Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

         

  WIZYTÓWKA  GALERIA [14]  PRZYJAC. [30]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
creas
Pamiętnik internetowy
"Wciąż biegnę i biegnę, dobrze mi z tym... " (TSA)

Krzysztof Wieczorek
Urodzony: 1968-07-02
Miejsce zamieszkania: Katowice
20 / 109


2010-02-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Początek sezonu (czytano: 934 razy)



Pisanie tego bloga stało się ostatnio bardzo podobne do mojego biegania – mało, rzadko i nieregularnie. Zaległości w jednym i drugim (pisanie i bieganiu) miały tę samą przyczynę – nawał pracy i innych obowiązków. Ale to już na szczęście przeszłość. Ponieważ od lutego czasu na wszystko będę miał więcej, mogę oficjalnie ogłosić rozpoczęcie nowego sezonu biegowego.
Zanim jednak sezon rozpocznie się na dobre, jedna mała wycieczka w przeszłość, czyli III Bieg Spełnionych Marzeń, o którym nie mogę nic nie napisać. Był to pierwszy bieg, który widziałem z bliska, nie biorąc w nim jednocześnie udziału. Dziwne to uczucie, zobaczyć spory tłum ludzi rozemocjonowanych w przedstartowej gorączce i patrzeć na to wszystko spokojnie, trochę z boku. To, co zrobiło na mnie jednak największe wrażenie, to skala tego biegu w połączeniu ze świadomością, że wszytko to jest dziełem tylko paru ludzi. Gdybym nie wiedział, że tak jest naprawdę, nie uwierzyłbym chyba, że mała grupka zapaleńców może tak profesjonalnie i sprawnie zorganizować tak dużą imprezę. Jestem pełen podziwu dla organizatorów i cieszę się, że też mogłem trochę pomóc w tym przedsięwzięciu. Gdy czytałem po biegu komentarze zawodników, to czułem się naprawdę dumny, że jestem członkiem „Truchtacza”.
Co do samego biegu, to może i dobrze, że nie wziąłem w nim czynnego udziału. Trasa była naprawdę trudna. W czasie zawodów stałem na posterunku w jej najtrudniejszym punkcie, na końcu męczącego podbiegu i widziałem jak wyglądali (i co mówili :) niektórzy zawodnicy. Tydzień później miałem zresztą okazję przebiec się tą trasą. I pomimo że tempo było raczej rekreacyjne, a dystans tylko 12 km, to i tak pod koniec miałem już dość. W mojej obecnej formie, gdybym próbował biec zawody na pełnych obrotach, mogłoby się to skończyć żałośnie.
To tyle o przeszłości. Najwyższy czas spojrzeć w przyszłość i dobrze się do niej przygotować. Jak już kilkakrotnie pisałem, najważniejsze zadanie na ten rok to maratony. Jestem niemal na sto procent przekonany, że to, czego mi zabrakło w zeszłym roku, to długie wybiegania. Tak więc, teraz największy nacisk będę kładł właśnie na nie. Przynajmniej raz w tygodniu przynajmniej 1h:45min ciągłego biegu. Ale to tylko absolutne minimum. Najlepiej raz dwie godziny (lub więcej) i jeszcze drugi raz np. półtorej. A co pewien czas 25 – 30 km. I nie ma żadnych usprawiedliwień, że zimno, że śnieg czy deszcz, że nie ma czasu itp. Mogę sobie najwyżej odpuścić inne treningi, nie robić interwałów czy podbiegów, ale długie wybiegania muszą być. To jest priorytet, główny rdzeń, do którego będę dopasowywał całą resztę. W maju się okaże, czy ta droga była słuszna.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
modzel11
16:29
TomekWiśniewski
16:29
artcrystal
16:28
jangra72
16:24
Pudzian299
16:23
Andrzej Bukowczan
16:19
Renata GRABSKA
16:10
jaro109
16:07
MaJoR
16:07
piotr72gd
16:06
bhutanpl
16:04
markwi
15:58
Admirał
15:56
Biały82
15:52
aretto
15:49
zas
15:49
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |