2014-03-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| „Jak USA stabilizują Ukrainę?” (czytano: 371 razy) (POPRAW WPIS , ZMIEŃ ZDJĘCIE , USUŃ ZDJĘCIE)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.youtube.com/watch?v=omnskeu-puE

Fala idiotyzmów przetaczająca się przez polskie media w związku z kryzysem ukraińskim jest widomym dowodem upośledzenia naszych elit politycznych. Jeszcze kilka dni temu dominowały huraoptymistyczne relacje dotyczące sukcesu ukraińskich „powstańców”, przeplatane żałobnymi wstawkami pokazującymi „męczenników Niebieskiej Sotni”, itp. bzdury. Dziś Warszawa napina się do granic możliwości, pohukując na temat rosyjskiego imperializmu, mogącego rzekomo zagrozić pokojowi w Europie. Państwa mające rzeczywisty wpływ na kierunek polityki europejskiej zachowują daleko posuniętą powściągliwość. Owszem, słyszeliśmy z ust kanclerz Merkel i prezydenta Hollande’a słowa świadczące o poparciu dla demokratyzacji Ukrainy, oraz zaniepokojeniu obecną sytuacją, tyle, że tylko osoby bardzo naiwne mogły z owych wypowiedzi wyciągnąć wniosek o rychłej izolacji politycznej Rosji. O szalonych pomysłach krążących po ekscentrycznych orbitach w rodzaju zbrojnej interwencji NATO nawet nie warto wspominać.
Polscy dziennikarze albo nie potrafią (w co wątpię), albo po prostu nie chcą dostrzec złożoności wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Dlaczego komentując obecność wojsk rosyjskich na Krymie, nikt nawet się nie zająknął na temat obecności wojsk USA w ponad 150 krajach rozsianych po całym globie? ( http://www.wykop.pl/ramka/929645/wojska-usa-na-swiecie/ ) Dlaczego nikt nie pyta, co owe jednostki tam robią? Część z nich przebywa na terenie obcych państw za zgodą ich władz, natomiast reszta to de facto siły okupacyjne. Jeżeli nie mają one wpływu na politykę ogólnoświatową, to po co kolejne rządy USA wydają miliardy dolarów na utrzymywanie tak rozległej sieci baz? A jeśli to niezbędny element polityki zagranicznej Ameryki, to ku czemu owa polityka zmierza i jak wpływa na grę dyplomatyczną innych?
Z Rosji dochodzą informacje, iż „pełzający” zamach stanu na Ukrainie został sfinansowany przez europejskie agendy wywiadowcze USA. Padła nawet konkretna kwota, 5 miliardów dolarów wpompowanych na przestrzeni kilku ostatnich lat w tzw. „opozycję”. Dlaczego nie słychać pytań o ten wątek? Czyżby polscy dziennikarze z góry zakładali, że to jedynie sztuczki propagandowe Kremla? A skoro tak, to na jakiej podstawie czynią takie założenie? Dlaczego nie padają pytania o sens rewolucji na rok przed wyborami, w których można było Janukowycza odwołać w sposób istotnie demokratyczny, bez uciekania się do pałek, kamieni i butelek z benzyną? Czemu nikt nie wspomina o strzałach przy użyciu ostrej amunicji oddawanych w stronę pozycji Berkutu? O ciałach milicjantów wrzucanych nocą do Dniepru? Jak i z czego żyją członkowie tzw. samoobrony Majdanu?
Rząd Stanów Zjednoczonych wielokrotnie udowodnił, iż nie cofnie się przed niczym, aby przeprowadzić swoje plany. Dlaczego zbrodnie popełniane rękami żołnierzy amerykańskich nie wywołują w Polsce równie silnych reakcji potępienia, jak mniej liczne i zakrojone na o wiele skromniejszą skalę interwencje rosyjskie? Skąd przekonanie, iż USA są jedynym gwarantem pokoju na świecie, skoro od ponad pół wieku nieprzerwanie prowadzą wojnę? Kiedyś zwalczali krwiożerczy komunizm, teraz zaś terroryzm. Pomimo nieustających wysiłków i bilionów dolarów wydanych na zbrojenia, tzw. „misje stabilizacyjne”, militarne wspieranie rozmaitych reżimów w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, nadal nie udało im się osiągnąć ostatecznego celu, jakim ponoć jest powszechny pokój i dobrobyt? Zapatrzeni w Amerykę politycy niemal automatycznie wskazują na Rosję – oto „potwór”, odpowiedzialny za wszelkie zło tego świata. Czyżby?
W roku 1996, dziennikarka CBS News zapytała ówczesną sekretarz stanu, Madeleine Albright, o ponad pół miliona irackich dzieci, które zmarły w wyniku chorób wywołanych niedożywieniem, spowodowanym przez sankcje gospodarcze USA wymierzone w reżim Saddama Husajna. Krótkiej i bardzo rzeczowej odpowiedzi pani sekretarz można posłuchać klikając link umieszczony ponad wpisem. Celem owych „nacisków” było sprowokowanie przewrotu, mającego obalić Husajna. Nie wyszło. Potem „stabilizacja” Iraku zamieniła się w jeszcze większą rzeź. Jej uzasadnieniem uczyniono nieudolnie klecone przez wywiad wojskowy bajki, jakoby świadczące o poważnym zagrożeniu użyciem przez Irak broni jądrowej. Gdy intryga spaliła na panewce, sięgnięto po straszak terrorystyczny. Terroryści tak „osaczyli” USA, iż niezbędną okazała się również „stabilizacja” Afganistanu.
Kiedy Amerykanie najeżdżają inne kraje, to „stabilizacja”. Gdy wprowadzają drakońskie sankcje, w wyniku których giną tysiące ludzi, wtedy jedynie „wywierają nacisk gospodarczy”, z kolei grożąc inwazją, stosują „nacisk dyplomatyczny”. Jeżeli upatrują korzyści w torturowaniu podejrzanych, to wyłącznie przy użyciu „legalnych” tortur, poza terytorium swej słynącej z poszanowania praw obywatelskich ostoi demokracji. Każdy zabity amerykański żołnierz to alarmistyczne spoty w głównych wydaniach największych w Polsce programów informacyjnych. Dziwnym trafem, tysiące ofiar (choćby tylko z ostatnich lat) polityki USA mało kogo w naszym kraju zajmują.
Rosja jest, obok Chin, największą realną przeciwwagą światowej dominacji USA. Z perspektywy interesów europejskich jedyną. Warto o tym pamiętać i dobrze filtrować informacje podawane przez polskie, jawnie proamerykańskie media. Skądinąd wydaje się, że Ameryka nie jest już w stanie prowadzić skutecznej polityki zagranicznej bez coraz liczniejszych i groźniejszych „wrogów”. Podobnie jak wielu mieszkańców Ukrainy w pełni popieram misję stabilizacyjną wojsk Federacji Rosyjskiej.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Hung (2014-04-06,17:46): Ukraińcy, to biedny, głupi naród. „Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny”. Amerykanie mieszają łyżką w tym ziemskim tyglu raz do się a drugi raz też do się. Nieraz coś zawiruje w naszą stronę (odzyskanie niepodległości czy „wszystko przez Reagana”). Generalnie moralność światowa jest bardzo wybiórcza. Pomimo że zgadzam się z wieloma Twymi spostrzeżeniami, to jednak wolałbym mieć wolną Ukrainę pomiędzy nami a Rosją. Czy to możliwe? nie wiem, bo ten kraj tak sobie namieszał (włącznie z banderowcami i innymi UPA – mi), że trudno mu będzie być normalnym państwem nawet, gdyby był całkiem wolny.
|