2019-06-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| V Dziwnowska Liga Biegowa - 5 bieg. 45 sekund do szczęścia (czytano: 693 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: https://www.facebook.com/DLB-Dziwnowska-Liga-Biegowa-836363536509847/

45 sekund zabrakło do złamania magicznej bariery 40 minut na trasie Dziwnów - Dziwnówek - Dziwnów. Byłbym wtedy niezmiernie szczęśliwy (jak mało biegaczom potrzeba do szczęścia, przynajmniej mnie). Dystans 9,440 km, więc dużo mniej niż 10 kilometrów, ale trasa miejscami pagórkowata. Kiedyś na zawołanie łamałem 40 minut na dyszkę, ale teraz jest mało prawdopodobne, żebym jeszcze raz tę barierę przełamał. Trzeba by było po prostu ostrzej trenować, a to mój już nieco stary organizm mógłby nie wytrzymać. Za to na krótszej trasie - i owszem.
Za przełamaniem - lepszy szybkościowo i siłowo trening, rozgrzewkowy dojazd rowerem na zawody, przeciw - słabo przespana noc, wysoka temperatura, samotny bieg.
18 maja przebiegłem półmaraton i od tamtego czasu liczyły się dni przygotowania do tego biegu. Przed półmaratonem przygotowywałem się do półmaratonu. 13 dni, w tym trzy wolne, jeden po półmaratonie, jeden przed startem i jeden gdzieś w środku. 9 szóstek, w tym 5 po szosie i 4 po górkach, jedna piątka będąca sprawdzianem w czasie 20:35. Szybko, coraz szybciej, w szczególności na początku biegu i na końcu.
Noc przed startem prawie nieprzespana. Ranne ważenie - 74,1 kg. Śniadanie około 7, trochę internetu, pakowanie i dokładnie o 8:18 wyjazd rowerem. Przyjazd na miejsce startu o 9:07, czyli czas przejazdu 49 minut. Podczas jazdy przy drodze widziałem kilka maślaków, czyli grzyby już są. zapisałem się na bieg jako pierwszy, bo byłem jednym z pierwszych zawodników. Trochę pogaduszek sportowych i nie tylko i nastał czas na przebranie się i rozgrzewkę. Rozgrzewka standardowa i...
START
Rozpocząłem spokojnie, chociaż na drugim miejscu. Arek ruszył ostro do przodu jako pierwszy. Wkrótce zaczęli mnie wyprzedzać ci, z którymi nie miałem szans walczyć - Robert, Sławek i Przemek. Spokojnie dobiegłem do końca Dziwnowa i skręt w prawo do lasu. Tutaj górki. Jakoś je przebiegłem. Niestety trochę pobłądziłem, ale tylko trochę.Nadrobiłem gdzieś kilkanaście, kilkadziesiąt metrów. Dobieg do Dziwnówka i dale z powrotem do Dziwnowa. Jakoś lekko się nie biegło, ale ciężko też nie. Szkoda, że biegłem sam, bo z kimś mogło być szybciej. Oglądnąłem się kilka razy do tyłu, ale nikogo nie widziałem. Starałem się trzymać dobre, równe tempo, długi krok. Dobieg do Dziwnowa, tutaj wbiegam na promenadę. Jeszcze kawałek i skręt w prawo do mety. Skręt przy tablicy z atrakcjami plaży. Zapamiętałem to, bo poprzednio omyłkowo skręciłem o jeden skręt za blisko. Mocny finisz i...
META
Miejsce 5 (na 24), czas 40:43 z kawałkiem. Jurek mówi, że 40:44, więc oficjalnie taki czas sobie notuję. Jestem trochę zawiedziony. 45 sekund i złamałbym magiczną granicę 40 minut. Kilkanaście sekund lepiej i byłoby też o wiele lepiej. Ale nie ma co narzekać. To 20 sekund lepiej niż 2,5 miesiąca temu. Do PB (40:29) zabrakło 15 sekund.
Chwila oddechu, trochę pogaduszek towarzyskich i dekoracja najlepszych. Na zakończenie wspólne zdjęcie i pora do domu. Wyjazd - 11:18, przyjazd - 11:54, czyli 36 minut. Dziwnów - Kołczewo między znakami miejscowości - 29:46.
Od Arka dostałem zapytanie - jaki najlepszy czas był na tej trasie, bo sądzi, że pobił rekord trasy. Poszperałem i znalazłem wyniki zwycięzców:
2015
Przemek Troszczyński - 37:17
Przemek Troszczyński - 37:27
2016
Przemek Troszczyński - 36:56
Przemek Troszczyński - 36:54
2017
Tomek Magalski - 35:59
Przemek Troszczyński - 37:38
2018
Robert Derda - 35:15
Tomek Magalski - 36:26
2019
Arek Borysiuk - 36:38
Arek Borysiuk - 35:07 (według jego zegarka)
... czyli rekord jest. Gratulacje :)
Jak będą wyniki, to umieszczę tutaj czołówkę biegu i napiszę jeszcze coś...
1. Arek Borysiuk 35:08 (rekord trasy)
2. Robert Derda 36:05
3. Przemek Troszczyński 37:06
4. Sławomir Harasimowicz 37:41
5. Jarek Kosoń 40:44
6. Zdzisiek Kowalski 41:42
7. Jarek Troszczyński 42:50
8. Grzesiek Stępniak 43:55
9. Ania Centkowska-Derda 44:15
10. Bartek Kaczmarek 44:31
11. Dorota Kowalska 44:39
Pierwsza czwórka dla mnie nieosiągalna. Szkoda, że nie było kogoś na poziomie 39:00 - 40:00, bo miałbym z kim biec.
Zdjęcie - Jurek Janawa. Po biegu każdy jest mądrzejszy...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |