2012-08-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| The best running moments … (czytano: 281 razy)

Dziwne rzeczy czasami człowiekowi zapadaj± w pamięć…
Przegl±daj±c jaki¶ czas temu zapisane na kompie fotki z biegów, ze zdumieniem zauważyłem że wielu tych startów prawie w ogóle nie pamiętam, a z kolei z innych po kilku latach w pamięci zostaj± dosyć dziwne detale, czasami emocje które mi wówczas towarzyszyły, a równie często rzeczy nie maj±ce nic wspólnego z biegiem, w którym przecież brałem udział. Jaki miałem czas? Jakiem miałem plany przed startem? Często ważniejsze od fotek z samego już startu, wydaj± mi się te zrobione wcze¶niej lub póĽniej, dzięki którym pamiętam z kim na dane zawody pojechałem, kogo spotkałem… czyli ludzie.
A co mi najbardziej zapadło w pamięci z mojego biegowego roku 2012?
To pewnie będę wiedział zapewne dopiero za jaki¶ czas...
dla przykładu... jako¶ szczególnie zapadł mi w pamięci najzwyczajniejszy ze zwykłych sobotnio-lutowy trening z Putkiem nad Malt± przy -15 stopniach. Ciężko wyj¶ć z chaty, odskrobać szyby w samochodzie, palce u r±k zamarzaj±, ale jaka frajda póĽniej…
...albo koncówka "RzeĽnika" i ku¶tykanie z bol±cym kolanem na dół do Berechów, kiedy każdy krok sprawia ból a ja już wiem, że biegu i tak nie ukończę... i ta zło¶ć po zawodach "Po co ja tu wogóle przyjeżdzałem?"
Kurcze... bez sensu ten wpis. Chyba go usunę... ;(
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |