2014-11-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| „Franciszek robi pod siebie” (czytano: 352 razy) (POPRAW WPIS , ZMIEŃ ZDJĘCIE , USUŃ ZDJĘCIE)
PATRZ TAKŻE LINK: https://www.youtube.com/watch?v=ymdssZOAx3Q

Polska Agencja Prasowa podrzuciła tubylcom najnowsze rewelacje z dworu najwyższego katolickiego czarownika. Papież pragnie dokonać cudu i przeskoczyć samego siebie. Z uporem godnym lepszej sprawy, opowiada gawiedzi niestworzone historie o kościelnym ubóstwie, raz duchowym, raz materialnym. Obie jego formy są zresztą w jego mniemaniu metafizycznie sprzężone. Podczas piątkowej mszy Franciszek obwieścił katolickiej części świata: „To ciekawe, lud boży [w oryginale nie wiedzieć czemu przymiotnik „boży” PAP postanowiła uczcić wielką literą, choć „lud” po bożemu traktuje per noga z „małej”] potrafi wybaczyć księżom, kiedy mają jakąś słabość, poślizną się z powodu grzechu, to umie wybaczyć. Ale są dwie rzeczy, których lud boży nie potrafi wybaczyć: kiedy ksiądz jest przywiązany do pieniędzy i kiedy źle traktuje ludzi. Ileż razy, także dzisiaj, widzimy wchodząc do kościoła cennik opłat. A ludzie się gorszą”. Zachęcał też do „ujawniania przypadków robienia interesów w Kościele” (sic!). Zapraszamy do Polski, tu co kościół, to uboższy. Rzecz jasna, polski Kościół zaczął ubożeć pod czujnym okiem oddanego umartwieniom Wojtyły.
Poziom degrengolady kleru, tudzież zidiocenia powolnej jego manipulacjom ludzkiej czerni, sięga już krzyża wieńczącego kopułę Bazyliki św. Piotra. Nie było w historii łajdactwa czy pospolitej zbrodni, z których kler nie czerpałby korzyści politycznych, umożliwiających dalsze bogacenie, aż tu facet mieniący się namiestnikiem sił nadprzyrodzonych, zakumplowany z Jezusem i resztą niebiańskiej menażerii, po raz setny odkrywa cennik „co łaska”. Wedle Franciszka, tuż za progiem nowego tysiąclecia ludzkość nie ma większych problemów niż finansowe matactwa jego podwładnych. Idąc śladem prezentowanego przez papieża toku rozumowania, można przyjąć, iż lastrico, zamiast marmurowej posadzki, lub też seryjnie produkowana drynda, w miejsce montowanej na zamówienie limuzyny, skłoniłyby przynajmniej część kościelnych bonzów do rezygnacji z łóżkowych pieszczot swych sekretarzy, asystentów, służących, ministrantów, tudzież nieletnich, przyczyniając się w ten sposób do wzmożenia duchowych mocy Watykanu, co miałoby się rzekomo przełożyć na wzrost jego roli we współczesnym świecie. Sprawa równie wątpliwa, jak szczerość papieskich utyskiwań. Zresztą, co pokazuje rozwój wypadków, jak dotąd żaden papież nie potrafił przekonująco wyjaśnić, czemu katoliccy bogowie przywiązują taką wagę do odrobiny spermy w pochwie usługującej biskupowi pokojówki, lub odbycie jego szofera. Gdyby Jezus wraz z mamą, tatą i całą zgrają aniołów oraz świętych, postanowili ukrócić figle swego ziemskiego personelu, to zawsze mogą jego członków uwałaszyć. Względnie podpowiedzieć papieżowi dogmat o obowiązkowej kastracji poprzedzającej ceremonię święceń kapłańskich.
Osobiście nie mam nic przeciw homoseksualnym afektom kleru. Każdy powinien móc robić to wedle własnych upodobań. W samym tylko Rzymie, seksualna wstrzemięźliwość sukienkowych kochasiów poważnie ograniczyłaby zyski licznych klubów gejowskich, tudzież tradycyjnych burdeli, a ja rozrywkowej branży życzę jak najlepiej. Nie gorszy mnie bogactwo biskupów – wszak nie po to knuli i ciułali przez większą część życia, by na starość zostać biedakami. Mam gdzieś los usuwanych na margines reformatorów, pragnących moralnego uzdrowienia Kościoła – są jeszcze bardziej oderwani od rzeczywistości, niż ich pochłonięci geszeftami przełożeni. Kościół jaki jest, każdy widzi, a widzi co chce. Jeżeli ktoś nie umie żyć bez Kościoła, to niechaj przyjmie do wiadomości: ubóstwił złocony wyszynk z zamtuzem na pięterku, tyle że zwieńczony krucyfiksem. Albo przyłączy się do zabawy, usiłując uszczknąć coś dla siebie, albo strojąc fochy zostanie wyproszony.
Zastanawiająca jest natomiast bezwzględność tak zwanych „wiernych”, którzy nadal uważają, iż ich knajpa i burdelik powinny posiadać monopol na zaspokajanie potrzeb ciała i ducha. Otóż nie, kościelne przybytki wyróżnia jedynie krzyżyk. Nawet on to mnogość form geometrycznych, a gdzie kółka, trójkąty, trójzęby, rozmaite gwiazdki i półksiężyce? W zwieńczonych nimi lokalach też dobrze dają, więc po co się ograniczać? Konkurencja zwykle wymusza różnorodne obniżki i promocje. Warto też rozważyć możliwość rozkręcenia duchowej zabawy we własnych czterech ścianach, ostatecznie bogowie są wszędzie i jeżeli faktycznie komuś błogosławią (np. pedofilom, oszustom i złodziejom), to z powodzeniem można odprawiać nabożeństwa we własnej łazience, garażu lub ogrodzie. Na tym straganie wszystko jest najlepsze, zaś na drodze ku świętości warto luksusowo podupczyć na jedwabiach, uprzednio dogodziwszy podniebieniu, kończąc dzień w kapiącej od złoceń, prywatnej kaplicy. W tym względzie Kuria Rzymska od wieków świeci przykładem.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |