2014-05-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| ¦ciana na treningu...? (czytano: 276 razy)

Nigdy jeszcze nie biegałem dystansu dłuższego niż maratoński, ale po dzisiejszym treningu chyba już wiem jak musi się czuć człowiek po przebiegnięciu, powiedzmy, dwóch długo¶ci maratonu – bo dotarłem dzi¶ do domu bez paliwa, będ±c już na totalnym wykończeniu, oszołomiony, maj±c dosłownie mroczki przed oczyma. Tak Ľle nie czułem się po swoim najszybszym maratonie, a tam czułem się, jakbym... umarł. To chyba pogoda, a dokładniej duchota, tak mnie załatwiła. Wychodz±c na trening zapowiadało się na deszcz, dało się też odczuć silny wiatr, więc ubrałem się dodatkowo w grub± bluzę i jeszcze koszulkę na wierzch. A potem nagle się wypogodziło, temperatura podskoczyła, wokół mnie biegacze zaczęli ¶migać w krótkich spodenkach i koszulkach, a ja drałowałem w tych coraz cięższych od wody ciuchach – i nagle kaput, na ostatnich 2-3km odcięło mi pr±d i ledwo doczłapałem do końca. Tak niespodziewanie opadłem z sił, że jeszcze chwila i musiałbym i¶ć na czworakach, albo wygl±dałbym tak jak na tym zdjęciu. Zaczynałem przecież z tak± rado¶ci±, tak± ochot±, a kończyłem z postanowieniem: ...nigdy więcej biegania! ¦ciana na treningu? Co¶ nowego, ale to naprawdę parszywe uczucie...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |