Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

Jarek Cie¶la
Jarosław Cie¶la
Olsztynek
Biegaj±ce Małżeństwo

Ostatnio zalogowany
2020-04-11,20:16
Przeczytano: 5271/1497126 razy (od 2015-12-30)

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:10/2

Twoja ocena:brak


Bieganie w Londynie
Autor: Jarosław Cieśla
Data : 2015-12-31

Przygotowujesz się do startu w biegach crossowych, górskich, może do maratonu i musisz wyjechać do Londynu. Nieważne nagle czy planowo. W pierwszej chwili myślisz z niepokojem, że będziesz musiał przebijać się przez zatłoczone chodniki, żeby wykonać plan treningowy.



Słyszałeś, że w stolicy Wielkiej Brytanii jest wiele parków, ale martwisz się czy będą odpowiednie do treningu. Może tam nie wolno biegać, a jeśli można to czy natrafisz na leśne trasy? Gdzie w Londynie znajdziesz porządny las, zwłaszcza o urozmaiconym podłożu? Nic tylko się załamać! Urlop, czy też wyjazd służbowy wydaje się być straconym czasem na bieganie, zwłaszcza dla tych osób, które planują starty w zawodach górskich. No cóż, myślisz sobie, przynajmniej trochę potruchtam, żeby formy nie stracić za bardzo.


Za każdym razem jak jestem w Londynie znajduję miejsca do biegania. Moja ostatnia wyprawa do Anglii wręcz zachwyciła mnie pod tym względem. Postanowiłem o tym napisać, dlatego ten tekst mogę z całą odpowiedzialnością polecić jako swoisty poradnik w jaki sposób można w stolicy Wielkiej Brytanii wykonać właściwie każdy plan treningowy.



Najlepsze miejsca do biegania

W Londynie biegaczy można spotkać właściwie wszędzie. Poruszają się nawet po najbardziej zatłoczonych chodnikach. Na Oxford Street, przy Pałacu Buckingham oraz na Picaddilly Circus. Od razu ich widać. Wielu z nich biega w zwykłych dresach truchtając sobie w swoim tempie. Oczywiście jest też sporo osób ubranych w techniczną odzież, nawet z plecaczkami i od razu widać, że trenują przygotowując się do zawodów. Jednak chyba największą liczbę stanowią zwyczajni ,,joggingowcy", którzy biegają dla zdrowia i zachowania dobrej formy.

Trenowanie po chodnikach jest jednak nieco uciążliwe. Jeśli chcesz przyspieszyć, wykonać interwały, utrzymać narzucone tempo przez dłuższy czas, to pośród ciągle przemieszczającego się w obu kierunkach tłumu jest to utrudnione, a nawet niemożliwe. Dlatego najlepszym miejscem do zrealizowania planu treningowego są parki i ogrody.



W Londynie znajduje się wiele takich miejsc, po kilka w każdej dzielnicy. Najbardziej znany i spektakularny jest oczywiście zespół 8 królewskich parków, czyli Royal Park of London. Największym z nich jest Richmond Park, w którym można spotkać swobodnie pasące się jelenie i daniele. Najbardziej jednak znanym jest Hyde Park, ze słynnym miejscem zwanym Speaker" Corner, w którym można publicznie wyrażać swoje poglądy, przemawiać i debatować. Dużych ogrodów i parków, oprócz wcześniej wymienionych jest jeszcze 13, jednak w każdym prawie zakątku można znaleźć jakieś miejsca, które nadają się dla biegaczy. Wykonasz tam trening biegając kilka pętli. Komu jednak nudzi się takie krążenie w kółko po tym samym terenie, ma wiele możliwości, by biec cały czas ciesząc wzrok nowymi widokami.



Podczas ostatniego, tygodniowego pobytu w Londynie najbliżej miałem do parku o nazwie Hampstead Heath, w którym kręcono niektóre sceny do filmu Notting Hill z Julią Roberts i Hugh Grantem. Położony jest w północnej części miasta i rozciąga się na powierzchni ok. 324 hektarów. To doskonałe miejsce dla biegaczy, spacerowiczów oraz osób, które chcą w miejskim zgiełku znaleźć odrobinę prywatności, wytchnienia i poprzebywać pośród przyrody. Dojazd na Hamstead Heath z każdego miejsca Londynu nie stanowi żadnego problemu. Możesz wybrać się autobusem lub metrem lub zwyczajnie dobiec do parku.

Jak się ubrać?

To pytanie tylko na pozór może wydawać się banalne i śmieszne. Biegałem w Londynie na początku grudnia, a temperatura kształtowała się na poziomie 10-15 st. C. Słoneczko może nieźle przygrzewać i po kilku minutach jesteś już całkiem rozgrzany. Oczywiście pogoda jest zmienna, może czasami popadać, ale najbardziej we znaki daje się dość porywisty wiatr. To oczywiście nie problem jeśli wbiegniemy do lasu i wtedy nie odczuwamy tak bardzo skutków podmuchów. Osobom mieszkającym w naszej strefie klimatycznej może się to wydawać dziwne, ale wielu londyńczyków o tej porze roku biega w spodenkach i koszulkach na krótki rękaw. Są po prostu przyzwyczajeni. Co ciekawe w akwenie wodnym przeznaczonym do kąpieli, za każdym razem kiedy pojawialiśmy się w parku widzieliśmy pływające osoby.

Jeśli ktoś chce, to rzeczywiście bieganie z odsłoniętymi kończynami, czyli w krótkich spodenkach i koszulkach z krótkim rękawem nie stanowi problemu. Zwłaszcza gdy mieszka się niedaleko. Ja jednak preferowałem długie getry lub spodnie. Brałem też kurtkę przeciwdeszczową, która skutecznie chroniła mnie przed wiatrem. Podczas biegania po parku widziałem może trzy osoby, które miały na sobie czapkę. Ja biegałem bez okrycia głowy lub z buffem. O dziwo mój organizm nie wykazywał żadnych oznak przeziębienia. Brałem rękawiczki, ale szybko zdejmowałem je wkładając do kieszeni. Tak więc nie warto sugerować się przyzwyczajeniem wyniesionym z biegania w kraju, co do ubioru na trening. Nie należy z tym przesadzać, bo zwyczajnie się przegrzejesz i trening będzie nieefektywny. Trzeba będzie się rozbierać, żeby kontynuować bieg. Obuwie możesz wziąć o każdym rodzaju bieżnika w zależności co zamierzasz trenować: biegać po crossie, asfalcie, błocie, czy trawie, bo takie nawierzchnie znajdują się w tym parku.



Trening biegowy

Zabierając się za ten temat tak naprawdę nie wiedziałem od czego zacząć. Może najlepsze by było stwierdzenie, że w Hamstead Heath możesz wykonać każdy rodzaj treningu pod jakikolwiek start. Nie wierzycie? Nie wierzysz? Przyjedź tu, a przekonasz się na własne oczy! Tak na poważnie, to najlepiej jest omówić wszystko po kolei.

a) jogging

Doskonale można tu zrealizować bieg rekreacyjny, relaksacyjny i regeneracyjny. Możesz biec po jakiejkolwiek nawierzchni: asfaltowej, szutrowej, ubitej polnej, po wąskich ścieżkach jak w górach, po trawie i nikt nie powie ci żeś jeleń, bo niszczysz zieleń :-). Ukształtowanie terenu też jest różne. Możesz przy takim biegu podziwiać wspaniałe widoki.



b) długie wybieganie

Ten trening można wykonać po asfalcie jak i terenie crossowym. Nie będziesz musiał robić kilku pętli, żeby przebiec np. 30 kilometrów. Możesz poruszać się cały czas po asfalcie tak samo jak po naturalnych ścieżkach. Wystarczy tylko, że będziesz skręcał za każdym razem w odpowiednią odnogę mijając te drogi, z których nie chcesz skorzystać. Polne i asfaltowe ,,nitki" co jakiś czas się przecinają. Warto mieć ze sobą telefon komórkowy, gdybyś nagle wybiegł w nieznanej ci okolicy lub do któregokolwiek wyjścia z parku.



c) interwały, przyspieszenia, trening szybkościowy

Nie ma najmniejszego problemu z wykonaniem takiego biegu. Jest wiele płaskich asfaltowych ścieżek, na których możesz wykonać 100-metrowe przebieżki, jak też dłuższe np. kilometrowe. W miejscu zwanym Parliament Hill, gdzie co roku urządzane są zawody latawców i rozciąga się widok na centralny Londyn, znajduje się stadion lekkoatletyczny z bieżnią. Kiedy wraz z żoną tamtędy przebiegaliśmy właśnie miała swój trening młodzież z Francji. Stadion był dla nich zarezerwowany, ale wystarczy wejść do przyległego budynku lub zadzwonić i zapytać o zasady korzystania. Nawet jeśli nie można pobiegać po bieżni, to wokół stadionu prowadzi asfaltowa ścieżka, na której doskonale da się wykonać trening interwałowy.

d) siła biegowa

Ten trening najlepiej wykonuje się stosując szybki bieg, wieloskoki, marsze lub skipy na podbiegach. Czy w parkach można spotkać jakieś górki? Przecież jesteśmy w Anglii! A skąd wzięła się nazwa biegi anglosaskie? Przypadkiem nie od tego, że właśnie tutaj teren jest bardzo pofałdowany? Właśnie tak jest! Pod górkę i z górki.



W Hamsted Heath znajdziesz wiele miejsc do wykonania podbiegów. Są mniej lub bardziej strome oraz o różnej długości. W parku nie ma zakazów biegania po trawie i między drzewami, więc spokojnie możesz potrenować podbieg pod górę, która łudząco przypomina ci jakieś wzniesienie np. w Bieszczadach. Możesz poginać po terenie, gdzie z ziemi wystają korzenie drzew lub też trzeba podbiec po schodkach. Taki trening siły biegowej na stopniach też jest tu wykonalny.

Chcesz poćwiczyć technikę na płaskiej, utwardzonej nawierzchni? Proszę bardzo! Ustawiasz się na asfaltowym podbiegu i ćwiczysz do woli. Wolisz biegać po leśnej ścieżce? Żaden problem! Chcesz podbiec po niestabilnym podłożu, może nawet zabłoconym, albo porośniętym trawą, to oczywiście znajdziesz takie miejsca i to położone niedaleko siebie. Asfaltową ścieżkę przecina szutrowa, a leśne tereny są wokół nich. Nic tylko wybierać najlepsze rozwiązanie dla siebie i poginać jak się chce.



c) zbiegi

Ci, którzy wybierają się na zawody w góry, będą mieli tu bardzo dobre warunki do przygotowań. Oczywiście nie ma, aż takich przewyższeń, ale na pewno czas na trening nie będzie w Londynie zmarnowany. Mięśnie czworogłowe bardzo dobrze wzmacnia się podczas długich zbiegów. Teren w parku jest wybitnie anglosaski, ale można znaleźć takie ścieżki, które wiją się w dół przez długi czas. Ja znalazłem dróżkę, po której mogłem zbiegać przez dystans jednego kilometra. Co kilkaset metrów natrafiamy na skrzyżowania ścieżek. Jako, że teren jest pofałdowany (anglosaski), to gdy zaczyna się wypłaszczać wystarczy skręcić w odpowiednią odnogę i dalej możemy zbiegać. Taką samą ,,taktykę" stosujemy, gdy mamy ochotę na kilometrowy podbieg. Przy zbieganiu nie jest tak stromo jak w górach, ale mimo wszystko ,,leci" się szybko. Jeśli ścieżka nagle się kończy, a chcemy jeszcze wydłużyć sobie dystans, to zbaczamy z utartego szlaku i możemy pomykać po trawie, pomiędzy drzewami. Nikt tu na takie zachowanie nie zwróci nam uwagi.



Podsumowanie treningu biegowego

Wybierając się na trening do parku możesz przygotować się do zawodów odbywających się na asfalcie, crossie oraz terenach górskich. Często nawierzchnia jest nierówna, bywa ślisko, mokro, a nawet trzeba przebiec po błocie. To też może się przydać podczas startów. Możesz też trenować biegi zmienne, czyli raz piąć się pod górę, a następnie zbiegać w dół. Takich atrakcji będziesz miał tu pod dostatkiem. Typowymi terenami leśnymi jest przylegająca do Hamstead Heath posiadłość Kenwood. Biegniesz po ścieżce ogrodzonej płotkami i czujesz się jak na wsi. Sama radość! W sercu miasta masz możliwość biegania po lesie.



Trening z wykorzystaniem naturalnych przeszkód

Przemierzając wiele parków w Londynie ma się wrażenie, że specjalnie zostały przygotowane miejsca, które można wykorzystać do różnych ćwiczeń. Co więcej, wiele takich zakamarków zostało pozostawionych samych sobie, co oznacza, że nikt tam nie sprząta połamanych gałęzi, czy też sterty liści spadających z drzew. Przynajmniej takie miałem wrażenie. W niektórych miejscach, aż prosi się by wejść na drzewo i pohuśtać na gałęzi.

W pobliżu ścieżek leżą pocięte kłody wielkich, starych drzew. Można na nich ćwiczyć skoki, trenując siłę eksplozywną, czyli jeden z elementów treningu pliometrycznego. Takie naturalne przeszkody są doskonałe do tego, aby próbować utrzymać na nich równowagę, czy zrobić ćwiczenia stabilizacyjne.



Wykorzystując leżące duże gałęzie, możesz nimi popracować jak ze sztangą. Nie tylko pobiegasz, ale również wzmocnisz mięśnie wykonując różne ćwiczenia i wykorzystując naturalne uwarunkowania terenu oraz przeszkody. W sam raz jako przygotowania do startów w terenie oraz biegów crossfitowych. Tu możesz ganiać nawet z kłodą na barkach :-). Jeśli zboczysz z ,,cywilizowanych" ścieżek, to natrafisz na małe strumyczki, przez które trzeba będzie przeskoczyć.

Reasumując stwierdzam, że w londyńskich parkach możesz:
1) ćwiczyć równowagę oraz balans na pociętych kłodach leżących obok ścieżek, które są jakby specjalnie do tego przystosowane,
2) ćwiczyć skoki i zeskoki na kłodach i ściętych pniach drzew budując siłę eksplozywną,
3) robić zwisy trzymając się rękoma gałęzi, ćwiczyć przy tym mięśnie brzucha podciągając w zwisie do góry nogi ugięte w kolanach,
4) przeskakiwać przez kłody wykorzystując je jako przeszkody,
5) przeskakiwać przez niewielkie strumyczki.





Kąpiele w akwenach wodnych

Jeśli masz ochotę skorzystać z uroków akwenów wodnych znajdujących się na terenie Hamstead Heath, to będziesz miał taką możliwość. Występują trzy takie zbiorniki, gdzie można się kąpać. Nie są to jeziora jak u nas, ale solidny trening można tam wykonać. Takie akweny dzielą się na trzy rodzaje: tylko dla kobiet, tylko dla mężczyzn oraz dla jednych i drugich. Nie korzystałem z kąpieli, ale z tego co się zorientowałem, to taka przyjemność jest płatna i wynosi 1 lub 2 funty. Tak więc, jeśli trenujesz triathlon lub po prostu chcesz rozluźnić się w wodzie, do tego na powietrzu, to tutaj masz taką możliwość.

Jazda na rowerze

Ścieżki, po których wolno poruszać się rowerzystom są specjalnie oznakowane: na nawierzchni znajduje się narysowany żółtym kolorem rower. Jeśli zobaczysz przydrożne tabliczki lub napisy ,,No cycling" na asfalcie, to oznacza, że tutaj cyklistom jest wstęp wzbroniony. A teraz rzecz najciekawsza: nikt nie próbuje tych obostrzeń omijać! Nie musisz się martwić, że natkniesz się nagle na pędzącego rowerzystę, który będzie chciał skrócić sobie drogę wjeżdżając na teren nie dla niego przeznaczony. Nie ma takiej opcji! Dziwne, nieprawdaż?





Psy w parku

Kiedy pierwszy raz wbiegliśmy do Hamstead Heath zaskoczyło mnie to, że tu psy są spuszczone ze smyczy. Byłem zdziwiony, że Anglicy tak postępują. Przecież są narodem raczej zdyscyplinowanym, trzymają się zasad i regulaminów, przestrzegają prawa, a tu pozwalają sobie na takie dziwne zachowanie. Myślałem wtedy, że przecież psy mogą rzucić się na siebie, obszczekać biegacza i na początku przebiegając obok nich zwalniałem pilnie się im przypatrując. Znając zwyczaje panujące w Polsce, pomyślałem, że tutaj również właściciele psów mają gdzieś, czy ktoś ma stracha przed ich pupilem. Już pierwszego dnia zrozumiałem jednak, że to nie lekceważenie innych, ale pewność tego, że czworonóg nikomu nic nie zrobi.

Po prostu psy jakie spotkałem w Londynie totalnie ignorują obcych ludzi. Czynią to z właściwą angielską flegmą, czyli ze spokojem i zrównoważeniem. Czworonogi na nas po prostu nie zwracały najmniejszej uwagi. Nieprawdopodobne! Raz zdarzyło się, że mnie pies obwąchał z odległości ok. 15 centymetrów, merdając przy tym ogonkiem, gdy akurat robiłem pompki. Może myślał, że to jakaś zabawa? Innym razem pies podobnej rasy do pitbulla, zatrzymał się obok nas, zaczął merdać całym swoim ciałem, bo ogon miał tak mały, że trudno to coś było nazwać ogonem. Jego właściciel po prostu poszedł sobie dalej. Piesek łasił się, więc go pogłaskałem, co zresztą zostało uwiecznione na zdjęciach. Wreszcie powiedziałem mu: go! i wtedy pobiegł za swym panem.



Widać, że właściciele psów doskonale wiedzą na co mogą sobie one pozwolić. Niektóre chodzą na smyczy, a bardzo niewiele spotkałem takich z kagańcami na pysku. Żaden czworonóg na nas ani razu nie szczeknął. Przebiegaliśmy obok nich od przodu, z tyłu, wybiegając zza zakrętów, również z gęstwiny krzaków i... nie było żadnej reakcji. Możesz biec bardzo szybko robiąc np. interwały, a pies nawet na ciebie nie spojrzy. Moja żona podejrzewała, że one są specjalnie ćwiczone, ale ja myślę raczej, że po prostu przejmują zachowanie swoich właścicieli, którzy w kontaktach z innymi są uśmiechnięci, pogodni, bez agresji i bardziej skupiają się na sobie, a nie na podpatrywaniu przechodzących obok ludzi. Psy najwyraźniej przejęły angielską życzliwość.



Raz miałem nawet możliwość krótkiego pobiegania z takim młodym psiakiem. Nie było też sytuacji, żeby czworonogi wzajemnie rzucały się na siebie, warcząc lub groźnie szczekając. Kilka razy widziałem jak ganiały za sobą, ale była to zabawa. W większości przypadków również się ignorują lub obwąchają z daleka i ruszają dalej.

Nie widziałem nigdy, żeby psy załatwiały "grubszą" potrzebę w parku. Doszliśmy do wniosku, że muszą to po prostu robić w domu. Gdyby jednak zdarzyło się inaczej, to w wielu miejscach w parku znajdują się pojemniki na psie kupki. Nigdzie na ścieżkach, przy drzewach, w trudno dostępnych zakamarkach nie widzieliśmy psich odchodów. Możesz tu spokojnie położyć się na trawie, bez obawy, że w coś takiego wdepniesz. Latem rozłożysz kocyk i urządzisz piknik z najbliższymi. A u nas? Cóż... ,,Zaminowane" pola są wszędzie! :-).



Zasady zachowywania się

Biegacze w Londynie są skupieni na sobie. Zazwyczaj pierwsi do ciebie nie pomachają. Nie sądzę, żeby to było jakieś zadufanie w sobie. Oni po prostu szanują twoją prywatność. Jeśli pomachasz, to odpowiedzą tym samym i uśmiechną się z życzliwością. Zawsze są chętni do pomocy jeśli oto poprosisz. Nawet zdarzyło nam się, że biegający z psem mężczyzna, widząc, że robimy sobie nawzajem fotki, nagle się zatrzymał proponując, że on nam wykona zdjęcie. Innym razem wybiegałem z gęstwiny pozując, gdy moja córka miała mi zrobić zdjęcie. Wpadłem na ścieżkę, a będący kilka metrów przede mną biegacz zaczął mnie przepraszać, że zepsuł ujęcie. Kiedy kilkanaście minut później się mijaliśmy uśmiechnął się pytając, czy chcę fotkę. To miłe. Nie widać żadnego napięcia, ludzie się po prostu do siebie uśmiechają.



Nie zauważyłem, żeby biegacze specjalnie trzymali się jednej strony ścieżki. Jednak jeśli poruszają się tym samym torem, to bez problemu i natychmiast ustępują sobie miejsca.

Przy ścieżkach w wielu miejscach znajdują się skrzynie, które są pojemnikami na śmieci. To tam możesz wyrzucić papierki, zużyte chusteczki, czy też butelkę po napoju. W parku jest czysto, co oznacza, że ludzie nie wyrzucają śmieci byle gdzie, tylko właśnie do tych dużych skrzyń. Co jakiś czas pojawiają się służby, które je opróżniają.



Ciekawostką jest to, że jeśli przebiegasz obok takiej śmieciarki, a ona blokuje ci dalszy trucht, to kierowca machnie do ciebie w przepraszającym geście. To ty tu jesteś ważny. Czujesz się jak gość, a nie intruz. Prawda, że ciekawostka?

W wielu miejscach możesz też znaleźć pojemniki na psie odchody, o czym pisałem wcześniej. Torebkę jednak musisz mieć ze sobą.

Biegnąc po parku warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Otóż jeśli chcesz się wysmarkać, to zrób to używając chusteczki. Nie pluj i nie smarcz na ścieżki. Jeśli to zrobisz patrol straży lub policji zwróci ci uwagę, a nawet możesz otrzymać mandat.

Latem spotkasz w parku piknikujących ludzi, ale nie zauważysz zataczających się pijaczków i różnych meneli. Nie widzieliśmy też, żeby ktoś szedł z butelką alkoholu, czy puszką piwa.





Bezpieczeństwo w parku

Ścieżki parkowe patroluje policja oraz strażnicy. Policja porusza się najczęściej samochodami lub na koniach. To niesamowity widok, kiedy mija cię patrol amazonek w mundurach policyjnych. Można też spotkać policjantów z psami, ale to raczej rzadki widok. Taki patrol należy do oddziału Police Dogs.

Najczęściej można spotkać samochód z napisem Ranger. Jest on prowadzony przez strażnika, choć może właściwsze byłoby określenie leśnika parku. Za każdym razem kiedy koło nas przejeżdżał przepraszającym gestem okazywał, jak jest mu przykro, że zakłócił nam bieg, nawet wtedy gdy swobodnie mogliśmy go minąć.

Park jest czynny praktycznie całą dobę. Jednak oświetlenia znajdują się tylko w niektórych miejscach np. przy wejściach. Reszta ścieżek nie posiada żadnych lamp.





Tereny i widoki

W Hamstead Heath czujesz się miejscami jak w lesie lub na wsi. Taki sielski krajobraz można spotkać zwłaszcza przy Kenwood House. To posiadłość niedaleko północnego wejścia do parku. W budynku, który przypomina pałac odbywają się różnego rodzaju wystawy. Niedaleko znajduje się kawiarnia. Przed budynkiem latem można na łąkach urządzić piknik i pobiesiadować z najbliższymi.

Niedaleko znajduje się jakby wejście do lasu. Biegniesz bardzo nierówną nawierzchnią, która od drzewostanu jest oddzielona drewnianym płotkiem. Kiedy pada deszcz na ścieżce znajduje się błoto i wielkie kałuże. Tu doskonale sprawdzą się buty nawet z bardzo agresywnym bieżnikiem. Jeśli zboczysz z asfaltowych i ubitych dróg pomiędzy drzewa, to możesz biec po wąskich ścieżkach. Masz wrażenie jakbyś trafił w niezagospodarowane lasy i tereny, rzadko uczęszczane. To jest właśnie zaleta parku. Możesz poczuć się jak na odludnej ścieżce w Bieszczadach, z tą tylko różnicą, że tu nie spotkasz niedźwiedzia :-).



W wielu miejscach znajdują się ogrodzone place zabaw. Dziecko może tam przebywać tylko pod opieką dorosłego opiekuna, a psy mają tu zakaz wstępu. Można więc pozostawić dziecko z jednym z rodziców, a drugie wykona swój trening.

Przy ścieżkach znajdują się ławeczki, na których sobie odpoczniesz jeśli bieg cię zmęczył. Ciekawostką jest to, że na wszystkich znajdują się wyryte napisy. Są one dedykowane jakimś osobom, np. córka wspomina rodziców itp. Znaleźliśmy nawet napis w języku polskim.



Jeśli jednak ktoś pragnie więcej intymności, to w pewnym oddaleniu od ścieżek, pomiędzy drzewami są usytuowane ceglane ,,samotnie". Wyglądają jak nasze przystanki autobusowe, które spotyka się na wsiach. Tutaj można spokojnie kontemplować.

W parku spotkasz wiele osób spacerujących z kubeczkami kawy, którą kupuje się w przydrożnych kawiarenkach. Oczywiście możesz też spożyć napój, czy zjeść ciastko na miejscu.

Podsumowanie

Wybierając się do Londynu nie musisz rezygnować z treningu biegowego. W wielu parkach znajdują się też siłownie na powietrzu z przyrządami, gdzie możesz poćwiczyć "siłówkę". Biegać można w zróżnicowanym terenie. Zrealizujesz każdy plan treningowy, nawet do biegu górskiego. Trenując w Hamstead Heath nie będziesz narażony na nudę, gdyż co chwila natkniesz się na osobliwy widok, zabytek i baśniowe tereny przyrodnicze.



Komentarze czytelników - 3podyskutuj o tym 
 

Kamus

Autor: Kamus , 2015-12-31, 20:03 napisał/-a:
Zadziałały wspomnienia :)
Biegałem w Queens Parku przed maratonem w Londynie ( mieszkałem w pobliżu), w roku 1992.Już wtedy spostrzegłem,że każdy ma tam swoje miejsce, biegacze, cykliści, pieski rolkarze itp.
Czasem odwiedźcie także słynne przejście a Abbey Road to zobaczę Was na mojej stronce www.thebeatles2.pl
Fajnie napisane :)
Dobrego Nowego Roku
Pozdrawiam

 

pas72

Autor: pas72, 2015-12-31, 23:53 napisał/-a:
Od tego artykułu człowiek się tylko irytuje, że żyje w kraju pełnym chamów i ignorantów, prawo jest tylko teoretyczne, a służby zdają się robić wszystko, żeby nie robić.

 

R. de Hils

Autor: R. de Hils, 2016-01-01, 14:18 napisał/-a:
Bardzo fajnie się czyta. :)

Biegam po Londynie od ponad dwóch lat i mogę napisać, że pod tym względem czuję się tu bardzo dobrze.
Mieszkam dość daleko od Hampstead Heath, bo praktycznie na drugim końcu miasta, ale może kiedyś wybierzemy się tam na rodzinną wycieczkę, a ja przy okazji sobie pobiegam.

Na co dzień biegam raczej w pobliżu domu i są to (zwłaszcza po zmroku) najczęściej małe, osiedlowe uliczki. Pewną niedogodnością są tu obniżenia chodników przy wjazdach na posesje, które potrafią nieźle wybić z rytmu. Dlatego często, z dużą ostrożnością i pełną świadomością bycia intruzem, biegam po prostu ulicą.
Wieczorami można spotkać buszujące po śmietnikach lisy, ale to raczej ciekawostka niż problem.

Jeśli chodzi o psy, to nie mam w tym zakresie żadnych przykrych doświadczeń, a właściciele są czasem w stanie przepraszać nawet za obwąchiwanie. Muszę jednak przyznać, że mimo wszystko przebiegając obok pitbulla... a jednak, przypomniało mi się - miałem jedną niemiłą przygodę.
Czekałem sobie spokojnie przed przejazdem kolejowym. Po chwili z drugiej strony podeszła kobieta z dwójką nastoletnich dzieci i właśnie pitbullem, który zaczął na mnie warczeć, szczekać i szarpać smycz. Odszedłem trochę na bok, bo kobieta nie sprawiała wrażenia, że w razie czego utrzyma smycz, tym bardziej, że jej słowa wcale psa nie uspokajały. Może dlatego, że mówiła... po polsku. Taki zbieg okoliczności ;)

Okoliczne tereny poznałem już bardzo dobrze i mam kilka ulubionych tras. Nawet wśród gęstej wydawałoby się zabudowy można znaleźć spore pasy zieleni, może nie na miarę dużych parków, ale dające choć na chwilę poczucie oderwania od dużego miasta.

Przyjemnie biega się w Richmond Park, choć w weekendy jest tam naprawdę bardzo tłoczno (jak dla mnie może nawet za bardzo), Hampton Court i nad Tamizą.
W sierpniu przebiegłem jej prawym brzegiem od Kingston do Putney. Około 23 km z bardzo niewielkimi utrudnieniami typu ulice, samochody itp. Naprawdę bardzo ciekawa trasa urozmaicona licznymi mostami.
Z doświadczenia wiem, że można ją wydłużyć lewym brzegiem w stronę Hampton Court, a podejrzewam że i jeszcze dalej, bo zdjęcia satelitarne wyglądają zachęcająco. W dół rzeki może być mniej przyjemnie, bo to już blisko centrum, ale podejrzewam, że też może być ciekawie. Sprawdzę.

 

















 Ostatnio zalogowani
Wojciech
23:06
szalas
22:20
MarGro
22:13
marswi60
22:06
BOP55
21:58
lordedward
21:41
Jarek42
21:36
Krycho
21:30
yaros
21:30
Pawel63
21:23
jarek 105 kg
20:55
entony52
20:43
macniw
20:41
sasu
20:38
M1chaLL
18:38
Stonechip
18:17
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |