Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [9]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Pamiętnik internetowy



Urodzony:
Miejsce zamieszkania:
17 / 50


2014-02-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
„Przychodzi biegacz do lekarza… ABC” (czytano: 632 razy)
(POPRAW WPIS , ZMIEŃ ZDJĘCIE , USUŃ ZDJĘCIE)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.youtube.com/watch?v=0Wg6DwHZ8_0

 

WSZELKA EWENTUALNA ZBIEŻNOŚĆ NAZWISK JEST CAŁKOWICIE PRZYPADKOWA.


Przypadek A. Jan Świderek, lat 27.


Biegacz Jan Świderek: - Dzień dobry. Jan Świderek. Przyszedłem z wynikami.

Lekarz: - Zapraszam. Proszę spocząć. Zobaczmy jak się sprawy mają.

Przegląda dokumentację.

L: - No, niestety, panie Świderek. Nie jest dobrze.

BJŚ: - Jak to?

L: - Ano tak. Proszę spojrzeć na zdjęcia. Ma pan poważnie uszkodzone stawy kolanowe. Widzi pan te ciemne punkty? To ubytki w chrząstce. Skarżył się pan na ból, no i nic dziwnego, że boli.

BJŚ: - Ale to się chyba samo zregeneruje, prawda? Wystarczy trochę odpuścić z treningami i będzie dobrze, tak?

L: - Nie.

BJŚ: - Jak to nie? Przecież biorę regularnie glukozaminę, witaminy… Kolega mówił, że też go bolało, brał i przeszło.

L: - Jaki kolega?

BJŚ: - Waldek, kolega z Maratonów Polskich. On mówił…

L: - Przepraszam, czy pański kolega jest lekarzem?

BJŚ: - Ee, no nie. Mechanikiem jest.

L: - No, widzi pan. Jestem lekarzem i mówię panu, że sprawa jest poważna. W pańskim przypadku długotrwałe obciążenia stawów doprowadzą wkrótce do całkowitej niewydolności ruchowej.

BJŚ: - Niemożliwe! Dwa razy starsi koledzy biegają maratony i nic ich nie boli.

L: - Panie Świderek, widocznie ich chrząstka dobrze znosi biegi długodystansowe. Pańska nie i dlatego doradzam rezygnację z biegania. Obciążenia generowane w trakcie biegu dewastują pańskie kolana. Zdjęcia nie kłamią. Nadal może pan ćwiczyć, ale zakres i intensywność wysiłku musi uwzględniać pańskie obecne możliwości. Trochę jazdy na rowerze, najlepiej rehabilitacyjnym, zajęcia w basenie…

BJŚ: - Nie!

L: - Nie rozumiem.

BJŚ: - Nie zgadzam się. Po prostu: NIE! Bieganie to życie! Nigdy nie zrezygnuję z mojej życiowej pasji! Słyszy pan!?! NI-GDY!

L: - Proszę nie podnosić głosu. Rozumiem…

BJŚ: - Pan niczego nie rozumie! Jest pan biegowym dyletantem! Konowałem i nieukiem! Koledzy mi doradzą i pomogą! Żegnam! Moja noga więcej tutaj nie postanie!


Przypadek B. Aldona Wylazła, lat 22.


Lekarz: - Nie bardzo rozumiem, czego pani oczekuje? Z dokumentacji jasno wynika, że cierpi pani na wrodzoną wadę zastawek. Doktor Przeorski to znakomity, bardzo doświadczony kardiolog. Nie widzę żadnych przesłanek, żeby kwestionować jego diagnozę. Oczywiście, jeżeli pani sobie życzy, możemy powtórzyć wszystkie badania, ale naprawdę nie widzę powodu. Czeka panią operacja.

Biegaczka Aldona Wylazła: - Ależ panie doktorze, jaka znowu operacja? Za dwa tygodnie biegnę maraton w Berlinie.

L: - Pani raczy żartować.

BAW: - Nic podobnego. Bieganie traktuję ze śmiertelną powagą. Poza tym, przyszłam do pana prywatnie.

L: - A co to ma do rzeczy?

BAW: - No, przecież to wizyta prywatna. Płacę i oczekuję, że mnie pan jakoś pocieszy, zachęci, zdopinguje do dalszej pracy. W końcu jest pan lekarzem!

L: - Pani sobie najwyraźniej nie zdaje sprawy z zagrożenia. To cud, że jeszcze pani żyje.

BAW: - Bez przesady. Straciłam przytomność tylko na chwilę. To była szybka „dyszka”. Może faktycznie pobiegłam wtedy trochę za mocno. Zresztą, to był bardzo upalny dzień…

L: - Pani Aldono, kilka miesięcy temu straciła pani przytomność po biegu. Przeszła pani serię badań w dwóch szpitalach. Zarówno doktor Przeorski jak i doktor Szpila stwierdzili to samo. Czy pani rozumie, że tak ogromy wysiłek może panią zabić?

BAW: - Nie spodziewałam się po panu takiej postawy. A tak mi pana polecano… no, cóż? Widzę, że muszę poszukać kogoś kompetentnego, kto zrozumie, że ja nie potrafię nie biegać. Bieganie to dla mnie całe życie. Wyniki tych wszystkich badań są niemiarodajne. Jeżeli zechce się pan zapoznać z moimi wynikami, to proszę zajrzeć na Maratony Polskie. Bardzo mi przykro. Ogromnie mnie pan rozczarował, panie doktorze.


Przypadek C. Ryszard Weka, lat 56.


Lekarz: - Przykro mi, nie mogę.

Biegacz Ryszard Weka: - Ale czemuuu?

L: - Niechże pan zrozumie, od trzynastu lat cierpi pan na pylicę. To nieuleczalne, leki jedynie łagodzą objawy. Napady duszności nie miną. Wydolność oddechowa ledwo powyżej pięćdziesięciu procent. Nie wystawię panu zaświadczenia o braku przeciwwskazań do biegu.

BRW: - Ale to zwykły papirek jest… Ja żem już biegoł. Ino czasem tylko tak dusi.

L: - Skoro tak, to proszę biec bez niego.

BRW: - No, ale organizator chce…

L: - Ale to zwykły „papirek”. Po co to panu?

BRW: - Bez tego nie puszczajo.

L: - Nie ma o czym mówić.

BRW: - Eno, to chociaż dejże mi pan taki zastrzyk, co kolega dostoł…

L: - Jaki znowu zastrzyk?

BRW: - Taki na duszności. Kolega dostoł i dobrze mu po tym było, a tyż biego.

L: - Panie Weka, nic pan ode mnie nie dostanie. Nie ma mowy.

BRW: - No, to ileee?

L: - Co ile?

BRW: - Ile pan chcesz za to gówno?

L: - Panie Weka, czy pan rozumie, co do pana mówię?

BRW: - Dom stówke.

L: - Nie.

BRW: - A to pies ci morde lizoł! Konowały, pieruńskie! Łapówkorze! Sitwa sakramencko! Jeden z drugim ino patrzo, gdzie by co urwoć!

L: - Przecież nie chcę od pana pieniędzy…

BRW: - A idźże tyyy! Teroz to już nic nie dostaniesz! Jo se rade dom, bez wos! Konowały zasrane!

L: - Powodzenia na zawodach, panie Weka!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


(2014-02-06,22:04): Jak można coś takiego publicznie napisać? Przecież sport to zdrowie. Czytałem w pewnej książce że biegać może każdy bez względu na płeć i wiek. O stanie psychicznym kandydata nic nie pisało
tytus :) (2014-02-06,22:53): coś takiego mógł napisać tylko ktoś kto nie lubi biegania i zupełnie nie lubi biegaczy!
Magda (2014-02-08,12:31): sama, gorzka, prawda







 Ostatnio zalogowani
bur.an
17:24
Pawel63
17:06
Namor 13
16:49
eldorox
16:11
arek_tg
16:00
biegacz54
16:00
Admin
15:33
gpnowak
15:14
Hari
15:01
mieszek12a
14:58
JolaPe
14:38
Ola*
14:07
młodyorzech
13:58
jaro109
13:30
janusz9876543213
13:25
mogebycostatnixd
12:54
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |