Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

Przeczytano: 3530 razy (od 2006-07-19)

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:0/0

Twoja ocena:brak


Rekordowy Maraton - Gdańsk 2005
Autor: Krzysztof Grzybowski
Data : 2005-08-22

Rekordowy Maraton – Gdańsk 2005
Autor: Krzysztof Grzybowski, Data: 21.08.2005 r.

Jak ten czas szybko leci - już po raz jedenasty wybrałem się na Maraton do Gdańska. W tym roku maraton otwierał uroczystości związane z 25 - leciem powstania Solidarności więc miałem nadzieje że organizatorzy tym razem staną na wysokości. Jak już się przekonałem na podstawie innych biegów jubileuszowych, ta okoliczność nie musiała być powodem żeby dane zawody organizowane były na wysokim poziomie. Tak tez stało się w Gdańsku. Wybrałem się tam w raz z członkami naszego Towarzystwa - Grzegorzem Miłotą i Tomaszem Jałowskim, oraz z kolegą z tras biegowych Markiem Szopą. W wyprawie towarzyszyła nam moja żona Krystyna. W tym miejscu należy podkreślić i podziękować, za tradycyjne już sponsorowanie naszego wyjazdu przez Zarząd Regionu NSSZ Solidarność Gorzów Wlkp.

Z wstępnych prognoz pogody wynikało że w dniu maratonu będą idealne warunki do biegania. A że ostatnio w zasadzie się sprawdzały, była nadzieja ze w końcu zostanie przełamane złe fatum pogodowe które towarzyszy maratonowi od samego początku. Jednak na przekór prognozom mój "nos biegowy" podpowiadał, nie ciesz się przedwcześnie - pogoda będzie tam tradycyjna, czyli dość gorąco. I specjalnie się on nie pomylił. W piątek w Trójmieście padał jeszcze deszcz i było dość chłodno, lecz im bliżej maratonu tym było cieplej i słonecznie. Wniosek - Matka Natura była jednak za tradycją.

Pojechaliśmy pociągiem wczesnym rankiem, przeddzień biegu, bez Grzegorza, który już prędzej pojechał na wybrzeże do rodziny. Podróż przebiegła bardzo spokojnie i bez żadnych wydarzeń. Do Gdańska dotarliśmy około godziny 15. Od razu udaliśmy się do sekretariatu zawodów. Tam czekała nas niespodzianka. Nasze zgłoszenia wysłane przez internet dotarły do organizatorów, ale już zamówienia na nocleg w Domu Studenckim już nie. Tym faktem się nie zmartwiliśmy, gdyż mając doświadczenia ubiegło roczne, z noclegiem w Domach Studenckich nie powinno być problemu. I się nie pomyliliśmy. W sprawie opłat za nocleg nic się nie zmieniło i jak w ubiegłych latach za skierowanie jest brana prowizja. W ubiegłym roku skierowanie kosztowało 32 zł, w tym 30. Wykupienie noclegu w tym samym domu studenckim co skierowanie na poprzednim maratonie wynosiło 23, zł a w tym roku 21,50 zł. Z krótkiego rachunku wynika że prowizja ( różnica ) poprzednio wynosiła 9 zł, a teraz 8,50 zł, czyli zmalała o 50 gr. od "łepka". Jak dalej organizatorzy będą szli w tym kierunku, to za ileś tam lat ( nie chce mi się liczyć ) w końcu prowizja ta zniknie i zawodnicy będą płacić rzeczywisty koszt noclegu.

W tym roku postanowiłem jednak przed maratonem odpocząć ( koledzy zrobili to samo ). Wielokrotnie zwiedzałem Trójmiasto i chodzenie po mieście mnie tym razem nie bawiło. Oprócz tego nie byłem dobrze przygotowany, a ubiegłoroczne zwiedzanie Trójmiasta dało znać na trasie. Dlatego skorzystałem z gościnności brata Piotra, który mnie wraz z żoną zabrał samochodem do siebie na wieś ( blisko Gdańska ). Mogłem bez problemów obejrzeć Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce w Helsinkach, oraz wybrać się wieczorem na spacer wśród pięknie "grających" świerszczy. Cisza, świeże powietrze i ta muzyka dawała świetny relaks i podbudowywała psychicznie przed czekającym mnie maratonem. Tak zrelaksowany położyłem się spać.

Ranek przywitał nasz słoneczną, prawie bezwietrzną pogodą. Po zjedzeniu śniadania wróciliśmy z powrotem do Gdańska. W tym roku ( chyba z powodu jubileuszowych obchodów ) padł rekord frekwencji - 327 uczestników biegu. Dodatkową atrakcją była rywalizacja 85 zawodniczek i zawodników na rolkach, którą organizatorzy wprowadzili po raz pierwszy w historii tego maratonu. Tradycyjnie impreza rozpoczęła się od otwarcie Bramy Stoczni ( start honorowy ) i złożeniu kwiatów przy Pomniku Poległych Stoczniowców. Następnie przy muzyce Orkiestry Marynarki Wojennej udaliśmy się - jedni spacerkiem, inni truchtem - na oddalony o kilometr start ostry.

Start ostry nastąpił punktualnie o godz 10:15 po zawodnikach na rolkach i wózkach. Krótkie przygotowanie się do maratonu i odpoczynek tuż przed nim spowodował ze w tym roku wyjątkowo biegło się mi bardzo dobrze, bez specjalnych kryzysów. Osłabłem dopiero na 35 km, ale już z stamtąd miałem blisko do mety. Trzy krótkie zatrzymania się i byłem na mecie. Na metę wbiegłem w dobrej kondycji poniżej 4 godz. jakim sobie przed biegiem planowałem - 3:54:13. Pogratulowano mi ukończenia maratonu i powieszono na szyi medal pamiątkowy. Jest ładny - dorównuje medalowi z poprzedniego roku. Jak widać mój udział w maratonie przebiegł bez większej historii, dlatego ograniczyłem się do krótkiego opisu. Należy tylko dodać, ze w czasie maratonu żona Krystyna trochę się napracowała robiąc nam zdjęcia ( i nie tylko ) na trasie, oraz na mecie maratonu, których część można obejrzeć w serwisie naszego Towarzystwa.

Zamiast opisu mojej walki z pokonywania dystansu, wolałem skupić się na opisie organizacji maratonu, tym bardziej ze nie jeden były uczestnik Gdańskich maratonów jest ciekaw czy nastąpiły jakieś zmiany ( oczywiście na korzyść maratończyków ). Będę musiał na początku wszystkich rozczarować - krytyczna opinia o przebiegu maratonu z poprzednich lat spowodowała tylko w małym stopniu jego poprawę. W sporu elementach nic się nie zmieniło, a nawet było gorzej.

Krótkie podsumowanie:
- organizatorzy w tym roku poszli na łatwiznę i nie było oznakowania co kilometr, lecz co 5. Mnie osobiście ten fakt nie przeszkadzał - biegam w tym maratonie od początku ( po tej samej trasie ) i pokazanie miejsc poszczególnych kilometrów z dużą dokładnością nie sprawiało mi problemu.
- na 35 km. będące tam osoby napełniały puste butelki po wypitej wodzie "kranówką" i podawali je uczestnikom maratonu,
- brak punktu odżywczego i odświeżania na 40 km. Ze na początku istniał świadczyły porozrzucane wokoło puste butelki po wodzie. Nauczony ubiegłorocznym doświadczeniem byłem przygotowany na tą niespodziankę. Współczuję tym, którzy pili na 35 km, a następnie pobiegli licząc ze zrobią to samo na następnym punkcie,
- jak w ubiegłym roku mieliśmy nie dużo czasu do odjazdu naszego pociągu do domu, więc szybko postanowiłem skorzystać z kąpieli. A tu mnie czekała mnie niespodzianka. Myślałem z przy rekordowej frekwencji, organizatorzy minimum wrócą do pryśniców w wojskowych namiotach Jednak nic się nie zmieniło i znowu stał wóz strażacki w którym były zrobione dwie kabiny i umywalki do tego z wyłącznie z zimną wodą. A przecież biegacze przyjechali z całej Polski i powinno stworzyć się im warunki do umycia się przed powrotem do domu. Podróż wspólna nie umytego uczestnika maratonu z ewentualnych współpasażerami na pewno by nie należała do "przyjemności"
- koszulki pamiątkowe były różne. Część ich była w ogóle nie związane z maratonem tylko z reklamą jakiś firm ( prawdopodobnie sponsora imprezy )
- do plusów maratonu można zaliczyć wprowadzenie po raz pierwszy chipów i ma

łe formalności w biurze zawodów ( brak badań lekarskich i podpisywanie udziału w zawodach na własną odpowiedzialność ).

Wyniki 11 Maratonu Solidarności Gdańsk - Westerplatte – Gdynia
( 15.08.2005 r. ):
Mężczyźni:
1. Grzegorz Gajdus (Oleśniczanka) - 2:23.47;
2. Leszek Bebło (Sporting Międzyzdroje) - 2:24.36;
3. Artur Pelo (Baza Turystyczna Izbica) - 2:25.17;

Kobiety:
1. Kamila Pierzyńska (Kruszwica) - 2:59.26;
2. Sylwia Badowska (AZS Łódź) - 3:10.30;
3. Elena Cuchło (Białoruś) - 3:19.16.
Wózki -handbike:
1. Andrzej Skrzypiński (Vobis Szczecin) - 1:20.13;
2. Adam Wanda (Start Szczecin) - 1:21.02;
3. Grzegorz Żyłkiewicz (Smok Orneta) - 1:28.05;

Wózki tradycyjne:
Mężczyźni
1. Edward Królikiewicz (Poznań) - 1:46.06;
2. Zbigniew Baran (Start Bielsko-Biała) - 1:46.07;
3. Ryszard Moryc (Start Katowice) - 1:47.00
Kobiety
1. Wanda Ceynowa ( IKS Smok Lotos Ormeta ) - 02:55:58

Rolkarze:
Mężczyźni
1. Bartłomiej Pisarek - 1:19.36;
2. Paweł Kowalewski (obaj Prus Heyah Brenda Warszawa) - 1:19.37;
3. Marcin Makarczuk (Viking Wolin) - 1:21.02;
Kobiety
1. Karolina Ksyt (Tomaszów Maz.) - 1:28.23;
2. Magdalena Wójcicka (Malta Poznań) - 1:31.54;
3. Kamila Danaj (Tomaszów Mazowiecki) - 1:31.57.

Wyniki naszej ekipy:
83. Tomasz Jałowski - 3:34:16
85. Marek Szopa - 3:34:59
108. Grzegorz Miłota - 3:41:54
158. Krzysztof Grzybowski - 3:54:13

Maraton ukończyło 321 biegaczy, 85 zawodników na rolkach i 9 na wózkach.

Maraton otwierający obchody 25 - lecia Powstania Solidarności w Gdańsku został potraktowany po macoszemu. Jadąc do Gdańska byłem przekonany ze będzie to on w końcu zorganizowany na wysokim poziomie, przez co z roku na rok frekwencja z będzie rosła. Widać jednak z tego, ze rekord ustanowiony w tym roku - jak tak dalej pójdzie - nie będzie pobity przez długie lata. Dziwne jest to ze mając poparcie w władzach miejskich i wojewódzkich, oraz posiadający własne Stowarzyszenie Maratonu "Solidarność" nie potrafi podnosić poziomu organizacyjnego imprezy, a przez niedoróbki utrzymuje się na tym samym poziomie, a w niektórych wypadkach ma tendencję spadkową. Jak już kiedyś pisałem - ze względów sentymentalnych, oraz to ze mam przebiegnięte wszystkie Gdańskie Maratony - będę się starał tam jechać i brać co roku w nim udział.


Krzysztof Grzybowski
Gorzowskie Towarzystwo Miłośników Biegania
AMATOR
www.amator.fc.pl/
bigfut@poczta.onet.pl
korespondent Maratonów Polskich
www.maratonypolskie.pl



Komentarze czytelników - brakskomentuj materiał

















 Ostatnio zalogowani
M1chaLL
22:26
stepow
22:18
Mati2000
21:57
Wojciech
21:37
Małgorzatka
21:23
Darek Ł.
21:06
mariusz67
20:25
Pawel63
20:23
kolejarz4
19:31
MarasP
19:27
kos 88
19:26
MarGro
19:24
soev
18:55
piotr72gd
18:53
k79
18:47
gandhi88
18:47
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |