Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [92]  PRZYJAC. [131]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
BULEE
Pamiętnik internetowy
BULEE (w końcu!) maratończyk

Dariusz Lulewicz
Urodzony: 1979-01-24
Miejsce zamieszkania: Gdańsk
220 / 477


2013-01-23

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Mój debiut w Parkrun (19.01.2013) (czytano: 295 razy)

 

Parkrun Gdańsk to cotygodniowe, sobotnie darmowe biegi z pomiarem czasu, odbywające się o godzinie 9.00 w gdańskim Parku Ronalda Reagana. Bieg rozgrywany jest na dystansie 5km, na dwóch okrążeniach i przeznaczony jest dla wszystkich biegających, zarówno amatorów jak i profesjonalistów, niezależnie od ich poziomu zaawansowania, czy też wieku. I choć do tej pory odbyło się już 51 edycji biegu, co więcej – na miejsce startu mam naprawdę bardzo blisko, to dla mnie był to… dopiero debiut w tych zawodach. Powodów było kilka. Ten bardziej poważny to fakt, że często w tym czasie akurat pracowałem, a jak już miałem wolne, to znalazł się też powód bardziej prozaiczny: dla mnie to było zdecydowanie za wcześnie :). W końcu jednak w ostatnią sobotę nadarzyła się doskonała okazja – mijał właśnie rok od inauguracji Parkrun – by jednak się zerwać się z samego rana z łóżka i pojawić się na miejscu startu.
Mimo mrozu, dystans 5km zdecydowało się przebiec 89 osób, co okazało się rekordem frekwencji, a na starcie pojawiło się aż 12 debiutantów, w tym oczywiście ja. Te 5km to miał być sprawdzian tego, czy moje bieganie po kontuzji przyniosło efekty. Ostatnio biegałem dużo, ale nastawiałem się raczej na odległość, a nie na szybkość. Czasem próbowałem zrobić trening szybkościowy, ale wiadomo jak to jest z motywacją w czasie treningu – jak się nie ma z kim ścigać, to człowiek za bardzo nie chce się męczyć :).
Po starcie tylko na początku było ciężko, gdy leżący śnieg utrudniał płynne poruszanie się. Potem już biegło się łatwo i – co najważniejsze – szybko, szczególnie na odcinku alejki nadmorskiej, gdzie przecież kilka razy w tygodniu biegam. Pierwsza pętla przebiegła bardzo szybko, wiedziałem już jak dokładnie wygląda trasa, czas też miałem satysfakcjonujący, więc wiedziałem, że będzie dobrze – a sytuację poprawił jeszcze fakt, że udało mi się wyprzedzić kilka osób. Drugie kółko to walka o jeszcze lepsze poprawienie pozycji – co się udało – i bój na finiszu ze znaną biegaczką, Małgosią Tuwalską – co się niestety nie udało… Ale miejsce 20 i czas 22:11 bardzo mnie ucieszyły, bo jak na debiut i warunki liczyłem na rezultat o jakąś minutę gorszy.
Parkrun bardzo mi się spodobał i naprawdę żałuję, że wcześniej w nim nie uczestniczyłem, ale od teraz obiecuję, że na pewno będę tutaj częstszym gościem. To idealny sposób, by przetestować swoją aktualną dyspozycję, bądź po prostu rekreacyjnie sobie potruchtać i spotkać się z innym biegaczami.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Duchu
14:03
biegacz54
13:50
Ola*
13:39
szunaj
13:35
manjan
13:35
chris_cros
13:08
arco75
12:55
rys-tas
12:54
maratonczyk
12:32
benfika
12:25
szymk
12:19
remas
11:35
młodyorzech
11:20
soniksoniks
11:01
Wojciech
11:01
arturrow
10:19
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |