Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [124]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
333 / 335


2021-01-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Najwspanialszy dar (czytano: 952 razy)

 

Covid. Szczególne stężenie niepewności, czekania. Czekania za czymś, za zawodami, za bieganiem, za kolejnym triathlonem. Tyle miłych wspomnień. Tyle przeżyć, a tu, póki co, nadal czarny tunel, bez światełka nadziei na zawody.

Byłem pewny, że w tym roku w maju i czerwcu (Sierakowie i Charzykowy) pobawię się w triathlon, a tu raczej nic z tego nie będzie. Nie sądzę, by do tego czasu coś znacząco się poprawiło. Pozostaje czerpanie radości z samotnych wojaży po ścieżkach biegowych.

Nigdy nie przypuszczałem, że w mojej aktywności sportowej dojdę aż do takiej ściany, że będzie tak bolało z powodu niemożności robienia czegokolwiek. Na dzień dzisiejszy łękotka nie pozwala nawet na trenażer. Kiedyś można było ratować się jeszcze basenem. Teraz w zasadzie pozostaje czarna rozpacz i czekanie na cud.

Dobrze, że pozostała mi jedyna odskocznia na świeżym powietrzu – spacery z Sansą :) Nie wiem, czy miałbym na tyle determinacji, by bez niej wychodzić na długie spacery. Dobrze, że ona jest i dzięki niej mam w nogach ok. 15 km tygodniowo :) Dobre i to. Nigdy nie myślałem, że będę w miarę zadowolony tylko i wyłącznie ze spacerów, ale życie kreśli przedziwne scenariusze i trzeba wyciągać zawsze jakiś pozytyw, bo inaczej się zwariuje.

To brzemię zamknięcia, izolacji czasami wydaje się lżejsze, jeżeli popatrzy się na zamknięte dzieci i młodzież w czterech ścianach lub na starsze osoby, które w ogóle boją się jakiegokolwiek ruchu i kontaktu z innymi. Zapewne pandemia rodzi też wielu bohaterów, najczęściej niewidocznych, próbujących poradzić sobie ze swoim ciałem i swoją psyche. Jest też coraz więcej ludzi, którzy z pewnością sobie nie radzą, ale ich najczęściej nie słychać i nie widać.

Co mnie uderza w tych moich spacerach z Sansą? Nie widzę jakiś tłumów biegających. Znacznie mniej niż chociażby rok temu. Wszystko jakby przycichło, przygasło. Na taki stan rzeczy na pewno ma wpływ obecna sytuacja z pandemią, ale i też jakość powietrza, która szczególnie teraz pozostawia wiele do życzenia. Są zapewne i tacy, którym się nie chce lub też już się odechciało.

Pamiętam, jak kilka lat temu ogromne wrażenie na mnie zrobili znajomi z Niemiec, którzy mieli duży problem ze swoim już dorosłym synem, cierpiącym na depresję. Byli załamani. Aż któregoś razu przyjechali bardzo szczęśliwi. Ich syn w końcu trafił na psychiatrę, który mu pomógł. Zalecił mu dwa, trzy razy w tygodniu bieganie. Już po miesiącu były tego efekty, Chłopak odzyskał radość życia :)

Myślę, że wielu osobom dzisiaj cierpiącym, zamkniętym w domach taka terapia by pomogła. Z całą pewnością będzie to już niezbędne dla wielu po pandemii. Cóż, ci co mogą biegać niech wiedzą, że to dzisiaj jest jeden z najwspanialszych darów, jaki mogli otrzymać od życia.



-na zdjęciu przystanek spacerowy z Sansą nad Rusałką :)



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


aspirka (2021-01-20,15:46): Spacery, to też aktywność, a jeszcze w tak miłym towarzystwie! Ja w tym roku pierwszy raz biegałam z psem i to dzięki pandemii, bo sąsiedzi nie mogli wychodzić z domu. Bardzo ciekawe doświadczenie, psu na pewno też się podobało:-)
DamianSz (2021-01-21,10:07): Nie wiem czy powinienem to pisać, ale jeszcze pół roku temu kolega narzekał na bolące kolano, a teraz ma takie (innego rodzaju) problemy zdrowotne, że tamto było przy tym błahostką. A co do biegania to ja mam inne zdanie, bo u mnie w mieście sporo ludzi biega a morsuje cała masa.
paulo (2021-01-21,10:14): Agato, bieganie z psem ma też swój urok :) To jest zawsze radość x 2 :) Niemniej spacery też da się polubić :)
paulo (2021-01-21,10:19): Damianie, o pierwszej poważej kontuzji pisałem już dwa lata temu. To już jest, niestety, któraś z kolei. Co do morsowania, to rzeczywiście nad Rusałką w każdy weekend widuję kilkaset osób w strojach kąpielowych :) Istne szaleństwo :)
Hung (2021-01-22,09:58): Ze względu na Chmurkę, którą mam w spadku, wykonuję kilka razy w tygodniu 2-3 - kilometrowe spacery odchudzające psinę. Towarzyszy nam Norek. Chmurka ma poważne problemy zdrowotne i nie zawsze może iść, to i mnie nie ciągnie. A spacery są jak treningi - nie ma tłumaczenia, że dzisiaj nie mogę, więc idę z Norkiem. To daje jakąś namiastkę łapania kondycji w sytuacji mniejszego biegania.
paulo (2021-01-22,11:32): Czyli generalnie przy dwóch psach się nie nudzisz :) A przy okazji dajesz im dużo radości i jeszcze kondycyjnie się reperujesz :) Tak więc możesz być szczęśliwy :)
siepiet (2021-01-22,14:53): nie poddawaj się,spaceruj i tak jak piszesz czerp z tego.Nie wiem jak ja bym się zachował jakbym był w Twoim położeniu ale nie mam nawet psa do spacerów chyba że z Małżonką.Pozdrawiam.
paulo (2021-01-22,16:09): Dzięki Piotrze. Trochę empatii miłe w czasach pandemii 🤗 Ciesz się bieganiem 👍 Pozdrawiam
Mahor (2021-01-31,16:52): Truchtam sobie truchtam ,normalnie anemia,powolne umieranie,lizanie ran. Ale tak naprawdę do prawdziwegp biegania uskrzydlały mnie tylko imprezy biegowe...Czego sobie i Wam życzę
paulo (2021-02-01,10:35): Czekamy zatem Macieju na powtórne wejście do Raju :) Nawet jak człowiek nie brał udziału, to i tak przyjemnie było pooglądać sobie pasjonatów biegania :)







 Ostatnio zalogowani
heelmaes
11:07
heniek001
10:59
Anja
10:58
gora1509
10:46
cinekmal
10:32
ZBYSZEK1970
10:29
Gapiński Łukasz
10:01
MarGro
09:31
StaryCop
09:16
gpnowak
08:56
daNN
08:54
jaro109
07:49
POZDRAWIAM
07:48
platat
07:47
Leno
07:41
Jarek42
07:25
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |