Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
92 / 192


2007-10-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Grand Prix Warszawy - bieg I/2008 (czytano: 260 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.biegi.waw.pl/wyniki/index.php?cykl=1&page=wyniki&bieg_id=43&bieg_data=2007-10-20

 

"jesteś dobrze przygotowana. oby się to przełożyło w sobotę na wynik. myślę teraz o taktyce biegu. zaczynanie w 4:30 byłoby przesadą, ale jak zaczniesz w 5:00, to za chińskiego boga nie zrobisz życiówki. (...) myślę, żeby polecieć szybko, ale na pewnym luzie. (...) na życiówkę potrzebujesz przeciętną 4:44. (...) jeśli zaczniesz wolniej, bo szybciej nie dasz rady, to trzeba będzie się zadowolić poprawieniem ostatniego wyniku z kabat. jeśli zaczniesz szybciej i będziesz czuła luz (a na zawodach dzieją się różne magiczne rzeczy nieosiągalne na treningach), to znaczy, że jesteś szybowcem."

Dobra rozgrzewka, ale przedłuża się moment startu. Nie stoję na samym końcu, ale nie mam śmiałości iść bardziej do przodu, bo przede mną Olena i Teresa, a ja znam swoje miejsce w szeregu. Zaczynam się wychładzać. Nareszcie ruszamy. Międzyczasy będę łapać na żółtych kilometrach, bo jedynie te oznaczenia ostały się na drzewach w lesie. Pierwszy kilometr jak zwykle do kitu. Zanim stawiam pierwszy krok już mijają 3-4 sekundy, przedzieram się przez tłum, który zaczyna wolniejszym tempem. Odległość zapewne większa niż 1 km, a na zegarku 5:08 - już jestem zła. Następny kilometr - tym razem dokładny - lepiej: 4:41. Czy nie za szybko? OK, może być. Trzeci: 4:44. Super! Teraz czwarty, trochę krótszy, bo jest ścina na cypelku: 4:26. Jestem zadowolona. Ale na piątce 4:55, więc samozadowolenie mniejsze. Za piątką mija mnie w radosnych podskokach Mazurek i dobiega do Ani, za którą cały czas się trzymam już od drugiego kilometra. Widzę, że trochę ze sobą walczą, ale ta rywalizacja mnie nie dotyczy, idę swoim tempem i przyglądam im się z półuśmiechem. Tuż przed zakrętem przed szóstką widzę, że rowerzysta cuci koleżankę, która musiała zemdleć na trasie. Sadza ją pod drzewem, więc krzyczę, żeby położył i uniósł jej nogi do góry. Krzyczę dwukrotnie, bo nie wiem czy jestem zrozumiała. Za chwilę zaczyna mi brakować oddechu. Zamyślam się nad tą dramatyczną sytuacją i nie łapię międzyczasu na szóstce. I chyba trochę zwalniam, bo na siódemce mam 10:12. O kurczę! Nie jest dobrze. Po jakim czasie mija mnie Robert i coś wysapuje na mobilizację, więc wpadam w jego tunel powietrzny i daję się nieść jakieś 250 m szybszym tempem prawie pod plecy Mazurka. Niestety odpadam, bo nie daję rady tak szybko oddychać. Mój najgorszy kilometr, czyli między siódmym a ósmym zamykam czasem 5:07. Buuu... Ale już wiem, że to co najgorsze już za mną, a do mety niespełna 2 km. Biegnę cały czas za Mazurkiem, ale w takiej odległości, że z pewnością nie słyszy mojego sapania. Widzę, że przygotowuje się do ataku i będzie na zakręcie 9-tego kilometra wyprzedzał Anię z prawej strony. Ja też daję parę i dokładnie w tym samym momencie biorę ich z lewej, po łuku, czyli mam łatwiej i szybko od nich odjeżdżam. Już się nie oszczędzam, przypominam sobie swoje kilometrówki, wiem jak mało mi zostało. Czterysta metrów przed metą widzę czekającego na mnie szkieleta, więc jeszcze się nakręcam i razem z nim daję do mety. A właściwie jeszcze nie do mety, a do czerwonych pleców Renaty, która chyba biegnie towarzystko, bo zwykle jest na mecie kilka minut przede mną. Teraz Renata jest celem. Zdobytym. Jeszcze tylko 150 metrów do mety trzeba utrzymać swoją pozycję. Dyszę już jak lokomotywa. Słyszę doping, ale nie udaje mi się podnieść głowy, aby spojrzeć na kibiców. W końcu wpadam na metę. Ostatnie niepełne 2 kilometry w 8:48. Łącznie 48:05. Nie jest źle, ale bardzo dobrze też nie. Do życiówki jeszcze 33 sekundy... Ale na czekoladę zasłużyłam.

fot.: www.maratonczyk.pl

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
VaderSWDN
14:22
filips1
14:08
Kmicic
13:57
Henryk K
13:42
malkon99
13:37
szyper
13:35
42.195
13:28
martinn1980
13:24
kostekmar
13:23
benek
13:00
vixcredo@gmail.com
12:49
nikram11
12:48
mikeg
12:48
dejwid13
12:45
MosirZakopane
12:38
chris_cros
12:36
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |