2011-04-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Tacyt... (czytano: 891 razy)

Z badań przeprowadzonych na zamówienie Biblioteki Narodowej jasno wynika, że odsetek czytających Polaków wzrósł w ciągu ostatnich dwóch lat z 38 do 44 procent. Sukces? Wątpliwy, bo fatalne wyniki z 2008 roku sprawiły, że nieco zmieniono parametry badania.
Zamiast o książki pytano o to, czy biorący udział w teście przeczytał dowolny tekst dłuższy niż trzy strony lub trzy komputerowe ekrany. Do "czytających" zaliczono wszystkich, którzy w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy przeczytali książkę, artykuł w gazecie, fragment poradnika czy dłuższy wpis na internetowym blogu. I tak okazało się, że 56 proc. Polaków w ciągu roku nie znalazło na lekturę nawet pięciu minut (tyle mniej więcej trwa przeczytanie trzech stron).
Hmmm... to smutne:(
Nie czuję się "reprezentantką zaawansowanej literacko mniejszości", ale jednak czytam.
Powiedzmy, że niemało, a w kontekście tych badań, to zgoła nieprzyzwoicie dużo.
Już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że wszystkich gór nie przejdę, całej muzyki świata nie wysłucham, wszystkich filmów nie obejrzę a wszystkich książek nie przeczytam.
Po prostu za mało czasu, bo życie za krótkie.
No i w ślad za tym wnioskiem poszło to, że stałam się wymagająca. Nie czytam książek które mnie nie zaintrygują czy nie uwiodą - po prostu szkoda mi czasu.
I to niekoniecznie znaczy, że książka jest słaba. Czasem jest za trudna dla mnie (a ja lubię rozumieć to co czytam), czasem temat jest przeciwstawny moim zainteresowaniem, czasem tłumaczenie nie do przyjęcia, a czasem sposób posługiwania się słowem stosowany przez autora obraża moją inteligencję, albo zaledwie powoduje szczękościsk i zażenowanie ;)
Ale..nie zniechęcam się:)
Świat pełen jest wspaniałych czy chociażby bardzo dobrze napisanych książek, i tej optymistycznej myśli się trzymam i nie ustaję w moim uwielbieniu dla lektury:)
A w ramach samouwielbienia na granicy histerii wmawiam sobie, że dzięki milionom takich jak ja - po prostu ludzi czytających książki istnienie czegoś takiego jak "Cmentarz Zapomnianych Książek" nie musi stać się faktem.
A teraz o Kubie:
Otóż...mój syn dorasta.
A przy okazji coraz bardziej wyrabia się intelektualnie.
I to mnie zdecydowanie cieszy.
W sposób fajny posługuje się ironią i rozumie ją. Z drugiej zaś strony jeszcze nie wyszedł z dzieciństwa i jego poczucie humoru zupełnie nie obejmuje jego osoby (no cóż...dzieci nie mają poczucia humoru na swój temat - to akurat dość typowe).
Coraz częściej zabawiamy się w gierki intelektualne polegające na grze słów, zadajemy sobie podchwytliwe pytania i tym podobne wprawki dla intelektu uprawiamy.
I dobrze.
Będą z niego ludzie:))))
Dzisiaj zastrzeliłam Kubę tytułem artykułu, z którego pochodzi cytat rozpoczynający ten wpis (artykuł w magazynie "PANI").
Mianowicie patrząc głęboko w oczy mojemu synowi powiedziałam (dość szybko):
Cytatacytacytatytacyta ?
Dziecku wydłużyła się mina, upewniło się, że to po polsku (powiedziałam, że tak, ale "trochę" sepleniłam), i Kuba jął myśleć.
Na czoło wystąpiły mu krople potu....
(No dobra, przesadziłam - nic mu nie wystąpiło)
I w końcu z bólem w oczach powiedział:
- Nie wiem.
Oczywiście ryknęłam śmiechem i powiedziałam powoli i tym razem bez seplenienia:
Czy tata czyta cytaty Tacyta ?
Po czym wyjaśniłam kim był Tacyt.
Mieliśmy z tego ubaw przez cały wieczór:)
Mój syn!
Moja krew!
Mój syn i ja pomału stajemy się przyjaciółmi, choć w sytuacji stosowania przeze mnie "twardego chowu" i trzymania dzieci silną ręką łatwe to nie jest.
Ale JEST!!!
Fotka to mój wieczorny "zestaw łóżkowy" - książki i jabłuszko na dobranoc:)
Dobranoc:))))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Tr (2011-04-08,20:49): hmmmmm... a co ze szczoteczką do zębów ? :D adamus (2011-04-08,21:10): Przeczytałem ostatnio autobiografię Zbigniewa Pierzynki - 2-krotnego mistrza Polski w Maratonie. Ale ta książka nigdy nie ukazała się w druku; myślisz więc, że mogę w tej sytuacji zaliczyć się do czytających Polaków ?? Krzysiek_biega (2011-04-08,21:48): ha ha dobre, 3 strony w 5 minut. Ręcze że jak podam komuś oczytanemu specjalistyczny tekst to jedna strona zajmie mu minimum 3 minuty:) Hepatica (2011-04-08,21:51): :)))Gabrysiu jak kiedyś napiszesz książkę, a jakoś tak myślę, że ja napiszesz, to zapewniam Cię, że na pewno będę zaliczała się wówczas do grupy czytających Polaków:))) Zulus (2011-04-08,21:56): Wygląda mi to na Glostera,ale mogę śię mylić Hepatica (2011-04-08,21:56): Gabrysiu, patrząc na fotkę zapewniam Cie, ze jesteś reprezentantką zaawansowanej literacko mniejszości i to zdecydowanie:))). Nawet sam W. Ilicz Lenin nie byłby w stanie przeczytać tylu książek w jedną noc, a jego zażyłość z Nadieżdą K. nie miałaby żadnych, nawet najmniejszych szans:))). mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:13): Iza..nie sypiam ze szczoteczką. Ale używam jej przed snem. Do mycia zębów:) mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:14): Mireczku, zdecydowanie tak:) No i pozostaję w nadziei, że to nie była Twoja jedyna lektura w ciągu minionych dwunastu miesięcy:) mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:15): Krzysiek, w zasadzie masz rację, co nie zmienia faktu, że niektórzy poza programem telewizyjnym nie czytają zupełnie nic:( mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:16): Ha! Ha! Krysiu, Ty i tak się zaliczasz:) Wiem o tym :) mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:18): No, Mistrzu, starking to raczej nie jest. Trochę zbyt obły ma kształt i ten błysk skórki też zbyt nie-starkingowy:) mamusiajakubaijasia (2011-04-08,22:19): I jeszcze jedno, Krysiu. Biorę ich ze sobą sporo, ale czytam jedną. Więcej mi się w dwóch rekach nie mieści:))) Tr (2011-04-08,22:32): ale rozumiem, że po zjedzeniu jabłka a nie przed. :) agawa (2011-04-09,10:04): Przy dobrej lekturze to i jabłuszko lepiej smakuje :) amd (2011-04-13,09:08): Skoro wpisy na blogu już są passe (bo za długie) a w modę wszedł twitter z dwuzdaniowymi (góra) wstawkami - to co się dziwisz ? A marketing dorzuca swoje trzy grosze i lansuje iPady z ich "formą" multimedialną książki.
Z drugiej strony - 50 albo 100 lat temu czytało się więcej, tylko czy tak znowu wiele więcej ? Jeżeli wziąć poprawkę na powierzchowność naszej cywilizacji (zdarzenie sprzed trzech miesięcy to prehistoria w pędzie do wybierania przyszłości) to może aż tak wielkich zmian wcale nie ma ... :) jacdzi (2011-04-13,09:11): Ja czytam bardzo duzo, bez ksiazki zyc nie potrafie. Ale przyznam sie do czegos.... Tacyta nie czytam i nie czytalem! kokrobite (2011-04-19,21:13): Niestety telewizyjna kultura masowa (może raczej antykultura) niszczy czytelnictwo. Najważniejsze są słupki oglądalności (dające dochody z reklam), a w konsekwencji schlebianie masowej widowni, która wiele nie wymaga. Koło się napędza - im głupiej, tym bogaciej. Nawet Szapołowska woli iść do jakiegoś programu TV nie najwyższych lotów, niż zagrać w teatrze. Ale nisze czytelnictwa papierowego zawsze będą, a w internecie - mam nadzieję - oprócz masy śmiecia pisanego przez grafomanów, kryptopijarowców, kryptoreklamiarzy (na portalach biegowych pełno tego) i zwykłych debili, będzie można znaleźć coraz więcej wartościowych tekstów.
|