Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
165 / 295


2018-10-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
IV Dziwnowska Liga Biegowa - drugi półmaraton. Kropka nad i (czytano: 841 razy)

 

Pobudka o godzinie 6:50, żeby zdążyć zjeść śniadanie do godziny 7:00. Obowiązkowe ważenie i waga systematycznie idzie do góry - 75.7 kg. Śniadanie zjadłem, trochę internetu, pakowanie i można wyjeżdżać. Świeci słońce, ale temperatura tylko 12 stopni. Dzisiaj ma być do 20 stopni, więc te 12 to trochę mało.

Wyjazd rowerem o godzinie 9:07, przyjazd o 9:30. Jechałem średnio szybko, żeby trochę się rozgrzać przed biegiem. Zapisałem się jako drugi i mogłem się przebierać. Po przebraniu oczywiście rozgrzewka, telefon na rękę mogę już startować.

START
Włączam endmondo i w drogę. Początkowo biegnę na 2 miejscu, bo jak zwykle ruszam z kopyta. Szybko jednak prześciga mnie Robert z Tomkiem. Ten pierwszy musi gonić przecież pierwsze miejsce w końcowej klasyfikacji. Potem dogania mnie jeszcze Przemek z Grzegorzem. Przez krótką chwilę mam myśl, żeby się ich przytrzymać, ale odpuszczam, bo mam inne cele - obronę pierwszego miejsca w kategorii M50. Za mną biegnie Zdzisiek i jak mnie dogoni będę musiał mieć siłę, żeby się go przytrzymać. Nie oglądam się za siebie i nie wiem czy podjął walkę czy nie. Ale tak biegnę, jakby mnie miał zaraz przegonić, więc oszczędzam się trochę. Wieje lekki wiatr z przodu, więc nie jest lekko. Wreszcie w pewnym momencie nie wytrzymałem i obejrzałem się do tyłu. Był dosyć blisko, biegł z kimś. Dobiegam do półmetka, oglądam się na endomondo - czas około 48 minut. Nawrotka, butelka wody - część zastosowana doustnie, część zewnętrznie. Teraz z wiatrem więc staram się przyspieszyć, szczególnie jak jest z górki. Są takie długie odcinki z górki, więc można się trochę rozpędzić. Gdzieś 15 kilometr obracam się - Zdzisiek dalej jest i dalej próbuje mnie dogonić. Gdzieś po dwóch kilometrach obracam się ponownie i Zdziśka już nie ma. Pomyślałem sobie - załatwione. Gdy po jakimś czasie obracam się ponownie za mną biegnie już ktoś inny, ale na tyle daleko, że mi nie zagraża. Ostatni kilometr - daję ile mogę. Wydłużam krok, ale coś mało mogę. Ostatnie metry i...
META

Wyłączam endomondo - czas nawet nawet - 1:37:07. Nie jest to jakaś rewelacja, ale o ponad 3 minuty lepiej niż poprzednio. GPS też za bardzo nie zwariował, bo pokazał 21,15 km. Zdziśka pokonał nawet Grzesiek, co jest jego dużym sukcesem. Powiedział, że od 15 kilometra przeżywał kryzys no i wyszło jak wyszło. Teraz trzeba się przebrać, coś zjeść i można porozmawiać. Marena Welnes&Spa była sponsorem tego biegu i dlatego można było zjeść pyszną zupkę gulaszową, drożdżówki, ciastka, kawę i herbatę. Zjadłem to i owo ze wskazaniem na drożdżówki. Okazało się, że Robert utrzymał kilkudziesięcio sekundową przewagę i w ten sposób wygrał klasyfikację generalną. Jego rywal co prawda pobiegł nieco ponad 1:21, ale Robert niewiele gorzej. Poziom był zarąbisty. W kategorii kobiet przewagę utrzymała Dorota. Jeszcze rozdanie nagród i czas do domu.
Wyjazd o godzinie 13:01, przyjazd o 13:23. 22 minuty, tylko o minutę szybciej niż w drodze na zawody. Ciągnąłem mocno, ale było lekko pod wiatr.

W domu odczytałem z endomondo czasy poszczególnych kilometrów:
1 km - 4:02
2 km - 4:23
3 km - 4:20
4 km - 4:27
5 km - 4:35
6 km - 4:34
7 km - 4:39
8 km - 4:48
9 km - 4:41
10 km - 4:43
12 km - 4:41
13 km - 4:31
14 km - 4:33
15 km - 4:37
16 km - 4:38
17 km - 4:37
18 km - 4:42
19 km - 5:00
20 km - 4:43
21 km - 4:30

Najlepszy oczywiście jest pierwszy kilometr. Poniżej 4:40 - kilometry 1 - 7 i 13 - 17, czyli te kilometry w których biegłem mocniej. Ostatni kilometr nie jest zły, ale jak na finisz, to by się przydało lepiej pobiec. 19 kilometr był pod górkę, więc można wytłumaczyć jakoś ten spadek prędkości.

Podsumowując - postawiłem kropkę nad i. Co prawda samo by się wygrało, ale nigdy nic nie wiadomo. Taki jest sport i to właśnie w nim lubię.

Jak będą wyniki to przedstawię tutaj czołówkę biegu...

... czołówka biegu:
1. Łukasz Szymański 1:21:31
2. Robert Derda 1:21:56
3. Tomasz Magalski 1:23:03
4. Przemysław Troszczyński 1:28:36
5. Grzegorz Jamroziak 1:30:12
6. Jarosław Kosoń 1.37:09
7. Robert Ling 1:38:09
8. Grzegorz Materka 1:38:58
9. Zdzisław Kowalski 1:39:23
10. Joanna Paczyńska 1:40:43
11. Dorota Kowalska 1:41:01
12. Adrian Śremski 1:45:32

Wyniki mówią same za siebie. Przede mną i za mną trwała zacięta i zawzięta walka. Ci za mną nie dogonili mnie, chociaż byli blisko. Z tego się trzeba cieszyć, tylko dlaczego się nie cieszę? Może czas trochę za słaby, może samotny bieg? Ale czas nie mógł być lepszy, bo pobiegłem tyle na ile mnie było stać. A że samotnie? Jak widać po czasach, złapać się kogoś z przodu nie miałem szans, a specjalnie zwalniać - to nie jest w mojej naturze.



Zdjęcie - organizator. Start półmaratonu i jak zwykle ruszam szybko z pierwszej linii. Przynajmniej przez kilometr trzeba sobie pobiegać jak dawniej.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
platat
13:24
Sikor 4Run Team
13:20
Bartuś
12:41
42.195
12:36
13
12:25
filips1
12:18
jantor
11:58
Waldek
11:51
piotrhierowski
11:42
AdamP
11:28
biegacz54
11:21
Kravis
10:12
Januszz
10:10
clvados
09:59
przemcio33
08:58
Hubert87
08:52
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |