2018-04-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| IV Dziwnowska Liga Biegowa - 3 bieg. Technika w służbie biegacza, czyli błądzenie z GPS-em (czytano: 705 razy)

Bezpośrednie przygotowania do tego biegu - dwie dyszki po szosie, dyszka po górkach i dwie szóstki - jedna szybka, druga szybka tylko na ostatnim kilometrze. Wiem, że jeszcze nie mam szybkości, ale na ostatnich 3 kilometrach (szczególnie na ostatnim kilometrze) treningu staram się ją ćwiczyć. Niestety wieczór przed startem przyniósł mi rewolucję gastryczną, którą starałem się zwalczyć aż do ostatnich godzin przed biegiem. Udało się, ale było blisko niezbyt przyjemnych rzeczy. Musiałem coś zjeść, co mi zaszkodziło. Noc przed biegiem byłem w pracy, więc o śnie nie było mowy. Rano godzinkę się zdrzemnąłem i trzeba było już jechać na bieg. Waga rano - 73,6 kg, więc jakoś dużo. Na śniadanie tylko herbata, żeby nie drażnić żołądka. Organizator w ostatniej chwili przeniósł zawody z trasy prawie płaskiej po chodniku (krzyżówka Międzywodzie) na bieg po lesie z urozmaiconą trasą, często piaszczystą (start koło Martwej Dziwny, tam gdzie organizuję Maraton po Plaży). Jak się okazało dla mnie to było lepiej. Trzeba tutaj więcej wytrzymałości niż szybkości, a właśnie wytrzymałość mam wypracowaną. Ponieważ byłem w nocy w pracy, pojechałem na bieg samochodem. Normalnie byłoby to rowerem. Wyjechałem po godzinie 9:00, byłem o 9:30. Musiałem uwzględnić światła, bo przeprowadzany jest remont drogi Międzywodzie - Dziwnów. Dojechałem, przywitałem się ze znajomymi. Zapisy i trzeba było pomyśleć o rozgrzewce. Krótka rozgrzewka i przed startem omówienie trasy, która została zmieniona przez wspomniany przeze mnie remont. Trasa miała prowadzić z drogi koło parkingu do lasu, przed Międzywodziem zakręt w lewo, mała pętla i powrót. Dowiedzieliśmy się, ze są oznaczenia, ale wiedziałem, że może być ciężko nie zabłądzić. Jeszcze na rękę opaska z telefonem, włączone Endomondo i...
START
Ruszyłem w niezłym tempie. Inaczej niż w poprzednich biegach Zdzisiek biegł tuż za mną i po krótkiej chwili wyprzedził mnie. Miałem postanowienie, że będę się go trzymał dopóki starczy mi sił, więc się trzymałem. Co odbiegnie kawałek, to go doganiam. Prześcigamy jednego biegacza i jesteśmy chyba na 5-6 miejscu. Zakręcamy przed Międzywodziem w lewo i biegniemy z powrotem. Dobiegamy do rozwidlenia i jest strzałka prosto i strzałka w lewo. Zdzisiek biegnie w lewo, a mi wydaje się, że dobiegliśmy do drogi, którą mieliśmy z powrotem biec, a z powrotem to w prawo. Krzyczę do niego, że może w prawo? Stoję przez chwilę, dogania mnie jeden biegacz, ale nie wie gdzie się kierować. Biegnę więc za Zdziśkiem czując, że biegniemy z powrotem do Międzywodzia. Zdzisiek dobiega do zejścia na plaże, chwilę się waha i odbija w prawo. Ja za nim. Dobiegamy do drogi, którą mieliśmy biec z powrotem. Najpierw biegnę za, potem już przed Zdziśkiem, ale odległość między nami nie jest duża. Dobiegamy do drogi betonowej, gdzie już niewiele do mety. Tak jak na wczorajszym treningu wydłużam krok, wzmacniam tempo i...
META
Udało mi się pokonać Zdziśka i to jest największy sukces! Czas zmierzony przez Endomondo - 28:23, dystans - 6,37 km. Jeszcze chwilę poczekaliśmy na resztę, podyskutowaliśmy czy dobrze czy źle biegliśmy. Popytaliśmy ile inni mieli na liczniku. Dopiero w domu po przeanalizowaniu mapki biegu stwierdziłem, że jednak pobiegliśmy tak jak sobie ustalił organizator. Technika się przydaje :)
Czasy poszczególnych kilometrów:
1 km - 4:05
2 km - 4:15
3 km - 4:47
4 km - 4:36
5 km - 4:36
6 km - 4:36
0,37 km - 1:28
3 kilometr, to chyba ten, w którym zastanawiałem się gdzie pobiec, więc jest najgorszy czas.
Czołówka biegu:
1. Łukasz Szymański 24:05
2. Arkadiusz Borysiuk 24:25
3. Mariusz Wacyk 26:52
4. Mikołaj Antkowiak 27:15
5. Jarosław Kosoń 28:21
6. Zdzisław Kowalski 28:29
7. Jarosław Tarnowski 28:39
8. Robert Ling 29:01
9. Michał Skrzypczyk 29:10
10. Bartłomiej Kaczmarek 29:23
11. Grzegorz Stępniak 29:48
12. Grzegorz Jamroziak 30:03
13. Krzysztof Przybyszewski 30:08
14. Joanna Paczyńska 30:13
15. Dorota Kowalska 30:35
16. Ela Musiał 30:52
Wystartowało i ukończyło 34 biegaczy.
8 sekund lepiej niż Zdzisiek. Może mogło być lepiej, ale tego już się nie da odwrócić. Mogło być jeszcze lepiej, ale trochę nadrobiliśmy dystansu (według organizatora było 6,250 km, u mnie 6,370 km, czyli 120 metrów, co daje 32 sekundy więcej), no i chwile zwątpienia gdzie biec kosztowały przynajmniej kilkanaście sekund. Następnym razem już nie zabłądzę, bo nie ma gdzie. Ale jest pozytyw - lepiej, że pobiegliśmy więcej niż skróciliśmy, bo wtedy byłaby dyskwalifikacja.
...Tak po czasie sobie pomyślałem - dlaczego nie skorzystałem z GPS-a w ustaleniu trasy? Jakoś na razie włączam Endomondo i wyłączam na mecie. Na trasie za bardzo nie patrzę, bo mało co można zobaczyć.
Na zdjęciu - mapka biegu. Chyba o taką trasę chodziło. Na 4 kilometrze trzeba było jednak skręcić w lewo, żeby mieć jezioro z prawej.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |