2007-10-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Eksperyment - drugi trening (czytano: 297 razy)

"¶r - podbiegi Słonika. dobiegasz do 6 km pętli kabackiej (żółtej), zbiegasz ¶cieżk± na dół. i zaczynasz robić podbiegi. odcinek od tablicy do ostatniego dużego drzewa po lewej stronie ma wg Słonika równe 400 m. tempo ciut szybsze od planowanego na dychę. czyli każdy podbieg w 1:50-2:00. przynajmniej cztery powtórzenia. a je¶li dasz radę to sze¶ć. zbiegasz truchcikiem, ale wbiegasz nie wolniej niż ustawa przewiduje. w drodze powrotnej trochę siły biegowej (skipy A plus wieloskoki - ja robię najpierw 100 skipów liczonych na jedn± nogę, potem 50 wieloskoków i powtarzam cztery albo sze¶ć razy). i truchcikiem do domu.
(...)
Też się nie mogę doczekać twojego ¶rodowego treningu (serio), bo to jest atak na twoje słabsze ogniwo. Daj znać."
Cały dzień nie mogłam usiedzieć, tak byłam napalona na ten trening, a im bliżej, tym bardziej opadałam z sił. W końcu jednak wybiła godzina zero, czyli 17:43 - ruszyłam do lasu.
Tradycyjny dobieg do 7 km trasy, potem do 6-go, sikanie, potem lekko w dół - razem 18:54;
ruszam pod górę trochę asekuracyjnie, jeszcze nie na maksa "do wyrzygu", dobiegam do drzewa, ale nie tego dębu po lewej, tylko jeszcze kawałek dalej, do pomalowanej znakami i szlakami sosny na małej góreczce, czas 1:58 (do dębu byłoby o jakie¶ 3-4 sekundy mniej);
lekko w dół 3:05;
w górę, tym razem do dębu 1:48 (ooops! trochę za bardzo dałam czadu);
w dół 3:24
w górę 1:51
w dół 3:46
w górę 1:52
w dół 3:53
w górę 1:56
w dół 4:04
w górę 2:04 (już totalnie bez walki, mam ochotę umrzeć);
trochę truchtam, zaczynam skipy, ale nie udaje mi się zrobić tak jak pisałe¶, wychodzi mi 50 skipów A + 50 skipów C, trochę truchtu i znów to samo, w sumie 4 razy; mam ochotę zakończyć trening, ale męczy mnie ten brak wieloskoków; nic, muszę choć spróbować się zmusić, choć przy truchcie powłóczę już nogami; robię 30 wieloskoów i truchtam chwilę, powtarzam 4 razy. Pod koniec jestem obolała, ale nawet nie bol± mnie nogi, tylko płuca i mię¶nie brzucha (słabe!!!). Po schodach na 5-te
piętro wchodzę w towarzystwie s±siadki, staram się mimo wszystko zachować klasę i nie czołgać się.
Chwila na rozci±ganie + napój izotoniczny, k±piel (miała być solanka, ale nie mam czasu); jajecznica na szynce + ciemne pieczywo + pól litra piwa. Mail do trenera, czytanie dzieciom; spać.
ٱcznie: 10,5 km w 1h20', w tym 6 podbiegów, 200 skipów A, 200 skipów C, 120 wieloskoków - na każd± z nóg.
Jeste¶ ze mnie dumy?
Dobranoc albo dzień dobry!
Basia
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |