Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

     

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [134]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
michu77
Pamiętnik internetowy
Always Look on the Bright Side of Life...

Michał Hadam
Urodzony: 1977----
Miejsce zamieszkania: Poznań/Namysłów
116 / 116


2020-09-23

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Tatra Fest Bieg - kilka zdań o biegu, do biuletynu firmowego... (czytano: 505 razy)

 


Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie – H. Jackson Brown



Półmaraton to 21097 metrów, maraton – 42195 metrów, ale co jest dalej? Ile wynosi rekord Polski na 100 kilometrów? Ile można przebiec w 24 godziny? A ile w ciągu miesiąca?
Wszystko dalej niż maraton, to świat ULTRA… i ultramaratończyków. A najpiękniejsze i najtrudniejsze zarazem biegi ultra, są oczywiście w górach.

Góry to nie tylko trekking, czy wspinaczka. Da się również po nich biegać. Może ktoś się skusi? Z jednej strony wschody i zachody słońca, przepiękne widok, morze chmur pod nogami, noc pełna gwiazd na szlaku… A z drugiej upadki, obtarcia, pęcherze na stopach… czasem upał, czasem mróz… słowem ból, płacz i zgrzytanie zębów. Kogoś zachęciłem? To może coś o króciutkim górskim ultra, takim około 50 kilometrów, ale w najpiękniejszych polskich górach… czyli w Tatrach.

Tatra Fest Bieg … - czyli bieganie w czasach Covidu.



Sobota 15 sierpnia 5:00 nad ranem, jeszcze ciemno.... W Kuźnicach tłok jak prawie nigdy o tej porze. Turystów jeszcze nie ma. Kolejka na Kasprowy Wierch wystartuje dopiero za 2-3 godziny. A większość ludzi, którzy ruszą na szlaki, spokojnie śpi na kwaterach, co najwyżej przewraca się z lewego boku na prawy… Wszyscy zgromadzeni, to w zasadzie biegacze górscy biorący udział w ultramaratonie Tatra Fest Bieg. Chyba jednym z trudniejszych w Polsce w tym roku, zwłaszcza biorąc pod uwagę mnóstwo odwołanych imprez biegowych. Ponad 300 biegaczy/ultramaratończyków ze względu na covid zostało podzielonych na dwie mniejsze grupy, które w odstępie 15 minutowym wyruszą na trasę biegu. Póki co trwa dyskusja na temat decyzji organizatora, skracającej trasę biegu. Wieczorem gruchnęła wiadomość, że ze względu na dużą możliwość wystąpienia burz w drugiej połowie dnia, trasa biegu została skrócona o blisko 10 kilometrów, wyższych partii Tatr Zachodnich. Czyli Wołowiec i Starorobociański zobaczymy jedynie z daleka...

Na początek podejście przez Halę Gąsienicową na Kasprowy Wierch, na którym znajduje się pierwszy punkt odżywczy i zarazem kontrolny. Każdy kto nie zmieści się w czasie 2,5 godziny… może w zasadzie ściągnąć numer startowy i zacząć schodzić w dół. Teoretycznie każdy kto bierze udział w biegu górskim, zwłaszcza w Tatrach, powinien być do niego przygotowany. Osoba bez doświadczenia w podobnych biegach, w zasadzie już na etapie zapisów powinna odpaść. Wszystko w trosce o bezpieczeństwo uczestników, i temu też służą limity czasowe. Organizator jest odpowiedzialny za biegaczy, i musi wiedzieć ilu ludzi pozostaje na trasie, i w których miejscach oni się znajdują. Oczywiście wszystko w ścisłej w ścisłej współpracy z TOPR. Temu samemu służy wyposażenie obowiązkowe, które każdy musi dźwigać na plecach. A w nim m.in. czapka, kurtka przeciwdeszczowa, rękawiczki… i maseczka.
Łącznie do pokonania zawodnicy mają 49 kilometrów, w czasie poniżej 16 godzin. 3 700 metrów w górę, i tyleż samo w dół. Trasa bardzo trudna technicznie, jeden nieuważny krok.. i można zaliczyć bliskie spotkanie ze skałą. Często lepiej wolniej schodzić, niż zbiegać. Zwłaszcza jak ktoś ma dużą umiejętność zaliczania upadków.
Pierwszy zawodnik Roman Ficek dotrze do mety w 5 godzin i 40 minut. Mi zajmie to odrobinę więcej czasu, a dokładniej rzecz ujmując, 6 godzin więcej. Zawodnik Ficek nie dawno pobił rekord pokonania Głównego Szlaku Beskidzkiego, czyli ponad 500km pokonał w 107 godzin i 25 minut. Tak więc to KOSMITA… i gdzie nam skromnym żuczkom do niego 

Na Kasprowy docieram w półtorej godziny, szybkie uzupełnienie wody w softlaskach, i kierunek Czerwone Wierchy. Przede mną ok. 13km trasy pięknym szlakiem przez Kopę Kondracka, Małołączniak, Krzesanicę i Ciemniak, a następnie zbieg przez dol. Tomanową do schroniska Ornak w dol . Kościeliskiej. Widoki piękne, ale co z tego, jak cały czas trzeba się patrzeć pod nogi. Mam wrażenie, że wszyscy zawodnicy mnie wyprzedzają w tym miejscu. Za mało treningu na trudnych technicznych trasach. Zdecydowanie to nie jest mój dzień, a może za szybko wystartowałem . Po 4 godzinach doczłapię do schroniska , gdzie kilka kawałków arbuza i cola, dodają mi trochę siły na dalszą część trasy. Teraz czeka podejście na Ornak i zbieg do dol. Chochołowskiej. Oczywiście zapowiadanej burzy, ani widać, ani słychać. Nawet deszczu na horyzoncie, co jest dobrą informacja, bo kamienie są suche i nie grozi nam ślizganie się po skałach. Na tym etapie, boli mnie wszystko. Coraz mniej tej radości z biegania, czy też raczej z wolnego podchodzenia pod górę, ale przynajmniej widoki piękne. Najważniejsze, że posuwam się do przodu … do mety.

Ostatnie 15 km , to popularna ścieżka nad Reglami. Sporo turystów wybrało sobie w popołudniową słoneczną sobotę ten właśnie szlak. I gdzieś tam między nimi, mocno już rozciągnięta stawka biegaczy, czy też raczej piechurów, zmierzająca do mety. Tutaj popełniam największy błąd, zapominając o uzupełnieniu wody na ostatnim punkcie odżywczym. Temperatura jest wysoko, a mi kończą się zapasy. Zastanawiam się nawet, czy nie prosić napotkanych turystów o łyk wody. W czasie covidu to jednak mało bezpieczne. W wszystkie strumienie na szlaku – suchutkie. Za takie błędy się płaci. Noga za nogą… docieram do mety. Tylko ostatni kilometr po kamulcach w dół, jestem w stanie jeszcze zmusić się do czegoś, co może postronnym przypominać bieg. Około godz. 16:30 docieram do mety. Bieg ukończony. Medal zawisł na szyi. Meta zawsze cieszy, ale zadowolenia z wyniku brak.


Niemniej moją metą, wcale nie jest jednak ta w Kuźnicach, tylko ta w Chamonix za miejmy nadzieję 2-3 lata. Biegi wokół Mont Blanc (Ultra-Trail du Mont-Blanc) to taka mekka dla biegaczy ultra. Wystartuję tylko wtedy, gdy będę i jeśli będę gotowy. Ten bieg to zdecydowanie nie przelewki … Tym bardziej niecałe 50kilometrów w Tatrach nie powinno na mnie robić wrażenia… No coż dłuuuga droga jeszcze przede mną… Czas i tak upłynie…



Fot.K.Czajka


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


zbigniewwalo1 (2020-09-24,09:30): Motto świetne czas przeleci a mnie zostało 2,5roku do emerytury i szukam pracy.Pozdrawiam!
Mor-Da (2020-09-29,12:10): Małe sprostowanie nie w cyt: „w najpiękniejszych polskich górach… czyli w Tatrach." ale jedynych górach w Polsce. :)
michu77 (2020-10-02,08:14): he eh! Faktycznie zależy, jaki człowiek ma oczekwiania od gór... Biegowo - najtrudniejsze zawody "przeżyłem" na trasie w Beskidzie Niskim ...







 Ostatnio zalogowani
marrcin2407
01:20
jaroszakal
23:54
maste
22:53
marcoair
22:49
Łukasz S.
22:48
Jarek42
22:47
Andrea
22:28
gosiula83
22:18
zibi58
22:14
jarek 105 kg
22:00
drakomir
21:25
cumaso
21:18
gpnowak
21:03
arek19_78
21:02
kuflandia vel. Kufel
20:50
eldorox
20:47
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |