2010-10-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Obóz treningowy w Portugalii (czytano: 586 razy)

Sezon startowy nieodwołalnie zbliża się do końca. Część planów została zrealizowana, inne – szczególnie te maratońskie – trzeba odłożyć na kolejny rok. Jeszcze tylko 1 lub 2 starty i … w końcu zasłużony odpoczynek. Zresztą rok temu o tej porze, to już w zasadzie kończyłem okres roztrenowania, ale skoro pogoda wciąż jeszcze sprzyja bieganiu... ;)
Za chwilę przyjdzie nam się przywitać z czapkami, rękawiczkami, trzema warstwami, czyli tym wszystkim co biegacz kocha najbardziej. Wielu z nas powróci do rozmaitych fitness-clubów i zimę spędzi biegając pod dachem. Jest to oczywiście jakieś rozwiązanie. Ja drugi rok z rzędu, planując okres przygotowawczy do nowego sezonu, rozważam możliwość wyjazdu w lutym na 10-dniowy obóz treningowy do Portugalii. W końcu możliwość trenowania przy ok. 15 stopniach, na zielonej trawie wśród drzew pomarańczy i migdałowców, bądź też na plaży bezpośrednio przy oceanie, w czasie gdy u nas zalega kopiasty śnieg, a mróz odmraża nam uszy i palce u rąk, ma swoje niewątpliwe zalety. Zwłaszcza że Acoteias, region Algarve, to istne zagłębie biegaczy. W czasie mojego zeszłorocznego pobytu można było podpatrywać trening m.in. Jurija Borzakowskiego, a jakiś czas później trenował tam Paweł Ochal.
Obóz ten podobnie jak rok temu, organizowany jest przez Gosię Sobańską i Piotra Mańkowskiego. Z czystym sumieniem polecam taki wyjazd każdemu biegaczowi amatorowi, który może nie tylko potrenować pod fachowym okiem trenerskim ( w tym roku do sztaby szkoleniowego dołączyła Grażyna Syrek), ale przede wszystkim dobrze wypocząć. Zarówno jadąc samemu, jak i z… małżonką rzecz jasna ;-)
Ale od początku. O możliwości takiej zimowej eskapady usłyszałem rok temu podczas obozu w Szklarce, organizowanego przez Fundację Maratonu Warszawskiego. Skoro Gosia Sobańska co roku w porze zimowej trenuje w Portugalii, to kilku trenujących na obozie biegaczy chętnie by skorzystało z możliwości i dołączyło do Pani Trener. I tak się zamysł ten udało zrealizować.
Pod koniec stycznia wziąłem 2 tygodnie urlopu, spakowałem buty i parę innych rzeczy, i ruszyłem na lotnisko. Po kilku godzinach wróciłem z powrotem, gdyż z uwagi na niekorzystne warunki atmosferyczne mój lot został odwołany. Tak więc pierwszy dzień urlopu spędziłem w swoim mieszkaniu z pilotem w jednej ręce, a w drugiej z…piwem rzecz jasna. Ciekawy początek. Wylot w dniu następnym już się udał. Bardzo późnym wieczorem, z uwagi na drobne opóźnienia w lotach, dotarłem w końcu do Acoteias. Jak już wiedziałem wcześniej, miałem na spółkę z kolegą do dyspozycji apartament z dwoma oddzielnymi sypialniami, w pełni wyposażoną kuchnią, dodatkowym pokojem, łazienką, tarasem, balkonem i… całkiem sympatycznym ogrodem z basenem na dole. Wszystko to w cenie 15Euro/1dobę. Apartament okazał się bardzo przestronny, i w sumie 5 osób spokojnie i wygodnie mogłoby w nim urzędować. No może kolejka do prysznica po treningu nie należałaby do najkrótszych.
No i się zaczęło. Już pierwszego dnia dostałem nieźle w kość. Najczęściej odbywały się 2 treningi dziennie. Spory kilometraż w nogach. Ciekawe trasy biegowe – do wyboru m.in. pętelka crossowa na której są rozgrywane imprezy na poziomie mistrzostw świata, lub też ścieżka po wydmach wzdłuż oceanu. A na deser siła biegowa na plaży. Oczywiście można było się też wykąpać w Atlantyku, z czego niektórzy skorzystali – ale ja zostałem przy basenie, gdzie woda wydawała się być zdecydowanie bardziej nagrzana. A wieczorkiem pełen relaks i rybka na kolację. Pobyt na obozie minął w mgnieniu oka. Jeszcze tylko droga powrotna – m.in. z nocowaniem na walizkach na lotnisku w Lizbonie – i powrót na zaśnieżone poznańsko-lubońskie trasy biegowe.
Tak jak wspominałem w tym roku ponownie nadarza się możliwość wyjazdu na taki właśnie obóz treningowy. O ile sprawy rodzinne, czy też obowiązki służbowe mi nie staną na drodze, bardzo chętnie z tej możliwości skorzystam.
Acha - na fotce początek wspomnianej pętelki crossowej.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora golon (2010-10-26,18:01): mamy to samo , część planów udało się zrealizować a części maratońskie na przyszły rok :) michu77 (2010-10-26,18:45): byłoby zbyt pięknie, jakby wszystko odrazu się udawało ;) golon (2010-10-26,20:15): no tak , teraz przeczytałem o obozie , ale Ci fajnie - zazdroszczę takiego obozu i pod okiem trenerskim bo mnie niestety nie stać na taki obóz - wyjazd michu77 (2010-10-26,22:44): ...jakbyś tak Mateusz zrezygnował Barcelony? Oczywiście żartuję, bo mnie w związku z wyjazdem na obóz, też nie będzie stać na... kilka rzeczy :-)
|