2013-06-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| III Mistrzostwa Sztafet Amatorskich Trójmiejskich Grup Biegowych (czytano: 394 razy)

O mojej pierwszej przygodzie z biegiem 4x400 metrów i zwi±zanej z nim lekkiej nonszalancji pisałem na blogu dwa lata temu. Tym razem wiedziałem już czego mam się spodziewać, co nie znaczy, że stres był mniejszy, bo wcale nie był. Grupa Trójmiasto ponownie wystawiła dwie sztafety, i powiem szczerze – wobec pierwszej mieli¶my wysokie wymagania, bo to byli sami biegowi kilerzy :). Druga – w której byłem ja – już nie była nastawiona na aż tak duż± presję, co jednak nie zwalniało nas z tego, by nie dać z siebie wszystkiego. Ogółem jednak mieli¶my się przede wszystkim dobrze bawić, a przy okazji sprawdzić swoje możliwo¶ci na dystansie jednego okr±żenia stadionu.
Ze względu, że ogółem wystawiono 9 sztafet, a torów, jak wiadomo, jest na bieżni osiem, podzielono nas na dwie serie. W pierwszej serii kolejno na torach stanęli reprezentanci: Kenia Gdańsk, BiegamyRazem.pl, Grupa Trójmiasto, a także BBL Gdańsk III. W drugiej: BBL Sopot, Grupa Trójmiasto II, Akademia Biegania, BBL ¦limaki Gdańsk oraz BBL Gdańsk II.
Pierwsza seria kończy się oczekiwanym i przekonuj±cym zwycięstwem Grupy Trójmiasto, a ich czas 4:14,70 jest najlepszym z dotychczasowych trzech edycji. Brawo!
W końcu przychodzi pora na drug± ekipę GT, ze mn± w składzie. Nawet nie marzymy o wyniku naszych kolegów, ale nakręcamy się i obiecujemy solennie dać z siebie wszystko. Jestem ostatni w swojej zmianie, czyli teoretycznie miałem mieć najmocniejszy finisz, który jednak nie jest moja mocn± stron±, ale cóż – tak zdecydowała grupa. Jak już wspominałem, stres był, serce waliło jak młotem. Dwie zmiany następuj± szybko, gdy w końcu kolega przekazuje mi pałeczkę, jestem nabuzowany na maksa. Od razu wł±czam pi±ty bieg, ale wiem, że muszę sobie zostawić rezerwy na końcówkę. Tradycyjnie pierwsze 200 metrów biegnie mi się dobrze, na wirażu mam też tradycyjnie już dosyć, ale dzielnie zasuwam dalej i, o dziwo, wyj±tkowo – w przeciwieństwie do mojej sztafety sprzed dwóch lat – ostatni± prost± biegnie mi się bardzo dobrze, co prawda już na rezerwie, ale bardzo szybko i bez żadnych my¶li w stylu: „Kiedy to się wreszcie skończy? Mam już dosyć! Co ja tutaj robię?”, itp. Samopoczucie na mecie mam ¶wietne, choć mię¶nie nóg płon±, klatka piersiowa kłuje, a oddech ¶wiszczy – ale ten ból jest tak cholernie miły :). Tak to ja mogę ¶miało biegać te 400 metrów. W naszej grupie kończymy na trzecim miejscu, a cał± rywalizację na miejscu 7 z czasem: 5:00:94. Czas nie jest rewelacyjny i bez porównania ze zwycięzcami, szkoda też, że nie złamali¶my tej pi±tki z przodu, bo zabrakło naprawdę niewiele, ale ważne, że nie obijali¶my się, dzielnie walczyli¶my do końca i dali¶my z siebie naprawdę wszystko. Za rok obiecujemy jednak, że postaramy się pobiec jeszcze szybciej :).
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |