Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

        

Przeczytano: 924/622785 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:0/0

Twoja ocena:brak


Rombanica na Pół Setki
Autor: Tomasz Gwoździewicz
Data : 2017-08-23

Sezon letni to okres, w którym rozgrywanych jest wiele ultramaratonów. Od końca maja do połowy września, gdy specjaliści od płaskich maratonów zawieszają buty na kołku, do głosu dochodzą ci prawdziwi długodystansowcy, którym nie straszne dziesiątki czy nawet setki kilometrów pokonywanych niejednokrotnie w upale.

Taki morderczy wysiłek gwarantują z pewnością biegi z dystansami zbliżonymi do stu kilometrów i więcej oraz przewyższeniami między 4 a 5tys. metrów. Wśród nich można wymienić przede wszystkim te na Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich, Festiwalu Biegowym w Krynicy a także Bieg Granią Tatr, Chudego Wawrzyńca czy Chojnik Maraton. Mogę zaświadczyć o tym osobiście zaliczywszy wszystkie w/w imprezy w ubiegłych latach.

Kalendarz biegowy w Polsce obfituje też w nieco mniej znane imprezy z krótszymi dystansami, za to gwarantujące wspaniałą atmosferę i niezapomniane przeżycia. Chciałbym tu wspomnieć o Pikniku Biegowym Goniacka w Białce Tatrzańskiej, któremu niniejszy tekst jest poświęcony. Pisząc „mniej znana” nie mam absolutnie zamiaru ujmować czegokolwiek tej wspaniałej imprezie, a chodzi mi jedynie o kameralną atmosferę, która jest jej olbrzymią zaletą. Sformułowanie „kameralna” też wymaga uściślenia, iż chodzi o limit biegaczy na poszczególnych dystansach, a nie całość imprezy, której program jest bardzo bogaty, ale o tym później.

Impreza odbywa się na terenie ośrodka narciarskiego Kotelnica Białczańska, gdzie zlokalizowane jest biuro zawodów. Tam też rozpoczynają się trasy większości biegów m.in. najdłuższego ze wszystkich, czyli Rombanicy na Pół Setki, której dystans wynosi 52 km, a przewyższenie 1528m.

W tym biegu miałem przyjemność wystartować w zeszłym roku, zatem pokuszę się pokrótce o opis trasy i przedstawienie swoich wrażeń. Rombanica zaczyna się od wysokiego C, czyli podbiegu na Kotelnicę wzdłuż wyciągu. Każdy, kto jeździł tam na nartach, wie, jakie jest nachylenie stoku; zjechać z niego to przysłowiowa „bułka z masłem”, ale wbiec trasą o długości półtora kilometra już nie jest tak prosto, zwłaszcza że jest to sam początek biegu. Warto więc zrobić sobie wcześniej porządny trening; ja takowy zafundowałem sobie pokonując drogę z Jurgowa do Białki Tatrzańskiej, by zdążyć na bieg.

Po osiągnięciu szczytu Kotelnicy trasa prowadzi grzbietem przez Jankulakowski Wierch, początkowo w terenie zalesionym, później na otwartej przestrzeni. Na10. kilometrze znajduje się pierwszy punkt żywieniowy oraz początek trasy maratonu - miło było spotkać grupę biegaczy gorąco nas dopingujących w oczekiwaniu na swój start. Mijaliśmy się potem po drodze, no coż, my z Rombanicy mieliśmy te, bagatela, dziesięć kilometrów więcej w nogach.

Następnie trasa wiedzie nas asfaltem do Trybsza, mijając po drodze rożne przysiółki, w tym jeden o wdzięcznej nazwie Cipkowie. Przed Trybszem biegniemy poboczem drogi w dość płaskim terenie - ten fragment jest chyba najmniej ciekawy, na szczęście w niedzielny poranek ruch na szosie nie jest zbyt duży. Dalsza część trasy ze swoimi widokami wynagradza nam jednak wspomniane niedogodności. Z Trybsza udajemy się w stronę Czarnej Góry, biegnąc najpierw między zabudowaniami, by następnie piąć się przez łąki na szczyt o tej samej nazwie, skąd rozpościera się piękny widok m.in. na Białkę Tatrzańską wraz z Kotelnicą, a także na Spisz patrząc w kierunku wschodnim. Z Czarnej Góry zbiegamy w kierunku Rzepisk; tu szlak wiedzie polami i lasem w odludnym terenie, by następnie przejść znowu w asfalt, który serpentynami sprowadzi nas w dół przez Rzepiska do Jurgowa przekraczając szosę prowadzącą do granicy słowackiej.

Jurgów to chyba najbardziej znana wioska na Spiszu po polskiej stronie z bogatą historią sięgającą szesnastego wieku. Jurgów założony został na prawie wołoskim i przez wieki należał do Węgier, których częścią była Słowacja. Dopiero po wojnie ta cześć Spiszu przypadła Polsce; nie dziwi więc, że naleciałości słowackich jest tu bardzo dużo w rożnych sferach życia począwszy od języka poprzez kulturę aż do identyfikacji narodowościowej starszych mieszkańców. Niezależnie od tego, kto się kim czuje, tutejsi mieszkańcy to „Spisoki”, jak nazywają ich po polskiej stronie przedwojennej granicy np. w Białce Tatrzańskiej.

W Jurgowie znajduje się zabytkowy kościół parafialny będący wspaniałym przykładem architektury drewnianej na Spiszu. Jak widać, trasa biegu wiedzie nas nie tylko przez urozmaiconą przyrodę, ale także tereny o bogatej i różnorodnej kulturze.

Na końcu Jurgowa możemy się zregenerować na kolejnym punkcie żywieniowym, za którym kończy się asfalt i ponownie wbiegamy w góry. Jest to wymagający odcinek trasy, gdyż od Czarnej Góry biegliśmy w większości w dół lub po płaskim, a tu na 40. kilometrze czekają na nas podbiegi na otwartej przestrzeni, co może dać w kość zwłaszcza przy doskwierającym upale. Po drodze mijamy wieś Przygórze, dalej Brzegi, po czym za Wysokim Wierchem wbiegamy na teren Bukowiny Tatrzańskiej; tu pokonujemy niemały dystans przez miasto, z którego wybiegamy w stronę Wierchu Olczańskiego. Czeka na nas ostatni punkt żywieniowy; po jego minięciu rozpoczyna na końcowy fragment trasy, który pokrywa się z początkowym odcinkiem - jesteśmy więc na znanej nam drodze i do mety już coraz bliżej.

Po pokonaniu kilku kilometrów terenu z lekkimi podbiegami docieramy wreszcie do szczytu Kotelnicy... i tu możemy się poczuć, jakbyśmy byli na mecie, gdyż czeka nas już tylko zbieg po stromym zboczu góry w dół. Cóż za rozkosz powetować sobie ten wysiłek podbiegania pod górę z samego rana. Przy zbieganiu trochę puszczają mi hamulce w nogach, które same niosą mnie aż do mety.

Takiej końcówki trasy nie pamiętam z żadnego innego biegu, ale to nie jedyna wyjątkowość Rombanicy; nieporównywalna z innymi biegami jest też atmosfera na mecie i podczas dekoracji zwycięzców. Zwycięzcą mógł się tu poczuć prawie każdy, jako że bieg ukończyło siedmioro zawodników (w tym jedna kobieta), a dekoracje odbyły się w kategorii Open, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet, oraz w kategoriach wiekowych. Mnie udało się stanąć na podium dwukrotnie: na najniższym stopniu w kategorii Open i na drugim miejscu w kategorii wiekowej.

Bardzo miłym akcentem dekoracji były krótkie przemowy nagradzanych, do których gorąco zachęcał konferansjer podając mikrofon każdemu na podium. Z czymś takim również nie zetknąłem się do tej pory. Atrakcyjne okazały się też same nagrody, gdyż, oprócz upominków w postaci koszulek i kubków, organizator zapewnił vouchery od firmy Regatta na kwotę od 100 do 300 zł. w zależności od zajętego miejsca.

W tym roku wartość voucherów będzie jeszcze wyższa. Nie same nagrody jednak powinny przyciągnąć biegaczy, ale chociażby fakt, że tegoroczną edycję pikniku poprowadzą znani prezenterzy radiowej Trójki: Krzysztof Łoniewski i Paweł Januszewski.

Oprócz biegów ważną stronę stanowi cała oprawa artystyczna i wszystkie towarzyszące biegom aktywności tj. zumba, pilates i inne punkty programu fitness, co sprawia, że Piknik Biegowy Goniacka to impreza „pełną gębą”. Tego określenia nie powstydziłby się na pewno organizator, który jeden z biegów nazwał właśnie Farbowane Gymby; jest to bieg na dystansie 1km, zatem nie o kondycję i wysiłek w nim chodzi, ale o koloryt, którego Piknikowi nie brakuje. Na identycznym dystansie rozgrywana jest Wycierucha dla Smarkocy- jak widać, Goniacka to impreza familijna. Jest też Góralsko Wycierucha na 8km, podczas której może się z pewnością dobrze zabawić każdy, kto nie wykazuje szczególnych umiejętności biegowych.

A gdyby tego było mało, jest zachęcająco brzmiący Bieg Krasnych Dziewek, który, gdzie jak gdzie, ale pod Tatrami na pewno nie zawiedzie nawet najbardziej wybrednych adoratorów płci pięknej.

Przybywajcie więc wszyscy na Goniackę, również Wy, którzy jeszcze się wahacie, bo moc wrażeń się szykuje a zapisy na biegi będą prowadzone do ostatniej chwili w biurze zawodów.



Komentarze czytelników - brakskomentuj materiał



















 Ostatnio zalogowani
zenek710424
19:41
Asia33
19:40
kristoferson
19:36
kubawsw
19:35
Krzysztof_dst
19:34
cierpliwy
19:31
Jurek z Jasła
19:28
8035halicz
19:00
henrykchudy
18:55
wookesh
18:52
maratonczyk
18:48
mieszek12a
18:44
Małgorzatka
18:39
gora1509
18:33
mk13
18:30
macias24
18:29
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |