Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

adass
Adam Moszyński
Gliwice

Ostatnio zalogowany
2021-05-11,15:23
Przeczytano: 163/211908 razy (od 2022-07-30)

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:10/1

Twoja ocena:brak


I Nocna Eskapada - Twardogóra
Autor: Adam Moszyński
Data : 2009-03-18

Szukając pomysłu na zakończenie sobotniego popołudnia znaleźliśmy I Nocną Eskapadę. Okazało się że ostatnio podczas startu na Fraszce jej kierownik reklamował właśnie tą Imprezę. Organizatorem tych zawodów był Międzyszkolny Ludowy Klub Sportowy „Echo” Twardogóra, GOSiR Twardogóra, SX-SPORT Sebastian Ciesiółka zaś za kierowanie i budowę tras odpowiadał Piotr Cych.

Takie kameralne imprezy mają to do siebie że klasyfikacje są dla uczestników a nie odwrotnie. I tak było tutaj. Fajną możliwością było startowanie albo na trasie pieszej o długości ok. 10 km innej dla kobiet i mężczyzn. Można też było wybrać trasę rowerową o długości ok. 35 km – albo dla osób, które nie dość mają wrażeń z jednej trasy = obie trasy na raz.




Do Twardogóry dojechaliśmy koło godziny 17.30 będąc zarazem pierwszymi uczestnikami imprezy. Właściwie to nawet „orgów” jeszcze nie było. Rozpakowujemy rowery i nadjeżdżają organizatorzy. Po złożeniu rowerków idziemy się zarejestrować. 20 zł nie moje, ale cóż jak się bawić to się bawić.

Rozglądam się po okolicy i widzę małe dziecko – za chwile takie same mknie gdzie indziej. Jeszcze nie jestem zmęczony, a mam zwidy – zastanawiam się? To bliźniaki... okazuje się po chwili, gdyż idą razem.

Tuż przed 18 rozpoczyna się odprawa. „Org” wita wszystkich i oznajmia – identyfikacji elektronicznej nie będzie, bo nie z jego winy, dziewczyna, która miała to obsługiwać jest w ciąży.

Potem trochę informacji technicznych na temat długości tras i dokładności map. Zwracają uwagę na to, iż mapy są nowe i bardzo precyzyjne – co w rzeczywistości będzie – zobaczymy.

Na starcie rozdają mapy – mapy są żeńskie i męskie. Wywołuje to od razu zabawne dyskusje o orientowaniu się kobiet w stronach świat. Na stracie są dwie kobiety i jedna decyduje się na mapę męską – za sprawą ekipy z którą rusza do boju.
Mapy kładą pod koła i dopiero na sygnał startu bierzemy je do ręki i zaczynamy zabawę.




Na mapie kilkanaście punktów – nie możemy znaleźć dwójki – kilku zawodników również. Dzwonimy do szefa imprezy – przychodzi i szuka, aż w końcu z niedowierzaniem mówi - Nie ma jej, bo się nie wydrukowała – ale jaja - podsumowuje.

Pozostałe punkty są. Większość ekip wybrało wariant na 9 – mały kopczyk 200 m od lini startu w okolicy jeziorka, ale my nie – my jedziemy na 1 i od razu mieszamy coś z drogą. Docieramy do teoretycznego miejsca, gdzie ma się pojawić 1... szukamy, wracamy, znowu jedziemy - nie ma jej. Pojawia się ktoś, kto też jej szuka – charakterystyczne drzewo jest – jak w opisie, a lampionu nie widać.

Dajemy za wygrana szukamy następnego punktu, który tym razem lokalizujemy równie precyzyjnie, ale on już jest fizycznie na miejscu. W nocy, kiedy lampiony są odblaskowe sprawa jest prosta, bo wystarczy tylko niewielkie światełko i punkt widać z oddali – nie tak jak w dzień.

Mój ukochany Petz daje coraz mniej światła – tak, że w końcu postanawiam wymienić baterie nad uroczym jeziorkiem – pewnie w dzień jest tu super, a teraz tylko gwiazdy nam świecą na głowami.




Zaliczamy kolejne punkty, ale ja trochę marudzę, bo już się robi bardzo późno... Myślałem, że o 10 będzie po wszystkim, a my jeszcze w lesie;
Tereny po zimie jeszcze nie wyschły, to z jednej strony dobrze, bo po mokrym piasku się lepiej jeździ – z drugiej strony mokry piasek i rower to mieszanka wybuchowa. Słyszę tylko jak piasek ściera moje nowiutkie hamulce do tego stopnia, że pod koniec zawodów nie mam czym już hamować.

Ciemno wszędzie, nikogo nie widać i to powoduje, że się obawiamy o resztę ekip, bo w okolicy połowy trasy najczęściej była fajna mijanka. A tu tak naprawdę jeden gość jedzie za nami i spotkaliśmy 2 kolegów z super światłami. Z daleka wyglądało to tak, jakby auto jechało z naprzeciwka. Mocne światło, ale wadą jest to, że zasilana jest z baterii laptopa. Ktoś mówi, że nie ma 14 więc marudzę, aby tam nie jechać – Tomasz przekonuje mnie.




Charakterystyczne drzewo widzicie na fotkach – pewnie w dzień lepiej by wyglądało. Robi się jakoś zimniej – gwiazd nie widać, idzie pogorszenie pogody. Rozgwieżdżone niebo zastąpiły chmury, a świecący jasno księżyc spowiła lekka mgiełka ....

Walczymy dzielnie przemieszczając się w miarę sprawnie do 14. Tam zostaje nam ok. 20 min na każdy punkt, aby się zmieścić do 24.00. Faktycznie punktu nie znaleźliśmy, ale satysfakcja gwarantowana. Zaczynamy nadganiać, aż tu pojawia się ostry zjazd w dół – rzeczka i ostra górka – prawie jak na biegu o nóż komandosa.

Teraz już pestka myślę sobie, bo mamy ostatnie 2 punkty - jeden na rogu budynku. Jak to w życiu – szukamy go dobre 20-25 minut. Mamy zapas ale...
(czyli kopczyk jest na drodze – praktycznie wpadamy na niego i teraz już pędem do mety...




Wszystkie fotki znajdziecie na stronie www.e-apa.pl

Dostajemy dyplom – i to tyle... Tomasz smutnieje, bo myślał że coś więcej będzie – tym bardziej, że liczyliśmy na medalowe miejsce. Obsługa mówi, że wszyscy maja wszystkie punkty – pytamy jakąś ekipę, a oni twierdzą że nie mają 3-4 punktów – pozostaje poczekać na oficjalne wyniki...

Poniedziałkowy poranek przynosi niespodziewane wyniki – zajmujemy czołowe lokaty i okazuje się ze mało kto ukończył trasę rowerową w całości.
Nieoficjalne jeszcze wyniki dostępne na stronie ogra
http://sx-sport.com/1ne/index.php



Komentarze czytelników - 1podyskutuj o tym 
 

adass

Autor: adass, 2009-03-19, 07:43 napisał/-a:
Witam

Wszystkie fotki na stronie www.e-apa.pl w dziale galeria - mam nadzieję że nie ma problemu z ich znalezieniem.
pozdr

 



















 Ostatnio zalogowani
KOCZIS
20:30
13
20:29
lordedward
20:27
1223
20:23
Wojciech
20:23
mirek065
20:19
franus
20:18
czewis3
20:17
Stonechip
20:17
kolor70
20:09
rezerwa
19:52
jantor
19:51
lachu
19:37
INVEST
19:35
Rychu67
18:53
Henryk W.
18:48
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |