2016-04-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nowiny Horynieckie - Leśny Bieg do źródeł (czytano: 335 razy)

09-04-2016 - 16 km.
Po raz kolejny dane mi było uczestniczyć w biegu organizowanym przy udziale Lasów Państwowych. Nie wiem czym to jest podyktowane, ale na Podkarpaciu coraz więcej organizuje się właśnie takich biegów. Po poprzednich biegach, gdzie atmosfera i organizacja biegów nie pozostawiały nic do zarzucenia postanowiłem się i tym razem wybrać na taka imprezę.
Sam impreza w zamyśle Organizatorów miała być imprezą kameralną. I taka też była. Może to i dobrze. Bo klimat takich imprez jest nie do podrobienie.
Na miejsce biegu wybrano Nowiny Horynieckie. Sama trasę biegu poprowadzono przez malownicze zakątki roztoczańskich lasów z ciekawymi obiektami historycznymi i kulturowymi takimi jak: Kaplica Matki Boskiej w Nowinach Horynieckich na źródłach, Świątynia Słońca, Krzyż Wittmanna, Kaplica Św. Jana Nepomucena, rezerwat przyrody przy Sołokija.
Właśnie Biuro Zawodów i start wraz z metą umieszczono nieopodal Kaplicy Matki Boskiej w Nowinach Horynieckich.
W sobotę rano w dniu biegu miałem pewne wątpliwości co do warunków jakie mogą panować na samej imprezie. W Jarosławiu padał cały czas deszcz, a około 7.30 przeszła nawet spora ulewa. Jednak około 8.15 wyjechałem wraz z żoną do Nowin Horynieckich. Ponad 60 km trasą minęła dość szybko tym bardziej, że przed Horyńcem, który był ma naszej trasie, tuż przed Nowinami Horynieckimi praktycznie przestało padać.
Przed 10.00 dotarłem na miejsce startu. Pobranie numerów i jak zwykle oczekiwanie na start. Jeszcze przed samym startem po rozmowach z kolegami udałem się do Kaplicy Matki Boskiej, która znajdowała się około 300 od startu, gdzie napiłem się źródlanej wody.
Sam start nastąpił punktualnie o godzinie 11.00. Jak mi doradzono przed startem pierwsze 2 km należało pobiec spokojnie. Tak też uczyniłem. Zaraz po starcie nastąpił dość mocny podbieg, potem wypłaszczenie i znowu dość długi podbieg. Tak przez około 2 km. Jak się okazało początkowe tempo, które podyktowałem był na tyle spokojne, że pozostała część dystansu biegło mi się naprawdę dobrze.
Cała trasa składała się z kilku podbiegów, szczególnie 2 dość selektywnych w drugiej części dystansu i jednego naprawdę bardzo mocnego zbiegu, na którym bardzo mocno musiałem hamować ( co na innych biegach mi się nie zdarzało ).
Trasa biegu prowadziła przez bardzo malowniczy krajobraz. Cały czas las, wąwozy. Podobno niektórzy uczestnicy widzieli też dzika. Kameralna impreza - 82 uczestników, sprawiła, że zaraz po starcie stawka się rozciągnęła. Tak że od 2 km biegłem do końca biegu cały czas sam.
Jak się okazało dystans biegu nie wynosił 16, a równe 17.0 km. Ale jest to przywilej biegów kameralnych, że albo jest więcej lub mniej.
Po 1.16.03 dobiegłem do mety. Zbieg do mety to odcinek kamienistej drogi. Więc nie finiszowałem, lecz biegłem spokojnie.
Na mecie woda, piękny medal. Jak się okazało przybiegłem jako 13. Start ten miał mi pokazać w jakiej jestem formie przed zbliżającymi maratonami. A pierwszy już jest w najbliższa niedziele w Łodzi.
Jak się okazało organizacja po biegu też nie pozostawiała niczego do życzenia. Na stołach w namiocie znajdowały się ciastka. Panie i panowie uwijali się przy smażonych kiełbaskach i grochówce. Herbata i kawa dopełniały wszystkiego. Biorąc pod uwagę, że była to pierwsza edycja biegu organizacyjnie było wszystko na medal.
Tak więc szybko miną czas i kolejna impreza biegowa przeszła do historii. Jak zapewniał Organizator na drugi rok bieg ten będzie kontynuowany.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |