2024-01-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nowe wyzwania na 2024 rok (czytano: 676 razy)

Dwa dni temu dobiegliśmy do mety kolejnego roku. Udanego roku. Kolejnego pracowitego okresu w moim życiu. Powoli od stycznia 2023 roku budowałem mocny fundament pod ten kolejny rok, który powinien nie być gorszy od 2023 r.
Szykuję dużą zmianę w "treningu". Mają one polegać na spełnieniu jednego z marzeń. Czyli ma to być debiut w triathlonie.
Wiele razy podchodziłem do tego tematu. Ale zawsze cos nie zagrało. Ale myślę, że pomimo tego, że mam tyle lat ile mam. Tego się nie zmieni, to forma nazwijmy ją górnolotnie sportowa jest i powinna pozwolić na taki spóźniony DEBIUT.
W końcu w 2023 roku nie traciłem średnio 4 godzin dziennie na dojazdy do pracy i ten marnowany bez sensu czas zamieniłem na solidniejszy trening. A to przełożyło się na apetyt na nowe wyzwanie.
Plan jest prosty systematycznie dwa razy w tygodniu meldować się na pływalni i chociaż raz w tygodniu godzina na rowerze. Pozostałe 50 km w tygodniu to po trochu bieganie i maszerowanie i jeden start kontrolny na dystansie 5 km.
Trzeba będzie trochę zainwestować w dodatkowy sprzęt (pianka do pływania), bo pierwszy triathlon planuję już 12 maja.
Zostały tylko i aż cztery miesiące. Zobaczymy jak to się skończy. Ale ktoś powiedział, że na przykład ażeby zadebiutować w maratonie to jako pierwszy krok musisz o tym wszystkim zakomunikować światu. Bo potem wycofać się z takiej decyzji jest dużo trudniej. Dlatego co ja w tej sprawie robię. Trąbię głośno na blogu o moim postanowieniu (pomyśle) na 2024 rok. Między innymi po to tak robię, aby kolejne moje podejście do bardzo spóźnionego debiutu w triathlonie stało się w końcu możliwe. A że spóźniony to wystarczy policzyć ilość startujących 60 latków w tej dyscyplinie jeszcze staje na starcie. Często w tej kategorii staje tylu zawodników co miejsc na podium.
Z drugiej strony interesujące jest czy zmiana akcentów w moim codziennym aktywnym trybie życia przełoży się pozytywnie na czasy w biegu (na razie na 5 km). Czy uda się zejść poniżej progu jakim dla mnie jest obecnie 25 min. W sobotę udało się na (częściowo bagnistej trasie) przebiec w czasie 26,52. To był już fajny sygnał, że jest poprawa i w styczniu może być jeszcze lepiej. W 2023 roku na zmrożonej mojej trasie 5 km miałem podobny czas. Zobaczymy czy w maju napiszę, że mój plan na DEBIUT był mądrym pomysłem.
Na zdjęciu moje grudniowe parkrunowe bieganie na 5 km. Od końca października kroczek po kroczku forma rośnie. Trzeba pamiętać o tym, że to jest moja transformacja z treningu NW na powrót do biegania. I tak na to należy popatrzeć. Jeszcze niecałą dekadę temu potrafiłem biegać 5 km w 22 min. a 10 km w 48 min, (nie przygotowując się do biegania a w zasadzie bazując na treningu NW). Teraz potrzebna jest transformacja (zmiana akcentów) po to aby na 5 km pobiec na poziomie 25 min. Ale jestem optymistą, że jest to jeszcze możliwe.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |