2012-12-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Granice s± w twojej głowie! (czytano: 547 razy)

Czyli będzie trochę.,. o zagadkach umysłu...
Jako że jestem już dosyć długo po lekturze ksi±żki Scotta Jurka "Jedz i biegaj", ku mojemu zaskoczeniu największe wrażenie na mnie nie wywarły ani jego podboje sportowe, ani tym bardziej jego kuchnia wegańska. Zarówno bieganie długich dystansów w 40-stopniowym upale po pustyni, jak i gotowanie, s± dla mnie pojęciami zupełnie abstrakcyjnymi. Porównywalnymi z conajmniej podbojem kosmosu, czy operacj± na otwartym sercu. Wiadomo, że w imprezie biegowej typu Sparthalon b±dĽ Badwater nigdy nie wezmę udziału, a gotować ... no cóż... wodę na herbatę... to umiem.
Zwróciłem przede wszystkim uwagę, jak ważn± rolę w jego bieganiu odgrywa głowa. Jakie figle potrafi spłatać umysł, i że trzeba go trenować na równi z reszt± ciała. Niby w każdy trener o tym wie, i w każdej ksi±żce o treningu można o tym przeczytać, ale przynajmniej ja...wiele sobie z tego nie robiłem...
Wystartowałem w biegu na 100 kilometrów, ale z góry sobie założyłem że mogę skończyć na 70 km. No i tak skończyłem... Po 70km, poczułem się jak na mecie, tylko satysfakcji dużej po tym nie było Sporo pisałem jaki¶ czas temu o moich problemach z maratonem. Po prostu po 28-29km maraton się dla mnie kończył. Na nic dobrze przepracowany okres treningowy, długie wybiegania... w głowie czekałem na ten 28 km i... uderzenie następowało "zgodnie z planem". Te problemy to już jednak przeszło¶ć. Oba tegoroczne płaskie maratony zaliczone zgodnie z planów. Przed startem w ostatnim poznańskim, na pytanie kolegi na jaki czas biegnę, odpowiedziałem że na 3:30, ale pewnie skończę na 3:34. Zgadnijcie jak skończyłem? Oczywi¶cie, tak jak się zaprogramowałem.
Marcin ¦wierc przed Biegiem 7 Dolin powiesił sobie nad łóżkiem napis :"Czas poniżej 9 godzin".
Mi - w moim mikro¶wiecie biegowym - od dawna brakuje celu przez duże C. Niby mogę co¶ przebiec, ale ... jak mi co¶ wypadnie, to nic się nie stanie. No i na trasie... głowa nie jest tym silnym punktem.
NO I MAM GŁÓWNY CEL NA PRZYSZŁY ROK! Z wrażenia musiałem usi±¶ć. Czy naprawdę mam zamiar na to się porywać? To będzie wymagało... duuużo pracy, ale rękawicę podnoszę. Idę na cało¶ć i żadnych kół ratunkowych!!! Rozpiszę sobie plan, zmienię tapetę na kompie w pracy i w domu. Będę gotowy!!!
Fot. z galerii Oli Bońki - dzisiejsze zawody w Lasku Marcelińskim.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Mijagi (2012-12-09,21:58): Aż mnie zżera ciekawo¶ć, co to za wielki cel? darianita (2012-12-09,22:27): ...my¶lę ,że kusi Cię przynajmniej 3.25...na pewno to moje marzenie i wiosenny cel. Co do tej głowy to rzeczywi¶cie wszystko od niej zależy , niekiedy przegrywamy już na długo przed startem. Powodzenia :) Michał1980 (2012-12-10,07:33): A ja obstawiam jaki¶ hardcorowy ultra po górach :)
michu77 (2012-12-10,07:59): Maratonów już się trochę nabiegałem, i lepsza o kilka minut życiówka nie potrafi mnie w tym momencie tak rozpalić..., i zmotywować do wytężonej pracy. Ale oczywi¶cie będę próbował wiosn± w Wiedniu, i jesieni± w Berlinie lub Poznaniu ;-) Tr (2012-12-10,09:57): Muszę w końcu kupić tę ksi±żkę. Maria (2012-12-10,10:02): oj widać,że już na zwodach tęgo my¶lałe¶ nad taktyk± przyszłych biegów:) michu77 (2012-12-10,11:25): ...na 5-kę trudno o czymkolwiek my¶leć ... trzeba zapie...
|