Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
30 / 295


2015-06-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Do 4 razy sztuka? (czytano: 884 razy)

 

Wczoraj nie udało mi się po raz trzeci przebiec po trasie T2 +1. Na przeszkodzie stanął znowu pies. Na 1 kilometrze widzę ludzi, no i czarno-biały piesek z nimi. W tył zwrot, a piesek nawet poleciał za mną, żeby mnie obszczekać. Tak sobie myślę - prędzej właścicielowi należałoby się gazem po oczach niż luźno biegającemu psu. Jeździłem po całej Europie i tylko w Polsce jest takie beztroskie podejście do piesków.
Dzisiaj znowu spróbuję pokonać moją trasę i tym razem bez względu na wszystko przebiegnę. Niech mnie gryzą psy, niech drzewa się na mnie walą...
Pomyślałem sobie jakie inne przeszkody mogą napotkać biegacze biegający po lasach. Dzikie zwierzęta - na moim terenie to bać się można tylko dzików. Kiedyś sobie biegnę, a tu w krzakach siedzi kilkanaście małych dziczków pod opieką "przedszkolanki" - dorosłego dzika. Ciekawe czy to był on czy ona? Już myślę o zawróceniu, ale co tam - przyspieszam, ale dziki się spłoszyły i gnają równolegle do mnie. Najszybciej pocina ten dorosły dzik i opuszczając małe znika w krzakach. Tak to jest zostawić "dzieci" pod opieką niewłaściwego osobnika. Może to i dobrze, bo jak by był odpowiedzialny, to by mnie zaatakował. W sumie to obawiać się trzeba tylko lochy z dziećmi, gdy są one zagrożone. W innych wypadkach dziki uciekają. Miałem kilka takich spotkań, ale starałem się nigdy nie odcinać lochy od warchlaków. Jakie inne dzikie zwierzęta mogą być niebezpieczne? Można nadepnąć na węża, tylko nigdy nie wiem czy to był wąż czy zaskroniec. Jednak najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem jest to zwierzę, którego nie widać za bardzo, czyli kleszcz. Każdy wie czym grozi jego ukąszenie. Oczywiście trzeba się też liczyć z szerszeniami, osami, szczególnie, że jestem uczulony na jad. Jak mnie kiedyś taka osa (czy może pszczoła?) kłujła w stopę, to mi cała opuchła. Kiedyś z kolei pszczoła dziabnęła mnie w twarz, to opuchłem jak balon. Obym nie połknął takiego zwierzęcia, bo mogło by to być tragiczne w skutkach.
Tak piszę o niebezpieczeństwach leśno-polnych treningów. A na szosie to jest bardziej bezpiecznie? Tutaj królują "maszynowe bestie" które są bardziej niebezpieczne niż gryzący piesek czy szarżujący dzik.
Wiec zaraz wyruszam na trening...

... no i przebiegłem bez większych trudności. Co prawda tam gdzie mało co jeździ przejechały dwa samochody w tumanach kurzu, ale wiatr szybko je rozwiał. Po biegu nogi dosłownie czarne. Tak to jest jak się biegnie podczas suszy po wertepach. Przez 4 dni zrobiłem 40km po trudnym terenie, z dużą ilością podbiegów. Trochę łyknąłem wytrzymałości.
Biegnąc lepiej się myśli. Więc co mnie jeszcze wstrzymywało podczas biegów crossowych? Kilka razy zbiorowe polowanie. Nie będę przecież biegał, gdy kule świszczą nad głową. Przypomniałem sobie też jedno zdarzenie ze zwierzęciem udomowionym w roli głównej. Biegnę sobie biegnę wśród łąk i pól, a z naprzeciwka jedzie sobie bryczka, której napędem był oczywiście koń. Tak się ten koń mnie przestraszył, że zaczął wierzgać, a ja musiałem omijać go szerokim łukiem. Jako ciekawostkę dodam, że bryczką powoził mój kolega, który biegł ze mną w pierwszym biegu, w którym uczestniczyłem.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:08
pckmyslowice
07:54
platat
07:49
chris_cros
07:46
kostekmar
07:40
Admin
07:08
Leno
07:04
martinn1980
07:03
jaro109
07:01
bobparis
06:50
Lektor443
02:10
GrandF
01:48
gpnowak
22:34
Marek.run
22:10
PAFCIO71
22:00
filips1
21:46
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |