Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
28 / 295


2015-06-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Bliskie spotkania z "ludojadami", czyli "on nie gryzie" (czytano: 674 razy)

 

Dzisiaj planowałem bieg na trasie T2+ 1, a zrobiło się z tego T2zm, czyli T2 zmieniona. Dlaczego nie zrealizowałem planów? Na przeszkodzie stanął ludojad, inaczej ludogryz, czyli pies. To takie "pieszczotliwe" określenie naszych czworonogów. Biegnę sobie biegnę, a tu widzę kijkarkę, a obok niej swobodnie biegające duże psisko. Zgodnie z moim doświadczeniem, jeżeli doganiam takowe towarzystwo, to zawracam, jeżeli mijam, to staram się ostrożnie przebiec. Zawróciłem więc i jakoś tam uzupełniłem brakujące kilometry na leśnej 2-minutowej rundce. Muszę się przyznać, że trochę brzydko pomyślałem o owej pani, mniej więcej tymi słowy - kijkowa p....
To nie pierwsze spotkanie podczas biegu z pieskami. Nigdy mnie nie ugryzły, chociaż zawsze przewiduję taki scenariusz. A reakcja właścicieli psów, zarówno tym małych, malutkich czy dużych? On nie gryzie - to standardowa odpowiedz, gdy widzą, że zwalniam, czy przechodzę do marszu. Zawsze odpowiadam - do czasu. Raz mnie taki malutki dziabnął, ale gdy jechałem na rowerze. Od tego czasu nie wierzę tym "ludojadom". Mój kolega jest jeszcze bardziej cięty na pieski, bo przez takiego jednego skręcił nogę. Gdybym był psem, to nie chciałbym go spotkać na trasie biegowej.
Biegnąc - dwa razy zimą przez takie dolatujące pieski wywróciłem się na szosie. Było ślisko, zmieniłem rytm biegu, odwróciłem się i bęc. A pieski? Patrzyły się ciekawie co wyprawia ten człowiek - jakieś wygibasy.
Innym razem biegnę sobie, a tu grupka ludzi idzie sobie z dużym psem. Oczywiście standardowe - on nie gryzie nie uspokoiło mnie. Właściciel woła tego bydlaczka - Brutal. Śmiać mi się chciało. Jak brutal może nie ugryźć?
Biegnąc szosą na swojej trasie mijam zawsze dom, gdzie zawsze jest kilka psów. Czasem nawet popędzą poszczekać na mnie na ulicę. Jak dolatują, to staram się przepędzić je krzykiem, a jak się nie uda, to coś podniosę z ziemi lub udaję, że podnoszę i rzucę w stronę tego głupiego psiaka. No bo droga jest dla wszystkich, a on uznał może, że jest to jego terytorium?
Moje spostrzeżenia są następujące - im mniejszy pies tym więcej szczeka i prawdopodobieństwo ugryzienia jest większe. Duży pies samą posturą jest groźny, więc sobie tam warknie i po sprawie.
Moje trasy biegowe może wyglądałyby inaczej, gdyby nie psy. Staram się tak je ustalać, żeby nie natrafić na miejsca, gdzie się one wałęsają.
Na koniec apeluję do właścicieli - nie puszczajcie wolno swoich czworonogów, bo mogą zrobić dużo złego, a i im może się stać krzywda. Słyszałem o biegaczach, którzy biegają z gazem pieprzowym, a i jakimś kamykiem czy innym przedmiotem mogą oberwać.



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Ja0306 (2015-06-07,18:48): A tam biegaj z nożem czy czym i jak pies zagrozi w bliskości 1m to już go atakuj nawet najbardziej, Tylko się Bronisz przecież przed zagrożeniem, a ja jak napotykam psy to i nawet bez broni się ich nie boję, na 99% jest Spokojnie.
Ja0306 (2015-06-07,18:49): Do pomocy wykorzystaj w razie czego też Skipy czy Wymachy.
Jarek42 (2015-06-07,22:07): Inaczej będziesz mówił jak Cię gryźnie. Ja tam obawiam się tylko ugryzienia, bo co mi może innego zrobić nawet największy pies?







 Ostatnio zalogowani
gpnowak
22:34
bobparis
22:24
Marek.run
22:10
PAFCIO71
22:00
filips1
21:46
lachu
21:28
jantor
21:27
kostekmar
21:23
INGL66
21:16
gandhi88
21:11
Raffaello conti
21:08
siepiet
21:06
michu72
21:06
ronan51
21:02
prokopowicz87
21:01
Bieg na Żar
20:53
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |