Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [9]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Pamiętnik internetowy



Urodzony:
Miejsce zamieszkania:
7 / 50


2013-06-08

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
„Kraina latających dzieci” (czytano: 796 razy)
(POPRAW WPIS , ZMIEŃ ZDJĘCIE , USUŃ ZDJĘCIE)

 

Dzieci to mali obywatele. Przyszli wyborcy, płatnicy rozlicznych podatków, pracownicy, pracodawcy, rewolucjoniści, innowatorzy, naukowcy, sportowcy, artyści, itd. Nadzieja na jakieś znośne jutro. Dla rządzących obywatele to przedmiot nieustających zmartwień. Uprzykrzony kłopot. Nim pobiegną do urn, trzeba im stworzyć odpowiednie warunki do wzrostu, potem kształcenia i pracy, leczenia, ochrony prawnej, wreszcie zapewnić byt emerytalny. Wszystko wymaga sprawnego aparatu legislacyjnego i wykonawczego, zaś całość struktury odpowiedniej liczby dróg, mostów, szpitali, szkół, uniwersytetów, budynków administracyjnych, uregulowanych rzek, elektrowni, fabryk, kopalni, pól uprawnych… Cały ten cyrk na głowie rządzących, którzy muszą w pierwszej kolejności zadbać o dobrobyt swoich partnerów, dzieci, dalszych krewnych i przede wszystkim partyjnych kolegów i koleżanek, tych, co po wyborczej zmianie u steru, utrzymają to wszystko w kupie wystarczająco długo, aby można się było zwinąć gdzieś, gdzie potrzeby obywateli małych i dużych nie mają już żadnej mocy wiążącej.

Życie w nadwiślańskim skansenie toczy się specyficznym trybem. Co gdzie indziej wyjątkiem, u nas raczej normą. I tak, korupcja i nepotyzm istniały na długo przed tym, nim Polacy zrozumieli, że są narodem, do tego narodem wybranym. Mimo to, ze świecą szukać drugiego przypadku, gdzie partia ciesząca się poparciem około 5 proc. społeczeństwa, rządzi w najlepsze jako koalicjant, jednocześnie zaś jej przedstawiciele publicznie przyznają, iż zatrudnianie członków swych rodzin na stanowiskach państwowych to zjawisko nieuniknione, wręcz naturalne, bo każdy ma rodzinę, a posada państwowa to łatwy i pewny szmal.

Tylko tu państwo ustami swych urzędników ogłasza przetargi na usługi budowlane w warunkach zmuszających przedsiębiorców do korupcji, oszustw na materiałach, zaniżania wycen projektów, po czym odwleka czas wypłaty należności do czasu „wyjaśnienia wszelkich nieprawidłowości”, jednocześnie żądając natychmiastowego uregulowania płatności VAT. Tak doprowadzono do ruiny kilkadziesiąt spółek pracujących przy budowie autostrad, których nie ma.

Gdzie jest drugie takie państwo, które kosztem miliardów stawia pomniki obłąkańczych, nieziszczalnych marzeń futbolowych w sytuacji, gdy reprezentacja narodowa reprezentuje przede wszystkim opasłe brzuchy działaczy PZPN, bo kopanie piłki udaje się nielicznym Polakom jedynie za granicą? Stadion Narodowy (a jakże!) to budowlany bubel. Jego prawidłowo zaprojektowany odpowiednik w Niemczech, pomimo wyższych kosztów materiałów i pracy, pochłonął zaledwie jedną trzecią tego co warszawski moloch. Promocja związana z ME wygląda tak, że wszystkie stadiony przynoszą wielomilionowe straty. Osobiście uważam, że Madonna to muzyczne dno, dobrze zakonserwowana starsza pani, zręcznie odcinająca kupony od swego wizerunku supergwiazdy. Nie zmienia to faktu, iż tylko w zeszłym roku wpływy z koncertów przyniosły jej dochód przeszło 200 mln dolarów. Wniosek z tego taki: Madonna daje pracę armii ludzi, nie tylko zatrudnionych przy organizacji tras, ale również tysiącom tych z firm fonograficznych, pracujących przy dystrybucji, w reklamie, itd. Zarabiają wszyscy, tylko nie u nas. W Polsce trzeba było dołożyć do koncertu na Narodowym 6 mln złotych…

Tu ludzie umierają w karetkach, bo NFZ ma ważniejsze sprawy niż ratowanie życia i zdrowia obywateli. Aby utrzymać istnienie swoich placówek, dyrektorzy szpitali muszą szukać „oszczędności”. Marnotrawienie pieniędzy przez urzędniczą ośmiornicę działa jak planowe wykańczanie natrętnych petentów. Podanie leku lub operacja w „wieloletniej perspektywie”, to dla wielu w istocie wyrok śmierci. Po prostu, ktoś musi umrzeć, żeby starczyło pieniędzy dla innych. Raz, dwa, trzy, na kogo wypadnie, na tego bęc! Małżonkowie i dzieci ministrów nie czekają w kolejce na wizytę lekarską. Ich życie ma znaczenie priorytetowe. Gdyby umarli, pogrążeni w żałobie zarządcy kraju musieliby się jakoś pocieszyć, np. podnosząc sobie pensje, przyznając nawzajem okolicznościowe nagrody za wybitne osiągnięcia administracyjne, a pogrzeby państwowe teraz takie drogie. Mogło by nie starczyć na NFZ i znów trzeba by podnieść podatki, a tego byśmy przecież nie chcieli.

Na każdym kroku syf. Poczta, koleje, transport lotniczy, policja, szkolnictwo, rolnictwo, budownictwo... Czego by nie tknąć, jest w tym kraju wypaczone, skarlałe, osrane, obrzygane, podlane gorzałą i żółcią, chore. Od święta ambicje na miarę Berlina, Paryża, Londynu, na co dzień bogoojczyźniany smród i modlitewne zaklinanie rzeczywistości.

Ostatnio mali obywatele wykazują skłonność do skoków z dużej wysokości. Jasne, pijani rodzice nie dopilnowali i hopsa! To jedno z możliwych tłumaczeń. Może to być jednak przejaw postawy obywatelskiej. Hopsa! Nie będę robił premierowi kłopotu. Fru! Na moje leczenie i tak nie starczy. Hop! Polatam, roboty i tak bym tutaj nie znalazł. Hej! Na główkę! Z Krakowa nad morze jedynie dwanaście godzin pod cuchnącym, kolejowym kiblem, o ile przedwojenna zwrotnica zadziała. Bęc! Czterdziestometrowa dziupla w mrówkowcu, w kredycie pół melona plus płaca minimalna. Jak by co, to można przecież konsolidować, a Chuck Norris znieczuli kopem z półobrotu.

„Boże! Coś Polskę przez tak liczne wieki/ Otaczał blaskiem potęgi i chwały/ I tarczą swojej zasłaniał opieki/ Od nieszczęść, które przywalić ją miały/ Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,/ Naszego Króla zachowaj nam Panie!” Jest super! Niebiosa niezmiennie po naszej stronie. Latamy!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


paulo (2013-06-08,14:29): wiesz, też się czasami tym denerwuję, ale nie mam na to żadnego wpływu. Pozostaje mi, albo dalej się frustrować, albo poszukać sobie jakiś radości i pasji w życiu. Staram się wybierać to drugie. Pozdrawiam
Pawel1973 (2013-06-08,20:16): Kurcze, nie mam w domu telewizji, nie czytam gazet a przy piwku nie spotykam się z komentatorami życia politycznego i dałem się omamić: na ulicach fajne fury, ludzie się uśmiechają do siebie, dzieci okrąglutkie i obładowane tabletami i innymi gadżetami. A tu masz, chciałem poczytać wspomnienia z Rzeźnika a spadła na mnie prawda :-). Jeszcze jak powiesz, że po tym wszystkim nie czeka nas Raj bo go nie ma to się załamię.
Tusik (2013-06-15,10:11): Dobre, dobre... pozdrawiam. :-)







 Ostatnio zalogowani
bobparis
06:58
zefir
06:34
Bartaz1922
06:34
Admin
05:43
Piotr100
05:10
Raffaello conti
01:35
a.luc
00:56
jacek50
23:35
ProjektMaratonEuropaplus
23:34
gpnowak
22:41
Wojciech
22:30
OSiR Władysławowo
22:20
JolaPe
20:42
mirek065
20:38
42.195
20:08
romelos
19:52
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |