2015-06-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Z wiatrem i pod wiatr (czytano: 701 razy)

Wiadomo, że lepiej biegać z wiatrem niż pod wiatr. Jednak czasem lepiej pod wiatr. Wczoraj na treningu my¶lałem tylko o jednym - kiedy będzie pod wiatr, bo muchy chciały mnie dosłownie pożreć. Gdy jest upalna pogoda stworzeń tych jest naprawdę dużo. Biegn±c z wiatrem maj± ułatwione zadanie i nie da się przed nimi uciec. Pod wiatr już tak łatwo nie jest i muchy czy komary s± wolniejsze od człowieka. Druga oczywista rzecz - gdy jest upalna pogoda, to pod lekki wiaterek biegnie się przyjemniej.
A jak to jest na zawodach? Gdy jest się w formie, to wydaje się, że jest prawie zawsze z górki i z wiatrem. Gdy formy nie ma, to nawet wiatr w plecy nic nie pomoże.
Mam kilka "wiatrowych" wspomnień. Kiedy¶ w biegu 4 Mile Jarka na plaży w Dziwnowie wiatr był tak silny, że ledwo można było się poruszać do przodu. Ale powoli jako¶ doczłapałem do mety. Gdy swego czasu biłem swój rekord życiowy w półmaratonie w Pile, na pocz±tku biegło się pod lekki wiaterek. Ponieważ byłem w sztosie, to mimo tego i tak biegło się szybko. Na 3 kilometry przed met± był nawrót i wtedy zaczęli¶my biec z wiatrem. Czułem jakby kto¶ dodał mi dopalacze i jeszcze zwiększyłem tempo. Czas 1:22:29 mówi sam za siebie. Poprawiłem swój rekord o ponad 3 minuty. Biegn±c ostatnio w ¦winouj¶ciu po plaży pierwsza czę¶ć biegu była z wiatrem, potem pod wiatr i finisz z wiatrem. Pod wiatr męczyłem się trochę i tempo było o wiele słabsze niż pierwszy odcinek. Przegoniła mnie grupka biegaczy. A ja sobie my¶lę - z wiatrem im pokażę. No i pokazałem. Przyspieszyłem, ale oni też przyspieszyli. Więc może nie ma się co zastanawiać nad wiatrem, bo jest on taki sam dla wszystkich.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |