2012-10-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| I znów maraton!!! (czytano: 438 razy)

Od dłuższego czasu, emocje które towarzyszą mi podczas maratonu są dużo mniejsze. Pewnie wynika to z dużo za dużej liczby startów. W tym tygodniu maraton, za tydzień dyszka… i tak już leci od paru lat.
Oczywiście emocje wciąż są, ale inne, niż to kiedyś bywało. Przestałem już chyba nawet rozumieć tą całą fascynację biegiem na dystansie 42km. Bieg jak bieg. Z niekłamaną zazdrością spoglądam na debiutantów, którzy jeszcze nie wiedzą co ich czeka… , podczas gdy ja... No cóż…, ja już sobie chodziłem po Wrocławiu, rozmyślałem nad sensem życia podczas ostatniej pętli w Dębnie, zwiedzałem Warszawę po 30km tempem raczej mocno spacerowym… Co mnie może gorszego spotkać? Na szczęście oba tegoroczne maratony (Praga i Poznań) zaliczone w zakładanym przed startem tempie, i do tego bez żadnych szkód na zdrowiu i większych kryzysów na trasie.
Jest na szczęście wciąż jeden maraton, który budzi we mnie sporo różnego rodzaju emocji. Oczywiście maraton w moim mieście (chociaż dokładniej rzecz ujmując mieszkam przecież w Luboniu), czyli Poznań Maraton.
Po pierwsze trasa - której fragmenty znam czy to z treningów, czy chociażby ze zwykłego funkcjonowania w tym mieście od blisko 12 lat.
Po drugie kibice – po raz kolejny w tym roku, byłem wręcz w SZOKU!!! I do dzisiaj nie mogę z niego wyjść. Gdzie indziej można spotkać tylu znajomych na trasie, zagrzewających do walki. Oczywiście większości są to biegacze, którzy akurat w tym biegu z różnych powodów nie startują, ale doskonale rozumieją, jak bardzo tym startującym doping jest potrzebny. Sam w zeszłym roku stałem na najdalej wysuniętym w kierunku Lubonia (na końcu Drogi Dębińskiej), punkcie trasy maratonu przez bite 4 godziny. W każdym innym mieście… de facto swoich kibiców trzeba sobie samemu przywieźć. Czasem jedna lub dwie znajome twarze na trasie…
Po trzecie duże zainteresowanie maratonem – zarówno w samym mieście, w lokalnych mediach, ale przede wszystkim wśród znajomych, rodziny… na co dzień nie specjalnie interesujących się bieganiem samym w sobie. Przed maratonem wielu znajomych, chociażby w pracy, uznaje za stosowne życzyć mi sukces na trasie biegu, by następnego dnia po biegu zapytać jak poszło i ewentualnie pogratulować sukcesu. Jest to oczywiście bardzo miłe, ale nie ma nic gorszego jak… tłumaczyć się po wielokroć z porażki, bądź też tłumaczyć dlaczego, nie wzięło się udziału w tym akurat biegu „No przecież dwa tygodnie temu brałem udział w maratonie Warszawskim, pod który trenowałem i który pobiegłem na życiówkę i nie było sensu teraz startować. Żaden plan treningowy tego nie zakłada!” Prawda że zrozumiałe, jasne i klarowne dla wszystkich?
Tak więc w tym roku nie powtórzyłem zeszłorocznego błędu, i w Poznaniu wystartowałem. Weekend był dosyć zajęty, i nadzwyczaj… biegowy. W piątek odbiór pakietu, nie wytrzymałbym chyba do soboty i rozmowy ze znajomymi na targach. Przy okazji sprawdziłem ile mi zajmie dojazd na upatrzone miejsce parkingowe, i droga do pawilonu nr 1. Tego z szatnią i depozytem. Logistyka musi grać!!! W sobotę biegowe spotkanie ze Scottem Jurkiem nad Maltą i… nie planowane 12km na poznański ryneczek i z powrotem. No przecież trzeba było wrócić po samochód. No i w końcu niedziela i maraton. Nie dość że dobra zabawa na trasie, to i życiówka poprawiona… aczkolwiek mogłaby być o 4 minuty mocniejsza ;-)))
Kolejny maraton… Wiedeń!!!
Fot.Benia Lipińska - ostatnie 500 metrów przed metą ;-)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora snipster (2012-10-17,12:17): Gratki :) niespodziewana życiówka cieszy najbardziej ;) jagódka (2012-10-17,12:27): Brawo Michał:)) renia_42195 (2012-10-17,12:57): To jak Chińczycy: "I znowu ryż" ;) Do zobaczenia w Wiedniu :) Też tam planuję wystartować:) Gratuluję życiówki - ja moją zrobię w Austrii - jakikolwiek wynik będzie, zwasze będzie lepszy niż tegoroczny :))) benek (2012-10-17,13:48): gratulacje! michu77 (2012-10-17,14:41): Jagódka! Benek! Dzięki za doping na trasie ;-))) michu77 (2012-10-17,14:42): Renia! Do zobaczenia w takim razie gdzieś... w Wiedniu ;p michu77 (2012-10-17,14:46): Życiówka cieszy Snipi! Dzięki! Maria (2012-10-18,13:43): Całkiem rześki jesteś jak na 500 m przed metą;) Gratulacje! michu77 (2012-10-23,13:34): ..ta dziwczyna za mną w zółtej koszulce z maratonu karkonoskiego... niestety była... bardziej rześka, i wzięła mnie przed samą metą ;(
|