2015-06-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Natura wzywa... czyli ... nie przy jedzeniu (czytano: 709 razy)

Jak ktoś coś je niech przeczyta później, chyba, że nie jest obrzydliwy.
Niedawno przeczytałem na którymś z blogów o niewłaściwej diecie tuż prze biegiem i co z tego wynikło. Problem jest nas wszystkich i jest bardzo ważny. Chodzi rzecz jasna, ładnie to ujmując, o potrzeby fizjologiczne. Każdy biegacz miał, ma lub będzie miał z tym problemy. Natury nikt nie oszuka. Każdy biegacz o niewielkim zaawansowaniu jakoś się z tym potrafi uporać i już podczas startu w zawodach nie szukać miejsca odosobnienia. Kiedyś było z tym trudno, teraz wraz z rozwojem cywilizacji i kultury coraz łatwiej. Ale po co marnować cenne minuty na to co można zrobić przed biegiem?
Więc taki przeciętny biegacz napotka na problemy fizjologiczne już podczas treningu. Kilka razy na treningu miałem z tym kłopot i na szczęście podczas startów takie problemy mnie ominęły. Ale żeby ominęły - musiałem wyciągnąć wnioski z tych problemów.
A więc po pierwsze - w dniu biegu starać się zrobić dużą potrzebę. Najlepiej rano, a jak nie można to przed biegiem. Nieważne czy to trening czy zawody - trzeba przyzwyczaić organizm do wypróżnienia. Małą potrzebę trzeba zrobić tuż przed startem. Ja z tym kłopotu nie mam, bo przed zawodami jakoś mi się po kilka razy chce.
Po drugie - odpowiednie odżywianie. Przed biegiem najlepiej jeść lekkostrawne, sprawdzone produkty. Dla mnie jest to chleb z masłem i miodem, popite słodzoną herbatą. Takie menu stosuję na kolację i na śniadanie przed startem w zawodach. Bezpośrednio przed startem nie jem już nic. Popijam za to wodę niegazowaną. Podczas biegu nie jem i nie piję tego, czego wcześniej nie sprawdziłem. Dwa lata temu po dłuższej przerwie wróciłem na trasę maratonu. Kiedyś były prywatne odżywki, a teraz trzeba korzystać z menu gwarantowanego przez organizatora. Więc co - podczas długich wybiegań przetestowałem jak na mój organizm wpływa zjedzenie banana i popicie go wodą. Sensacji nie było, więc już na maratonie mogłem bez problemu zastosować takie odżywianie.
Ktoś powie - to co piszę jest oczywiste. Może i oczywiste, ale kilka razy widziałem jak biegacze skręcali w las czy do tojtoja w wiadomym celu. Drugi powie - najlepiej uczyć się na błędach. A nie lepiej uczyć się od kogoś bardziej doświadczonego?
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |