2012-11-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rok w liczbach (czytano: 332 razy)

Okres roztrenowania rozpoczęty, trochę z przypadku w związku z boląca stopą, ale … skoro to już roztrenowanie, czyli… sezon można uznać za oficjalnie zakończony!!!
Nie zamierzam co prawda zawieszać butów na kołku, … jestem zapisany m.in. na Bieg Niepodległości w Luboniu, ale to już będzie raczej czysta rekreacja.
Podsumowując kolejny piąty już chyba rok biegania, i jakby tak spojrzeć wyłącznie na liczby, tj. życiówki, to nie wyglądało to specjalnie ciekawie. Kilka wyników poprawionych, ale głównie te na rzadziej bieganych dystansach w przeszłości, lub te gdzie życiówka była wyjątkowo słaba - patrz: maraton.
Docelowe starty nieudane, bądź też wogóle nie wziąłem w nich udziału. Zeszłą zimę trenowałem pod kontem startów na 10km, a z powodu choroby w rodzinie, kłopotów osobistych – w żadnej dyszce (Maniacka Dziesiątka) wczesną wiosną nie wystartowałem.
Na szczęście … nie samymi życiówkami człowiek żyje. W mijającym już powoli roku, miałem okazję po raz pierwszy wystartować: w biegu i pieszym rajdzie na orientację, w biegach górskich, w imprezach na dystansie ultra. Oczywiście ze zmiennym szczęściem.
W tym roku po raz pierwszy przebiegłem dystans 70 kilometrów, i po raz pierwszy walczyłem na trasie prawie 14 godzin. Również po raz pierwszy wziąłem udział w zagranicznej imprezie biegowej – tj. majowy wyjazd klubowy na maraton w Pradze.
Kilometraż:
2011r. zakończyłem przebiegiem 3253km. W 2012r. – do dzisiaj mam 2720km i jeszcze 2 miesiące przed sobą. Skończy się na zbliżonej liczbie.
Największy miesięczny dystans – 325km (IX), a najmniejszy 172km (IV).
W kwietniu leczyłem kontuzję po Półmaratonie Poznańskim.
Starty:
W 2011r. – 39 starty (ok. 570km na zawodach), w 2012r. – do tej pory 33 starty (600km na zawodach). Będzie tego jeszcze trochę w tym roku, więc porównywalny wynik.
Wiele startów traktuję jako treningi. Ilość to nie znaczy jakość, i pewnie… w przyszłym roku będzie tego mniej.
Życiówki:
W końcu coś drgnęło w maratonie – krok po kroku… i 3:30 w końcu padnie. Zachodze maraton od tyłu, poprzez start w imprezach ultra… ;-)
5km – 19:46 (2011) – 19:33 (2012)
10km – 41:05 (2011) - ?
Półmaraton – 1:31:48 (2011) - ?
Maraton – 3:44:50 (2009) – 3:34:12 (2012)
Najlepsze imprezy biegowe, w których brałem udział:
- Maraton Poznański;
- Maraton w Pradze;
- Supermaraton w Kaliszu;
- cykl Grand Prix Poznania;
Ale także wiele innych…
Najgorsze:
Jest ich na szczęście coraz mniej. Jeśli wiem czego się spodziewać przed przyjazdem/startem – to trudno być później rozczarowanym. Nawet na biegach osiedlowych, z błędnymi wynikami, ze złą kolejnością można się nieźle bawić ;-)
Sukcesy:
Kilka wygranych ze samym sobą, ale … doceniam przeciwnika.
Brak wyraźnych sukcesów, być może … to oswojenie maratonów.
Porażki:
Cały czas po głowie mi chodzi ten Rzeźnik i zejście z trasy na ostatnim przepaku. Wiem, że decyzja była słuszna, ale…
Najciekawsza impreza biegowa, w której wziąłem udział:
Jednak… ten nieszczęsny Rzeźnik… chyba tam się jeszcze wybiorę...
Fot. z Maratonu Poznańskiego z galerii Eddiego i... ostatni kilometr przed metą ;-)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora gerappa Poznań (2012-11-04,16:13): piękny sezon za Tobą :) teraz wyciszenie i przygotowania do następnego przed nami :) powodzenia ! Maria (2012-11-04,17:55): świetne podsumowanie! teraz może prognozy na 2013:?;)
michu77 (2012-11-04,18:18): Dzięki! Sezon był całkiem ciekawy, ale plany na przyszły są... jeszcze ciekawsze! ;P jacdzi (2012-11-05,06:32): Sezon SUPER, tyle zyciowek no i zrobiony dystans calkowity tez budzi refleks. Oby nastepny nie byl gorszy. (2012-11-06,01:47): Michał, jak dla mnie to roczny kilometraż nie do pomyślenia. Gratuluje i zazdroszczę(przede wszystkim Rzeźnika). Za to Karkonosze i ichniejsze piwo będę miło wspominał! michu77 (2012-11-06,08:38): Karkonosze... powtórka koniecznie za rok.Podobało mi się... Rzeźnik również, o ile znajdę sensownego partnera ;-)
|