2007-11-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Eksperyment - trening dwudziesty pierwszy (czytano: 265 razy)

"cz - 6-8 kilometrówek bieganych po 4:30-4:40. trucht na początku, końcu i pomiędzy (w przerwach ok. 3 minut)"
Jeszcze wciąż jak paralityk, zmęczona okrutnie, ale zwlekam się z pościeli, aby wykonać to, do czego się zobowiązałam. Na początek ok. 2,5 km truchtu, mięśnie trochę się rozgrzały i bólu zakwasów już nie czuję; zaczynam kilometrówki:
4'28" - tu znów mnie dopadają wątpliwości, czy dam radę zmieścić się w zakładanych widełkach, ale proszę!
4'35"
4'36"
4'27"
4'33"
4'49" - tę ostatnią robię już na miękkich nogach i z zawrotami w głowie, być może nawet robię ją zygzakiem. Dlatego tylko 6, a nie 8. Jednak 3 minuty truchtu pomiędzy to dla mnie jakoś bardzo mało. Powrót do domu, a przy rozciąganiu znów czuję ból zakwasów. Do pracy idę znów jak paralityk.
Razem 12 km w 1h16'. A w nocy czeka mnie jeszcze Bieg Dziadów.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |