Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

     

20 grudnia 2016, 09:20, 4314/318783
Krzysiek_biega
Krzysztof
Bartkiewicz
Renato Canova: 291 Japończyków uporało się z barierą 29:30 na 10.000 metrów




      Renato Canova to legendarny włoski trener, który wyjechał do Kenii w 1998 roku i mieszka obecnie w Iten. W przeszłości współpracował z wieloma doskonałymi biegaczami, jak rekordzista świata na 3000 metrów z przeszkodami Saif Saeed Shaheen. Obecnie pod swoją opieką, ma chociażby Thomasa Longosiwę - brązowego medalistę olimpijskiego z Londynu, Caleba Ndiku - halowego mistrza świata z 2014 roku, czy Ronalda Kwemoi, legitymującego się rekordem życiowym 3:28:81 na 1500 metrów.

Przez ostatnie lata jego filozofia dotycząca metodologii treningu w biegach długich obiegła świat i stała się niezwykle popularna wśród trenerów i biegaczy. W swoich wypowiedziach dla magazynów i portali internetowych, oraz podczas wielu sympozjów trenerskich Canova nigdy nie ukrywa żadnych tajników swojej pracy i nie robi tajemnicy z planów treningowych swoich zawodników. Kilka dni temu ten 71-letni Włoch udzielił obszernego wywiadu portalowi Letsrun.com poruszając wiele kwestii dotyczących obecnego stanu biegów długodystansowych na świecie. Oprócz tego skomentował powstający projekt Sub2 dotyczący złamania w najbliższym czasie 2 godzin w maratonie, oraz swoją pracę w Chinach.

Lestrun.com: Wielu kibiców biegów długich było w niemałym szoku obserwując wyniki Kenijczyków na tegorocznych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Kenia nie miała nikogo w finale na 5000 metrów, natomiast w biegu na 10.000 metrów faworyci do medalu: Bedan Karoki i Geoffrey Kamworor zajęli odległe miejsce.
Pański zawodnik Caleb Ndiku nie zdołał nawet awansować do finału swojej koronnej konkurencji. Co się stało?


Renato Canova: Mimo wszystko nie byłem aż tak rozczarowany, bo bieg wypadków jaki nastąpił w Rio dało się przewidzieć. Z powodu kontuzji ścięgna Achillesa Caleb Ndiku praktycznie w ogóle nie trenował w ciągu trzech miesięcy poprzedzających igrzyska. Czasem zrobił tylko akcent typu fartlek, tylko po to, żeby później regenerować się i zwalczać stany bólowe przez kolejne trzy-cztery dni. Nie był w stanie biegać szybko na treningach, zatem ja nie spodziewałem się również, że zdziała on cuda podczas zawodów. Isiah Koech z kolei nie zrobił odpowiedniego treningu, aby skutecznie rywalizować w Rio. Dlaczego? Być może nie ma już on takiej motywacji do trenowania na najwyższym poziomie, jak kilka lat temu. Trzeba by o to spytać samego zawodnika.

LR.com: Co z kolei sądzi trener o słabej postawie Kenijczyków w biegu na 10.000 metrów? Mowa tu o Kamwororze i Karokim

Canova: Sądzę, że główny problem tkwi w procesie selekcji zawodników do kenijskiej drużyny olimpijskiej.

Przypomnijmy: podczas wewnętrznych kenijskich kwalifikacji zarówno Karoki i Kamworor nie ukończyli biegu! A mimo to otrzymali dzikie karty i polecieli na igrzyska. W świetnej formie podczas kwalifikacji był Charles Muneria Yosei, który był wtedy drugi, tuż za Paulem Tanui. Federacja go jednak nie wybrała, co w mojej ocenie było duży błędem. Dlaczego w miejsce Munerii przyznano aż dwie dzikie karty zawodnikom bez formy? Mogę się tylko domyślać powodów, jak choćby to, że Charlesa sponsoruje Adidas, natomiast Karokiego i Kamworora wspiera Nike, które jest tytularnym sponsorem kenijskiej federacji, ale podkreślam, że są to tylko domysły

LR.com: Czy myślisz zatem, że Muneria mógł zdobyć medal na igrzyskach w rywalizacji na 10.000 metrów?

Canova: Myślę, że medal był nierealny, natomiast miejsce w TOP6 - jak najbardziej. Byłby to i tak lepszy wynik, niż wspomanienj dwójki. Wiele decyzji kenijskiej federacji jest nielogicznych, jednak ja nie mam na nie wpływu. Podobnie odnoszę się tu do kwestii nie wysłania do Rio Thomasa Longosiwy, który 14 maja pobiegł w Szanghaju 13:01 na 5000 metrów i był w tym roku w kapitalnej formie. Wykonał też znakomity trening, mimo to nie dano mu szansy.

LR.com: Odnosząc się do Pańskiego zawodnika Caleba Ndiku. Czy wierzy Trener, że w 2017 roku może on pokonać Mo Faraha, być może podczas Mistrzostw świata w Londynie?

Canova: Powiem to z dużą dozą pewności - numerem 1 na świecie w przyszłym roku na dystansach 1500 i 5000 metrów będzie Ronald Kwemoi! Muszę jeszcze zdecydować, na którym dystansie skupimy się jeśli chodzi o trening dla niego. Jeśli będzie to 5000 metrów, Ronald będzie piekielnie trudnym wyzwaniem dla Mo Faraha.

LR.com: Czy pokona go?

Canova: Być może

LR.com: A jeśli pokusiłby się Trener o prognozy dotyczące rozwoju Ronalda Kwemoi w kontekście igrzysk olimpijskich w 2020 roku?

Canova: Pytasz o 5000 metrów? Odpowiadam więc: Ronald na 100% zdobędzie tam złoty medal!

LR.com: A co z dystansem 10.000 metrów?

Canova: 2020 rok to bardzo odległa perspektywa, tak wiele rzeczy może się wydarzyć. Może pojawi się ktoś zupełnie nowy, z niesamowitym talentem. W tym momencie trudno mi prognozować.

LR.com: Odnieśmy się teraz do olimpijskiego finału na 1500 metrów, gdzie dominator tego dystansu Kenijczyk Asbel Kiprop nie zdobył nawet medalu. Było wiele spekulacji dotyczących przyczyn jego słabej dyspozycji. Byli tacy, którzy twierdzili, że biegł on z kontuzją, pojawiały się też głosy, że na jego słabą formę wpłynął fakt aresztowania jego menadżera Federico Rosy. Jak Pan odniesie się do tych spekulacji.

Canova: Wiem na pewno, że Kiprop nie odniósł żadnej kontuzji w trakcie przygotowań do Rio. Co do sprawy Rosy - w mojej ocenie była to kompletnie nieprzemyślana akcja kenijskiej policji. Bez żadnych oficjalnych zarzutów, bez żadnego dochodzenia oraz jakichkolwiek dowodów na działanie niezgodne z prawem aresztowali oni niewinnego człowieka. Mówię to z całym przekonaniem, że zarówno Rosa i Claudio Berardelli są absolutnie czyści i niewinni. Jeśli chcesz znać prawdę, to cała ta sprawa była spowodowana faktem, że pewna osoba z szerokimi znajomościami chciała pożyczyć od Rosy większą sumę pieniędzy, na co on się nie zgodził. Cała sprawa z aresztowaniem i fałszywymi zarzutami była rewanżem tej właśnie osoby. Poza tym obecnie w Kenii jest ogromna nagonka medialna na kwestię dopingu i karania dopingowiczów. Kenijska policja znalazła więc znakomitą okazję, żeby w świetle kamer pokazać, że coś robi w tej sprawie

LR.com: Wróćmy do samego biegu. Kiprop znakomicie wyglądał zarówno w eliminacjach, jak i w półfinale.

Czy myślisz, ze przyjmując inną taktykę, mógł sięgnąć w finale po złoto?


Canova: Owszem, Kiprop wyglądał dobrze, ale nie tak dobrze, jak Ronald Kwemoi. Powiem wprost - prawdziwy problem leży w lekkomyślności, a wręcz nazwijmy to po imieniu - w głupocie tych zawodników! Nie wiem co siedziało w ich głowach, że biegli sobie za prowadzącą grupą 2:17 pierwsze 800 metrów. Jak oni chcieli wyprzedzić później Matta Centrowitza, na ostatnich 400 metrach?

LR.com: Być może dobrym pomysłem byłoby zatem położenie mocnego nacisku podczas trenowania Kenijczyków na sprawy taktyczne? Matthew Centrowitz w wywiadzie po igrzyskach stwierdził, że wiele biegów w lidze uniwersyteckiej NCAA przygotowało go świetnie na takie taktyczne biegi, kiedy to początek rywalizacji jest wolny.

Canova: Nie wiem czy to system NCAA tak świetnie wpłynął na Centrowitza. W tych zawodach uniwersyteckich biegał on przecież już dosyć dawno, zdaje się, że 5 lat temu. Taoufik Makhloufi nigdy nie biegał w NCAA, a proszę zobaczyć, jak dobrze biega taktycznie. Tu nie tyle chodzi o taktykę co o mądrość, inteligencję biegacza. Są tacy, co instyktownie łapią to, że nie warto wdawać się w przepychanki, a są tacy, którzy nie zrozumieją tego całe życie. Nie obwiniam tu Kipropa, ale mówię tylko, że to już kolejny raz, kiedy jest w świetnej formie, wydaje się nieosiągalny dla rywali, a psuje główny wyścig czterolecia. Co do Ronalda osobiście powiedziałem, mu że jest idiotą i zdaje się, że to do niego dotarło.

Można wygrywać biegi ruszając spokojnie, ale nie w takim wypadku, że biegniesz pięć - sześć metrów za grupą prowadzącą! Sprowadza się to do tego, że kiedy liderzy po bardzo wolnym pierwszym okrążeniu, ruszą sprintem drugie koło, wtedy ty zaczynasz z pozycji kilku metrów za nimi. Nie masz wtedy do pokonania od momentu rozpoczęcia sprintu 400 metrów jak oni, tylko 420. A biorąc pod uwagę, ze dysponujecie podobnym sprintem, jest to różnica nie do odrobienia! Niestety są tacy, którzy tak prostych spraw nie są w stanie pojąć.

LR.com: Czego nauczył się Trener w Chinach. Wiemy, że Pański kontrakt z chińską federacją dobiegł końca, jednak z pewnością podczas pracy z Chińczykami zyskał Pan jakieś nowe doświadczenia. Nie ma wątpliwości, że kraj z tak ogromną populacją ma duży potencjał w bieganiu i sporo talentu. Dlaczego więc Chińczycy nie są lepsi?

Canova: Pozwól, że przytoczą statykę, która rzuci pewne światło na ten problem. Rekord Chin kobiet na 1500 metrów został ustanowiony w 1993 roku i wynosi 3:50:46 podczas tak zwanych Igrzysk Narodowych w Pekinie. W zeszłym roku zwyciężczyni tych igrzysk pobiegła 4:36. Problemem Chin jest organizacja tamtejszego sportu. Po pierwsze, nie ma żadnych klubów sportowych. Kraj podzielony jest na 33 prowincje (34 jeśli doliczyć Tajwan). Przeciętna populacja jednej prowincji to 40 milionów ludzi. W tych prowincjach nie funkcjonują żadne kluby sportowe, natomiast to władze prowincji decydują o kształcie i organizacji sportu. System tam funkcjonujący podobny do tego jaki funkcjonuje, gdy sportowcy startują dla armii.

Biegacze biegają w barwach prowincji, a prowincja płaci im za to. Tak samo funkcjonuje system trenerski w Chinach. Ambicją każdej prowincji jest to, aby raz na cztery lata jej zawodnicy spisali się jak najlepiej podczas chińskich igrzysk narodowych. Odbywają się one zawsze rok przed igrzyskami olimpijskimi. Chińczycy nie mają więc żadnego interesu, ani nawet możliwości żeby reprezentować chiny jako cały kraj, bo to prowincja podpisuje z nimi kontrakt, daje im zatrudnienie i płaci im za reprezentowanie swoich barw. Kiedy więc np taki trener jak ja negocjuje z władzami prowincji możliwość usunięcia zawodnika z jej zespołu i przyłączenie go do drużyny narodowej z myślą o starcie na igrzyskach czy w dużym komercyjnym maratonie tacy ludzie nie są zachwyceni. Odbierają takie działania jako szkodliwe i najczęściej w ogóle nie chcą z tobą rozmawiać. Tak jak wspomniałem, oni myślą tylko o sukcesach w narodowych chińskich igrzyskach. Sprawy globalne ich nie interesują

Podsumowując więc - organizacja sportu w Chinach jest totalnie zła. Porównajmy wyniki biegaczy chińskich z ich kolegami z Japonii. W 2014 roku 291 Japończyków uporało się z barierą 29:30 na 10.000 metrów. W Chinach nie zrobił tego ani jeden biegacz! Ten wynik 29:30 dla Japonii nie jest sprawą braku talentu w Chinach, ani kwestią złych trenerów, tylko jest to problem złej organizacji.

Jeśli to się nie poprawi, jeśli Chińczycy nie odbiorą władzy totalnej nad sportowcami prowincjom, nie mają co liczyć na globalne sukcesy. Musi się zmienić sposób myślenia ludzi zarządzających chińskim sportem. Ja im to mówiłem wielokrotnie i mam nadzieję, że w końcu to do nich dotrze, do ludzi decyzyjnych, że przeczytają również ten wywiad. Ja daję też jasno do zrozumienia - jeśli te sprawy w Chinach nie zmienią się, ja nie jestem zainteresowany współpracą z nimi.

LR.com: Porozmawiajmy teraz o biegach długich w ujęciu globalnym. Zdaniem Trenera, jak szybko Mo Farah jest w stanie pobiec maraton?

Canova: Niewiele lepiej niż wynosi jego obecny rekord życiowy (2:08:21 w 2014 roku w Londynie). Myślę, że jego potencjał może pozwolić na wynik w graniach 2:05-2:06, ale nie zostanie on nigdy dominatorem tego dystansu, wygrywającym największe maratony świata. Mo ma zupełnie inny styl biegania, niż jest potrzebny do maratonu.
Biega mocno i sprężyście, jak typowy biegacz bieżniowy. Najlepsi maratończycy mają wyższą frekwencję, niż Farah. Wystarczy przeanalizować sobie styl biegania Faraha i Eliuda Kipchoge i będziesz wiedział o czym mówię.

LR.com: Pracowałeś w przeszłości z Kenenisą Bekele. Byłeś zdania, że zmagając się z tak licznymi kontuzjami Kenenisa nie pobiegnie już nigdy na najwyższym poziomie. Tymczasem on zszokował cały biegowy świat ocierając się niedawno o rekord świata w Berlinie. Jak sądzisz, na co stać zdrowego Kenenisę w 2017 roku?

Canova: Nie mam wątpliwości, że stać go więcej, niż to pokazał w Berlinie. Wiem, że on myśli o igrzyskach w 2020 roku, chce zostać mistrzem olimpijskim w wieku 38 lat. Mimo, że to zaawansowany wiek jak na sportowca, weźmy pod uwagę, że w przypadku Bekele sześć lat w trakcie kariery mu niejako uciekło, kiedy to nie trenował i nie eksploatował swojego organizmu wskutek tego, że leczył kontuzje. Z metabolicznego punktu widzenia jego organizm nie jest więc zbytnio zużyty. W mojej opinii z biomechanicznego punktu widzenia Eliud Kipchoge jest biegacze doskonałym. Jednak jeśli chodzi o silnik biegowy, zdolności tlenowe Kenenisa Bekele jest na zupełnie innym pułapie, niż ktokolwiek inny na świecie. Ja jestem przekonany, że kogoś takiego nie było w przeszłości, nie ma obecnie i nigdy już się nie pojawi. To absolutny fenomen.

LR.com: Przypuśćmy, że w przyszłym roku podczas jednego z największych maratonów na świecie, być może w Londynie na starcie staną koło siebie Bekele i Kipchoge. Jaki byłby Pański typ?

Canova: Wiem o tym, że są plany aby w maratonie Londyn 2017 czołówka pobiegła pierwszą połowę dystansu w czasie poniżej 61 minut. Ani Bekele, ani Kipchoge nie biegli jeszcze nigdy w karierze maratonu gdzie główną ideą byłoby przebiegnięcie całego dystansu z myślą tylko o jak najlepszym wyniku. Zawsze przy okazji walczyli oni o zwycięstwo, obserwowali rywali, myśleli o taktyce. Dla przykładu: Kenenisa w Berlinie odpowiadał i reagował na ruchy i działania Wilsona Kipsanga. Myślę, że jeśli chodzi o potencjał Bekele w Berlinie był on przygotowany na 85%. Ma jeszcze duży obszar do poprawy, podobnie jak Kipchoge. Myślę, że jeśli jeśli obaj stanęli by na starcie po pełnym przepracowanym okresie treningowym i zdrowi, moglibyśmy spodziewać się czasu końcowego w okolicach 2:02:30.

LR.com: Co sądzi trener o projekcie SUB 2hr? Czy ludzie pracujący przy tym robią coś, czego nie zrobił jeszcze nikt przed nimi, czy to po prostu świetny chwyt marketingowy przyciągający uwagę?

Canova: Myślę, że maraton poniżej 2 godzin jest możliwy, ale nie w najbliższej przyszłości. Aby pobiec poniżej 2 godzin na dystansie maratonu, musimy mieć biegacza jak młody Bekele, który pobiegnie w okolicy 26 minut na 10.000 metrów, jest w swojej szczytowej formie i wtedy nie kontynuujemy z nim kariery na bieżni tylko od razu aplikujemy mu trening maratoński. W takim układzie to złamanie 2 godzin wydaje się dość realne. Jednak jeśli miałbym się wypowiedzieć, czy możliwe to w obecnych warunkach, z takimi biegaczami jakich mamy, musiałby być to jakiś szalony bieg w idealnych warunkach. Wyobrażam to sobie tak: wieziemy biegaczy do jakiejś lokalizacji poniżej poziomu morza. Nie mogą być to zwykłe zawody, gdzie chodzi o zwycięstwo, tylko z góry stawiamy jeden cel: złamanie 2 godzin. Obecnie największe maratony odbywają się w formule wyścigu, gdzie głównym celem jest zwycięstwo, a ja tu mówię o zupełnie nowym projekcie, gdzie biegniemy tylko po wynik, nie liczą się żadne miejsca na mecie i inne kwestie.

Kontynuując: w najbliższej przyszłości mając zdrowych Eliuda Kipchoge i Kenenisę Bekele wieziemy ich w jakąś lokalizację powiedzmy 50 metrów poniżej poziomu morza. W miejsce pacemakaerów jadą przed nimi z odpowiednią prędkością samochody lub motocykle. Pozwalamy im korzystać z napojów i odżywiania kiedy tylko sobie zażyczą, a nie tylko na wybranych punktach. Ale pamiętajmy, że nie ma to nic wspólnego z rywalizacji i lekkoateltyką jako taką. Jest to tylko projekt i spełnienie pewnej idei. Odpowiadając zatem na pytanie: w takich warunkach jakie założyłem wyżej wynik poniżej 2 godzin jest możliwy. W normalnym maratonie, takim jak co roku odbywają się na świecie - absolutnie nie.

LR.com: Dziękuję za rozmowę

Komentarze czytelników - 10podyskutuj o tym 
 

benek

Autor: benek, 2016-12-20, 09:28 napisał/-a:
Dużo literówek.

Nie ma takiego dystansu na IO jak 15000 m

Raz napisane jest Kiprom, a raz Kiprop.

 

tarzi

Autor: tarzi, 2016-12-20, 10:11 napisał/-a:
Dziękuję Piotrze, naniosłem poprawki na które zwróciłeś uwagę.

 

Admin

Autor: Admin, 2016-12-20, 11:25 napisał/-a:
Dziękuję Tomaszu, za naniesienie poprawek na które zwrócił uwagę Piotr.

 

benek

Autor: benek, 2016-12-20, 11:38 napisał/-a:
Dziękuję redakcji portal za szybką reakcję w tak rażących błędach.

Zdecydowanie świadczy to o profesjonaliźmie osób pracujących przy tworzeniu tego projektu.

 

GrandF

Autor: GrandF, 2016-12-20, 12:22 napisał/-a:
Panie Piotrze, śmiem zwrócić uwagę, że redakcja nie nazywa się "portal", tylko "MaratonyPolskie.PL"

 

benek

Autor: benek, 2016-12-20, 12:38 napisał/-a:
Zwracam honor. Wszystkich urażonych proszę o wybaczenie.

 

GrandF

Autor: GrandF, 2016-12-20, 12:41 napisał/-a:
Dziękuję za umiejętność przyznania się do błędu. Życzę sukcesów i pozdrawiam.

 

benek

Autor: benek, 2016-12-20, 13:00 napisał/-a:
Dziękuje Łukasz. Dodam, że szykuje się powoli do "złamania" 30" na dychę. Czytałeś pewnie na łamach MaratonóPolskich o moich planach kilka lat temu?

 

GrandF

Autor: GrandF, 2016-12-20, 14:36 napisał/-a:
Tak Piotrze. Czytałem. Za miesiąc będziemy obchodzić 10tą rocznicę tych planów. Pozwoliłem sobie odświeżyć wątek, aby kibice wzmogli doping. Gratuluję ambicji i pozdrawiam.

 

snipster

Autor: snipster, 2016-12-20, 14:46 napisał/-a:
to gdzie i kiedy można wpaść popatrzeć na czirliderki wymachujące entuzjastycznie pomponami na widok wbiegającego na metę Benka z czasem 29:59? ;]

 


















 Ostatnio zalogowani
maciejw
00:25
TomKuna
00:24
wk0307
00:19
MarcinGr1983
00:12
Yazomb
00:05
Krzysiek72
23:45
lordedward
23:38
Virtual Run Polska
23:37
smuluk
23:36
malewsky
23:35
Marek2112
23:28
Admin
23:15
drAngla
23:12
kuflandia vel. Kufel
23:12
MAKSIKOZI
23:07
marasss22
23:06
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |