Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

      

  WIZYTÓWKA  GALERIA [19]  PRZYJAC. [111]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Beauty&Beast
Pamiętnik internetowy
Lecę, bo chcę :)

Pawłowska-Pojawa Anna
Urodzony: 1976-05-06
Miejsce zamieszkania: Warszawa
228 / 228


2010-09-18

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Niechceń (czytano: 1352 razy)



Dopadł mnie niechceń, nazywany też czasami leniem. Niechceń jest oczywi¶cie eufemizmem. Nie chce mi się tak ogólnie - ani pisać, ani biegać. Ani nic. Wlasciwie chce mi się tylko je¶ć i spać... Obiecuję jednak sobie solennie, a wła¶ciwie publicznie, że się nie dam. Nie bedzie mi leń jaki¶ pospolity, dla niepoznaki zwamy niechceniem, dyktował, jak ma wygladać moj dzień.

Ale ponieważ biegam mało (czarno widzę to Toronto, oj, czarno...) to nie mogę nie napisać, że w międzyczasie pobiegałam sobie...

Po pierwsze, w Skarżysku-Kamiennej. Jako¶ tak sie do tej pory układało, że Skarżysko mi było nie po drodze. W tym roku było po drodze - i do rodziców, i na Dymarki, i w ogóle. X Półmaraton Rejów, nad Zalewem Rejowskim. Krótko: najgorszy czas od lat, ale jedna z ciekawszych imprez. Czas mnie nie boli, bo start w samo poludnie przy temperaturze +30 st. gwarantował, że życiówki to tu nie będzie, a reszty dopełnił 2-kilometrowy podbieg na 3-4 oraz 13-14 km (dwie pętle były). Poza tym jednak impreza podbiła mnie poziomem organizacji - od specjalnego parkingu dla zawodników (na boisku, na kilkaset aut), poprzez profesjonaln± rozgrzewkę, bieg towarzysz±cy na 2 km, punkty z wod± tam gdzie trzeba - aż po medal, obiadek dla biegaczy i... nagrody do losowania. I co prawda ja nic nie wylosowałam, ale do Skarżyska pewnie jeszcze kiedy¶ pojadę, bo impreza naprawdę pierwsza klasa. Organizacyjna. Tylko niech t± górkę zniweluj± czy co¶...

Tydzień po Skarżysku - Ełk. W Ełku już kiedy¶ biegłam (mój pierwszy polmaraton poniżej 2 godzin), ale nie wspominam tamtego biegu najlepiej, bo i okoliczno¶ci towarzyszyły mu dramatyczne. Nie miałam przekonania do tego biegu... Wła¶ciwie tylko wspomnienie ze sztafety Polska Biega 2009 - ze spotkania z ełckimi biegaczami, ktorzy półmaraton ten organizuj±, skłoniły mnie do przyjazdu. Do konca tez nie bylam pewna, czy odważę się wybiec na trase, bo na zmianę lało, padało, mżyło, si±piło i da capo... Dokładnie minutę przed startem przestało padać. Ruszyłam z kopyta , pamiętaj±c, że to Mazury Garbate i czego jak czego, ale górek to na pewno po drodze nie zabraknie.

Nie zabrakło. Jeszcze na 5 km miałam 24 minuty, na 10. zrobiło się z tego 51 minut, a najgorsze dwa podbiegi czekały mnie między 11 a 13. km. Trasa malownicza, może ciut łatwiejsza od Skarżyska, ale nie jestem tego taka pewna. Czas ciut lepszy niż w Skarżysku (drobne 5 minut), 2. miejsce w kategorii i bodaj 7 w ogole wsrod kobiet. Niezle, jak na strategię "byledobiec".
W Ełku również było znakomite pasta-afterparty i piknikowa atmosfera po biegu, a nagrody też niczego sobie. Ełk też wpisuję do kalendarza, bo przy okazji mozna milo zamknać wakacje na Mazurach., nawet garbatych.

Tydzień po Ełku miał być Puchar Maratonu Warszawskiego - 25 km. Nie wypadało nie być, bo zawody w "naszym" lesie. Przespacerowali¶my na start, wystartowali¶my i... do 4. km było super. A potem weszłam w spór z własnym organizmem, który odmówił współpracy. Tzn. żol±dek odmówił, a potem podbuntował resztę. Walczyłam sama ze sob± do 15. km, ale w koncu uznałam wyższo¶ć argumentacji organizmu. I po raz pierwszy zeszłam z trasy. No cóż, może dobrze, że na własnych ¶mieciach. Ale i tak przykro...

Kolejny tydzień spędzałam w Krynicy. Górskiej. I nie mogłam tego nie wykorzystać. A wykorzystalam do pozbierania się po porażce PMW. Nawet tempo run na dobry pocz±tek mi się udał. A potem pobiegłam w Biegu Muszynianki, roboczo zwanym Życiow± Dych±. Było życiowo. Jak pierwsze dwa kilometry pobiegłam po 4:06, to z wrażenia musiałam zwolnić. Ale i tak wpadłam na met± po 44 minutach i 1 sekundzie. Brutto. Netto nie mierzyli :( Sekunda, nie sekunda, ale zyciówka poprawiona o prawie dwie minuty. Do tego ¶liczny medal, perfekcyjna organizacja... Cudnie i cudownie było, mimo że słońce nie chciało wyj¶ć...

Życiówka tak mnie zdemotywowała do biegania, że ten tydzień zakończę kilometrażem jak sprzed lat (sprzed trzech lat, jak zaczynałam biegać).

Ale wypowiadam wojnę leniowi... Bo za miesi±c... Za miesi±c wracam z Toronto. Chciałabym wrócić z życiówka...Jednak...


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


golon (2010-09-18,22:53): miło było spotkać się w Krynicy :) gratki życiówki na Życiowej Dyszce :)
Zulus (2010-09-18,23:29): Bardzo aktywne to Twoje "niechcenie".Zej¶cie z trasy to nie jest dobra rzecz,mnie się nie przydarzyło,mnie zdjęli...
henioz (2010-09-19,00:21): wrócisz, wrócisz
kokrobite (2010-09-19,10:41): Pocz±tek wpisu jak coming out :-)
piter82 (2010-09-20,13:20): gratulacje życiówki, choć zapomniała¶ dodać, że tam było b duże przewyższenie w dół :-)
jacdzi (2010-09-20,14:34): Wrocisz z zyciowka, jak sie czegos tak bardzo chce to osiagniesz to.







 Ostatnio zalogowani
Tumael
00:43
Dollot
00:39
Marcin1982
00:17
lordedward
00:13
fit_ania
23:49
benfika
23:42
runner
23:41
Iryda
23:32
1223
23:28
bozydarek
23:26
kakaa73
23:16
celownik
23:15
adams75
23:13
Bartu¶
23:12
przemcio33
22:53
bartosz0509
22:37
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |