Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
106 / 192


2007-11-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Eksperyment - trening dwudziesty czwarty - QrVa Mać (czytano: 304 razy)

 

"¶r - 4-6 kilometrówek bieganych po 4:30-4:40. trucht na pocz±tku, końcu i pomiędzy (w przerwach ok. 3 minut)"

W pierwszych słowach mojego listu chcę Ci napisać QrVa MAĆ! No sorry, beznadziejna jestem i tyle. Nie umiem. Wszystko do kitu. Staram się, a potem wychodzi, że za bardzo albo za mało bardzo. Zawsze Ľle. Wrrr!

Ale po kolei. Najpierw spokojne 2 km z hakiem, spotykam zeta, gadamy, mówię, że będę robić kilometrówki, pytam, czy może ze mn± pobiec w tempie 4:30 i czy mnie może na taki czas poprowadzić. Mówi, że może, choć nie wie czy się uda, bo nie ma wyczucia tempa, no dobra, jako¶ razem damy radę, startujemy, lecimy, staram się być cały czas obok zeta,
ale gdzie¶ tak w połowie dystansu trochę zwalniam i jestem 2 kroki za nim, bo co¶ mi sie zdaje, że tempo trochę za bardzo i tak sobie lecimy już ociupinkę wolniej, ale cały czas ambitnie, dobiegam do celu i bach - czas 4'07". Jasny gwint! Za bardzo się wyprułam na pierwszym kilometrze, nie będę miała sił na następne. Ogarnia mnie rozpacz, ale też i trochę duma, bo w życiu nie pobiegłam żadnego kilometra tak szybko. Żartem łajam zeta, że tak szybko biegł, a on mi, że to ja tak szybko zaczęłam. Tak, wiem, to ja ¶migam na pocz±tku, a potem zdycham. Żegnam się z zetem, odpoczywam i truchtam, postanawiam teraz biec znacznie wolniej. Żałuję, że zeta nie spotkałam na ostatniej kilometrówce - byłoby czadowo! A tak, to tylko pogrzebałam swoje siły już na pocz±tku. Ruszam do drugiej, chyba jednak za wolno, bo czas 4'45". Więc następn± trochę szybciej 4'28". Znów przesadziłam odrobinkę. Kolejn± w 4'35" (tę na totalnym luzie), następn± w 4'37", szóst±-ostatni± w 4'38". Kończę, nie mam ochoty na kolejne. Ani też czasu. Znów spotykam zeta, który zd±żył w tym czasie zrobić pętlę, truchtamy razem kawałek, a potem wracam do domu robi±c moje ulubione przeplatanki i bieg bokiem z krokiem dostawnym.

To tyle. Wiem, że się nie popisałam albo popisałam się za bardzo. Faktem jest, że te ostatnie kilometrówki to robiłam z takim poczuciem, że chcę wytrenować i wbić sobie z nogi tempo, którym bedę biegła 10 km. Faktem jest, że kilometry w lesie nie s± równe, tzn. równe s±, je¶li chodzi o odległo¶ć, ale jednak nachylenie terenu robi swoje, a dzi¶ jeszcze rozległe kałuże, które trzeba było jako¶ omijać.

Aha, a wczoraj w ramach wolnego pojeĽdziłam na rolkach 45'.
Dzi¶ Siennicka to byłaby zbyt duża ekstrawagancja, prawda?
Pogimnastykuję się w domu (może) - tak, znów czuję, że mnie ten poranny trening "pojarał" i zaczyna mnie nosić.

Na razie!
Basia

"no pięknie :-)
za bardzo się wypruła¶ na pierwszym kilometrze i miała¶ siłę na następne!"


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Pędziwiatr
01:00
Piotr100
23:40
mandos
23:38
romelos
22:53
Michał
22:12
anielskooki
22:07
jantor
21:46
Borrro
21:41
staszek63
21:35
BonifacyPsikuta
21:34
mittwoch1
21:32
akforce
20:50
szopinho
20:49
krzybocz
20:43
42.195
20:42
Wojciech
20:40
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |