Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

      

Jarek Cie¶la
Jarosław Cie¶la
Olsztynek
Biegaj±ce Małżeństwo

Ostatnio zalogowany
2018-10-18,19:37
Przeczytano: 4517/1584213 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:10/1

Twoja ocena:brak


Trenowanie psychiki biegacza
Autor: Jarosław Cieśla
Data : 2016-08-31

Każdy człowiek niezależnie od tego czym się zajmuje, przeżywa sytuacje stresowe, niepokój, zwątpienie, ale też radość, dumę oraz poczucie pewności siebie.

Zawsze dobry wynik podczas zawodów, czy też wykonanie planu treningowego w zakładanym tempie powoduje uczucie zadowolenia, radości, satysfakcji, a przede wszystkim zwycięstwa. Znowu się udało, czyli wszystko jest w porządku. Poczucie dobrze wypełnionego zadania wpływa na nas pozytywnie, pobudza dodatkowe siły do dalszej pracy i co ważne powoduje, że w wyobraźni już widzimy kolejne postępy i poprawę naszych osiągnięć biegowych. Sukces napędza się samoistnie. To tak jakby stwierdzić, że pieniądz robi pieniądz. Jednak cała sztuka polega na tym, aby ten stan umieć utrzymać jak najdłużej. Czyli chodzi o to, że gdy pojawi się obniżenie formy, to należy do tego podejść nie jak do katastrofy, z której nie ma powrotu, ale raczej jako czas potrzebny na regenerację organizmu i odpoczynek nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. W ten sposób budujemy pewność siebie. Kryzys nie jest więc stanem dramatycznym, ale czymś co czasem po prostu następuje i należy go potraktować z powagą, ale bez wpadania w histerię i przerażenie.



Odpoczynek dla psychiki

Jeśli chcemy, żeby nasze bieganie dało pozytywne efekty powinniśmy skupić się tylko na wykonanym zadaniu. Myślenie o tym co spotkało nas w ciągu dnia, o różnych problemach i kłopotach może spowodować, że trening nie przyniesie spodziewanych efektów. Jeżeli potrzebujemy czasu na przemyślenia pewnych spraw związanych z naszym życiem rodzinnym lub zawodowym, to lepiej będzie wybrać się na długie wybieganie, a nie na wykonywanie szybkich interwałów. Podczas spokojnego biegu wiele spraw będziemy mogli sobie poukładać, a rozwiązania często przyjdą szybciej niż nam się wcześniej wydawało. Nie musimy wtedy specjalnie kontrolować tempa, czy tętna, a nasze myśli mogą spokojnie przepływać, podczas gdy trening będzie wykonany. Przyjemne z pożytecznym w jednym.

Kiedy się nie chce

Czasami jednak trzeba wykonać ciężki trening mimo, że nie zawsze mamy na to ochotę. I niestety wiele razy sami musimy się mobilizować. Nie zawsze znajdzie się osoba, która nas odpowiednio zmotywuje, poza tym podczas startu w zawodach jesteśmy tak naprawdę sami ze swoimi myślami. Niestety często mamy ochotę się poddać, zwolnić tempo i po prostu dać sobie spokój, a najlepiej to zejść z trasy. Dlatego to my sami musimy poradzić sobie z drzemiącą w nas "leniwą bestią". Są na to sposoby.

- Jeśli nie chce mi się wyjść na trening to znaczy ze jestem przemęczony i trzeba się zregenerować - mówi Tomasz Domżalski, biegacz długodystansowy, trener, amsbasador marki ASICS. - Jednak w trudnych momentach staram się nie rozmyślać, tylko po prostu wykonać założony plan treningowy.



Skupienie na konkretach związanych z danym treningiem

Kiedy zależy nam na solidnie przepracowanym treningu, potrzeba jest aby skoncentrować się na wykonaniu zadania. Interesuje nas tylko tempo oraz dystans, który mamy do przebiegnięcia. Problemy i sprawy związane z życiem pozasportowym zostają gdzieś poza nami. Warto wtedy wyobrazić sobie, że już w podobnym tempie biegaliśmy. Koncentrować myśli tylko wokół aspektów związanych z realizacją tego treningu. Jeśli oczyścimy w ten sposób umysł, to żadne inne myśli nie przysłonią nam celu. Warto też zdać sobie sprawę po co to robimy, czyli pomyśleć o biegu, do którego się przygotowujemy. Dzięki temu łatwiej będzie nam zmotywować się do wysiłku.

Za szybko, za wcześnie

Często tak jest, że ciało mówi: jeszcze nie teraz, ale emocje wymykają się spod kontroli i człowiek chce rwać do przodu, łamać bariery i wyciskać z organizmu jak najwięcej. Tu może być problem. Najważniejsze w treningu jest cierpliwość i umiar. Warto jest powiedzieć sobie: stop! Małymi krokami można więcej osiągnąć. Jeśli za bardzo eksploatujemy organizm, to najczęściej bywa, że "wyżyłujemy" go przed najważniejszym startem w sezonie. Dlatego najlepszy jest stopniowy progres, a nie próby za wszelką cenę dogonienia wyników kolegów, znajomych i innych biegaczy. Rywalizacja - tak, ale z rozsądkiem. Ponadto, gdy nie jesteśmy jeszcze gotowi, to zbyt intensywny bieg może po prostu grozić jakimś urazem, a następnie kontuzją. Warto więc zapanować nad emocjami i wykonywać planowy trening, zamiast zmuszać organizm do wysiłku, na który jeszcze nie jesteśmy gotowi. Dobrze jest sobie powtarzać, że małymi krokami stopniowo dojdziemy do celu. Nie starajmy się osiągnąć wyniku docelowego na początku przygotowań, ale koncentrujmy się na kolejnych etapach prowadzących do realizacji planu.



Pogodne nastawienie

Myślenie o tym, że właśnie za chwilę czeka nas duży wysiłek związany z treningiem, potrafi bardzo przytłoczyć. Kiedy epatujemy w duchu takimi sformułowaniami jak: mordęga, masakra, cierpienie, ból, katorga, to w pewnym momencie możemy już tego "nie udźwignąć" i najnormalniej w świecie odpuścimy. Powtarzanie sobie w myślach zdań o negatywnym oddźwięku, może doprowadzić do zniechęcenia. Warto więc ,,uśmiechać się" do siebie. Dobrze jest też pomyśleć, o tym co nas czeka, kiedy już trening się skończy. Nie musimy wybiegać daleko w przyszłość, czyli do dnia zawodów i rozumować, że uzyskany na nich wynik będzie dla nas nagrodą. Oczywiście jeśli takie myśli nas motywują, to czemu nie. Jednak warto też skupić się na tym co nas czeka za chwilę po treningu. Smaczny posiłek, poleniuchowanie w łóżku, czytanie książki, obejrzenie filmu lub meczu w TV, czyli to wszystko co lubimy robić. Pamiętajmy, że bieganie ma nam dawać radość, a im więcej pogodnych myśli, tym wysiłek nie będzie tak bardzo straszny. Cieszmy się też z każdego postępu. Każdy solidnie i zgodnie z założeniami wykonany trening nie traktujmy jak coś zwyczajnego, bez okazywania radości, tylko właśnie cieszmy się tym. Celebrujmy takie chwile.



Porównywanie się z innymi

To jest chyba problem większości biegaczy. Denerwuje nas brak postępów, zwłaszcza jeśli inni robią je bardzo szybko. Czasami po prostu nie rozumiemy, że każdy ma inny organizm. Najważniejsze jest, aby skupić się na sobie i konsekwentnie realizować poszczególne etapy własnego rozwoju. Warto wypisać sobie w punktach co nas ogranicza. Dla niektórych będzie to zbyt duża waga, podatność na infekcje, łapanie kontuzji, niewłaściwy trening lub też niezbilansowana dieta, czyli wszystko to co uniemożliwia osiągnięcie celu. Najlepiej sobie to wypunktować, a następnie opracować plan zmian. Wiele spraw jeśli patrzymy na nie ogólnie, wydaje nam się nie do przeskoczenia. Jednak analiza szczegółowa pozwoli nam na znalezienie odpowiedzi na wiele pytań. Być może nasza droga do osiągnięcia wymarzonego celu wynikowego jest nieco dłuższa od innych i wymaga wielu wyrzeczeń. Wszystko jest trudne zanim stanie się proste.



Stawianie negatywnych komunikatów

Często w dobrej wierze wypowiadamy wiele słów, które noszą w sobie negatywne przesłanie. Mówimy: "żebym tylko nie osłabł", albo ,,niech nie opuszczą mnie siły". W rezultacie tak bardzo boimy się wystąpienia takiego stanu, że aż doprowadzamy się do rozstroju nerwowego. Stres jest wtedy dużo większy przez co sami się wewnętrznie osłabiamy. Obawa i strach, które w związku z takimi myślami, czy też wypowiadanymi głośno sformułowaniami, powoduje niestety, że właśnie często sprawdza się czarny scenariusz. Należy tu raczej powiedzieć sobie, że skoro na treningach dawaliśmy radę i solidnie przepracowaliśmy cały cykl przygotowawczy, to nie ma sensu już się niczego obawiać. Najlepiej jest wtedy powtarzać sobie pozytywne komunikaty, czyli: "dam radę", "jest dobrze", "jestem gotów". I oczywiście w czasie teraźniejszym, bo przecież nie chcemy na nic czekać, tylko już dzisiaj, teraz jest nasz wielki dzień. Myślmy pozytywnie. - Udany trening = dobre nastawienie i odwrotnie - przekonuje Tomasz Domżalski. - Dla amatorskiego biegania, reżim nie musi trwać zbyt długo i jest nawet przyjemny.



Krok po kroku

Jeśli myślimy cały czas o głównym celu, to możemy wpaść w pułapkę. Otóż to co chcemy osiągnąć jest dosyć dalekie i gdy chcemy biegać już teraz w tempie docelowym, to będziemy się stresować w przypadku niepowodzeń. Dlatego warto postawić przed sobą cele pośrednie, które pozwolą nam na realizację projektu finalnego. Kiedy będziemy je po kolei osiągać, to nasza wiara we własne siły podniesie się na wyższy poziom. Zadowolenie z wykonanego treningu pozwoli nam na spokój i nie zaprzątanie sobie głowy tym co odległe, czyli zawodami, do których się przygotowujemy. Każdy mały kroczek, spowoduje, że psychicznie będziemy stawali się silniejsi oraz pewni wykonania zadania, jakie przed sobą postawiliśmy.

- Bardzo często myślę o zaplanowanym treningu i zawodach, to niewątpliwie pomaga - mówi Tomasz Domżalski. - Powtarzam w głowie teksty ulubionych piosenek, mam też swoje hasła które lubię ale one są moje. Każdy musi sam sobie stworzyć taką motywującą mantrę.



Wizualizacja

Warto wyobrażać sobie pewne sytuacje. Oczywiście nie chodzi tu o to, że gdy oczami wyobraźni widzimy się na najwyższym stopniu podium, to po skończonym biegu w zawodach, zaraz na nim się znajdziemy. Gdyby tak było, to mielibyśmy samych zwycięzców. Bardziej powinniśmy skupić się na tym co nas czeka na następnym kilometrze. Wyobrażając sobie, że wbiegamy na szczyt wzniesienia przygotowujemy się na taką sytuację i łatwiej jest poradzić sobie z nią, kiedy już nastąpi. Wtedy nie będzie już przykrego uczucia zaskoczenia. Nasz mózg łatwiej ,,przetrawi" ten moment.

Kiedy podczas treningu jesteśmy już bardzo zmęczeni, to warto wyobrazić sobie stojących obok kibiców. Podczas zawodów, kiedy ich widzimy, to mimowolnie wyprostowujemy się, podnosimy wyżej nogi i nawet się uśmiechamy. Widzowie, nawet nam nie znani, działają motywująco i pobudzają do jeszcze większego wysiłku.

Tak samo jest jeśli wyobrazimy sobie biegnącego przed nami rywala: od razu wstępuje w nas jakaś dziwna energia, choć jeszcze przed chwilą opanowywała nas niesamowita niemoc.



Konsekwentne działanie

Właściwy trening pozwala nam na podnoszenie swoich umiejętności i pokonywanie barier. Jednak biegacze amatorzy powinni też zdawać sobie sprawę, że potrzeba czasu, aby osiągnąć zamierzony cel. Kiedy więc trudno jest poprawić kolejny rekord życiowy, wtedy warto zdać sobie sprawę, że pozostawanie na tym samym poziomie sportowym, nawet bez ciągłego znacznego progresu, też jest pozytywnym aspektem naszych starań. Być może nasz organizm tylko chwilowo przystopował, dlatego nie trzeba wpadać w panikę i uważać, że ,,się skończyliśmy" jako zawodnicy. Warto dalej trenować. Konsekwencja i pozytywne nastawienie w końcu mogą przynieść sukces. - Porażki zawsze są przykre ale tak na prawdę uczą, wiec staram się traktować je jak kolejną lekcję - twierdzi Tomasz Domżalski. - Nie warto się załamywać.



Komentarze czytelników - 1podyskutuj o tym 
 

Autor: Kapitan, 2016-10-03, 10:40 napisał/-a:
Powiem od siebie tak: jeśli nie chce się iść na trening to albo naprawdę jest się bez sił, albo się tylko szuka wykrętu. Dlatego zawsze należy się ubrać w strój biegowy, wyjść na i się upewnić. Jeśli to tylko marudzenie to szkoda nam będzie się rozbierać.

 


















Advertisement

 Ostatnio zalogowani
ab
05:30
Tusik
04:48
KMS
00:24
84cantona7
23:52
apacz08
23:37
piotrhierowski
22:50
natalson
22:48
sasu
22:41
Dana M
22:34
esperlando@onet.eu
22:27
stawarzp
22:26
runner
22:17
mateusz strazak
22:10
Martins
21:57
staszek63
21:47
StaryCop
21:36
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |