Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

          

  WIZYTÓWKA  GALERIA [25]  PRZYJAC. [123]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
240 / 241


2017-10-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
trening głowy (czytano: 547 razy)

 

Za parę dni maraton. Ze względu, że jest to zawsze jedyny w danym roku to szczególnie ważny. Już nie mogę się doczekać tych rzeszy kibiców na trasie, może paru znajomych, tych grup szkolnych wiwatujących, grających i kibicujących godzinami. Jest to dla mnie zawsze niezwykłe. Ktoś sobie po prostu biegnie a tu ogrom ludzi szczerze pragnących cię zagrzać do walki, do wskrzeszenia dodatkowych sił. Jedyną chyba grupą niezadowolonych są w tym dniu kierowcy, choć i są tacy, którzy potrafią się uśmiechnąć, pomachać, szczerze wyznać swoja sympatię dla biegnących ten niezwykły dystans.

A jest on niezwykły, bo ilekroć stawałem do boju zawsze musiałem mierzyć się z jakąś barierą, która najczęściej dotkliwie weryfikowała mi plany ukończenia go w zamierzonym czasie. Najczęściej wychodzi po prostu niedotrenowanie, brak czasu na sumienne bieganie, obcinanie długości czy intensywności treningów. Zawsze się człowiek łudzi, że tym razem będzie lepiej, inaczej. Mnie tylko ciekawi czy te moje dwie infekcje, czy jak kto woli dwie przerwy w treningach będą miały przełożenie na wynik ? Kolejne doświadczenie przede mną i dodatkowy eksperyment z przerwą dłuższą od biegania przed maratonem niż jak do tej pory było 6 dni.

Fajnie byłoby pobiec pierwsze 32 km jako trening, by ostatnie 10 potraktować jako taką „dychę” z małym przyśpieszeniem na koniec :) To marzenia i plany. Oj te moje teoretyzowania :) Uwielbiam sobie siedzieć w fotelu i rozplanowywać z nogami wyciągniętymi, jak będę biegł, kiedy przyśpieszał i ile to będzie wynosiło na kilometr :) A rzeczywistość najczęściej okazuje się brutalna i trzeba nie raz zacisnąć zęby, tudzież przełknąć 6:00/km albo liczyć po prostu czas od drzewa do drzewa, od zakrętu do następnego zakrętu :) Fizycznie niestety już nic nie mogę zrobić ale w umyśle, owszem :) Rozpoczął się zatem czas treningu głowy i skończy się pewnie około 13 w niedzielę :)


- takim wynikiem na mecie jak chociażby w 2012 roku nie pogardziłbym :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hung (2017-10-10,15:54): Kto ma głowę silniejszą niż nogi, ten wygrywa ... lub łapie kontuzję. Oby Ci głowa nie zrobiła psikusa i nie podawała więcej niż ciało może. Powodzenia.
snipster (2017-10-10,22:49): trening głowy... raczej powieść w kilku tomach samego z sobą ;)
paulo (2017-10-11,08:00): niestety głowę najtrudniej wytrenować. To jest rzeczywiście powieść przynajmniej w kilku tomach. Zadanie na całe życie. Miałem to szczęście tę głowę naciągnąć do granic możliwości (13 godz) w czasie zawodów Ironmana. Niesamowite doświadczenie. I to pozwoliło mi potem w maratonie zrobić życiówkę.
dako (2017-10-12,20:58): Czy głowę w ogóle da się wytrenować...??? Ja do obecnej chwili tego nie potrafiłam zrobić nawet odnośnie biegu na 10 km a biegam już około 35 lat....Na jednym z maratonów w Wrocławiu próbowałam pracować głową i...ledwo dobiegłam do mety bo nóżki odmówiły posłuszeństwa(mam na swoim profilu zdjęcie z tego biegu).Pawełku,uważam,że Marek ma rację - oby głowa nie zrobiła psikusa ale nadal trzymam kciuki za Twój bieg,wiem ,że będziesz rozsądny,pozdrawiam serdecznie
paulo (2017-10-13,07:48): oj Dorotko, miło że wierzysz we mnie :) To z pewnością jest motywujące. A z tą głową ? Myślę, że można dużo teoretyzować ale w praktyce najczęściej głowa nie nadąża za zmęczonym ciałem i po prostu "odpuszczasz" ;) Też tak wiele razy miałem. Postaram się być rozsądnym, obiecuję :)







 Ostatnio zalogowani
volviktom1972
00:55
szimi73
00:18
Bartuś
23:47
Exlibris
23:30
bozydarek
23:30
Zikom
23:23
5kochr
23:07
mwiwat
22:50
michszpak
22:45
andrzejgonciarz
22:36
miro57
22:35
szczesciarz82
22:34
zibi58
22:32
Darek102
22:28
henrykchudy
22:22
mizaj
22:15
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |