków. Normalnie jechałbym rowerem, ale miało padać i padało, więc wybrałem się samochodem. Zabrał się ze mną przy okazji Marek - dawny biegacz, teraz czołowy polski kijkarz.

Dojechaliśmy szybko. Zapisaliśmy się jako pierwsi. Trochę rozmów, trochę rozgrzewki i czas na start.

START
Ruszam jako pierwszy. Staram się biec długim, równym krokiem. Po krótkiej chwili troje szybszych biegaczy ruszyło do przodu, a mi zostało czwarte miejsce. Trudno było biec szybko, bo droga była rozmiękła po deszczu, ale biegłem ile fabryka dała. Niedaleko z tyłu biegł Robert. Jakoś ostatnio biegniemy blisko siebie. Normalnie to ten z tyłu dogania mnie, a ja staram się utrzymać "na kole". Tym razem było inaczej. Jakoś nikt mnie nie mógł dogonić. Biegnę uważając, żeby nie zabłądzić. Strzałka w lewo, strzałka w prawo, skręt w lewo, skręt w prawo. Wszystko było idealnie do pewnego miejsca, gdzie była strzałka w prawo, a ja nie byłem pewny czy skręcić w prawo. Odwróciłem się, zwolniłem i zapytałem się czy w prawo. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą, więc skręciłem w prawo. Kilka sekund straty niestety, ale tylko kilka, nie kilkadziesiąt. Jakoś tak jeszcze kilka razy odwróciłem się i patrzyłem czy za mną ktoś biegnie, czyli czy zabłądziłem czy nie. Już nie zabłądziłem, więc wszystkie siły mogłem przeznaczyć na finiszowe metry. Długo krok, szybki, coraz szybszy bieg, jeszcze nie na zapalenie płuc, ale już jako tako po japońsku.
META

Mój czas zmierzony w endomondo - 29:00. Fajnie by było złamać 29 minut. Może oficjalnie będzie lepiej? Wyłączyłem już po przebiegnięciu mety, więc jest to możliwe. Jak to się ma do poprzednich startów na tej trasie?
2016 - marzec - 31:01
2016 - wrzesień - 28:34
2017 - maj - 29:30
2017 - wrzesień - 29:20 (dłuższa trasa po zabłądzeniu)
2018 - kwiecień - 29:10
2018 - czerwiec - 28:43
2019 - kwiecień - 29:00
Trzeci czas. Nieźle, ale nie szałowo.

Czas było się zbierać. Jeszcze drobne i niedrobne zakupy i w domu byliśmy przed 12.

Jak będą wyniki, to je tutaj przedstawię i jeszcze coś napiszę...

Czołówka biegu
1. Arkadiusz Borysiuk 24:40
2. Łukasz Szymański 25:33
3. Piotr Stępień 26:46
4. Jarosław Kosoń 29:00
5. Zdzisław Kowalski 29:16
6. Robert Ling 29:26
7. Waldemar Brząkała 29:49
8. Grzegorz Stępniak 30:18
9. Dorota Kowalska 31:41
10. Łukasz Lis 31:57
11. Joanna Paczyńska 32:36
12. Marek Dołęgowski 33:36

Jedna sekunda lepiej i zupełnie inaczej by to u mnie wyglądało. Magia liczb. Pierwsza trójka wyraźnie z przodu. Robert, który biegł ciągle z mną, został wyprzedzony prze Zdziśka, mojego największego rywala w kategorii. Będzie groźny, więc trzeba trenować dalej.

Jeszcze nieoficjalna klasyfikacja DLB 2019 po 3 biegach:

Darmowy hosting zdjęć fotoo.pl

Trzecie miejsce cieszy, ale to tak tylko na początku.




Zdjęcie - logo Slayer
Link - Slayer - "Repentless", czyli jak miałem biec

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


paulo (2019-04-27,20:15): Z Slayerem każdy czas jest dobry :)







 Ostatnio zalogowani
Leno
18:08
Wojciech
18:03
wojtek325
17:50
Admin
17:42
Jacek Księżyk
16:35
biegacz54
16:30
42.195
16:24
janusz.m
16:12
Dana M
16:04
mario1977
15:57
Michał
15:55
herrmin
15:36
VaderSWDN
14:22
filips1
14:08
Kmicic
13:57
Henryk K
13:42
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |