2010-09-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Krynica czyli Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego (czytano: 215 razy)

Festiwal Biegowy w Krynicy to doskonała okazja do połączenia naszych dwóch pasji w czasie jednego wyjazdu: wycieczek górskich i biegania. Decydujemy z Agą, że przedłużymy sobie weekend o 2 dni i po zakończeniu festiwalu pochodzimy trochę po górach.
Do Krynicy przyjeżdżamy w piątek. Logujemy się w fajnym pensjonacie i od razu idziemy po odbiór pakietów startowych. Pakiet wypasiony aż miło: koszulka techniczna, archiwalny magazyn Runner’s World, witaminy, bidon, informator a do tego wszystkiego torba na ramię. Wrażenie tym większe, że załapaliśmy się na jakąś promocję i nie płaciliśmy opłaty startowej.
W ramach festiwalu, w ciągu dwóch dni odbywa się kilka różnych biegów - dla każdego coś miłego: jest bieg na 10 km – tzw. „Życiowa dycha” (bo biegnie się z Krynicy do Muszyny, cały czas z górki, więc o rekord nie trudno); oczywiście bieg maratoński; jest też sztafeta maratońska (początek w Bardejov’ie, finisz w Krynicy); Bieg na Jaworzynę (na dystansie 2.6 km, ale przy przewyższeniu 556 m!); są także tzw. Biegi deptaka – krótkie dystanse dla dzieci i kobiet (doskonała okazja, aby cała rodzina spędziła weekend biegowo); no i w końcu najbardziej hardcore’owy Bieg 7 dolin – czyli Ultramaraton na dystansie 100 km poprowadzony szlakami Beskidu Sądeckiego (generalnie mocno pod górkę, potem z górki na pazurki i znowu pod górkę i tak 100 km).
Obstawiamy z Agnieszką sobotni, lajcikowy bieg na 10 km, ale żałuję, że w tym samym dniu jest bieg na Jaworzynę. Dużo chodzimy po górach, a ja bardzo lubię strome podejścia i chętnie bym wystartował również w tym biegu. Cóż napiszę do organizatorów – może w przyszłym roku przełożą Jaworzynę na niedzielę. No a tym czasem trzeba skoncentrować się na moim dystansie i powalczyć o dobry wynik.
Startujemy! Trasa jest bardzo przyjemna, piękny, górski krajobraz, jest luźno (bieg ukończyło 269 osób). Szybko tworzą się małe grupki biegnące tym samym tempem. Ja też załapuję się do takiej grupy – biegniemy razem w 3 osoby do 6 km. Potem grupa mi ‘odjeżdża’. Trzymam swoje tempo i boję się przyspieszyć, żeby się nie spalić. Planuję podgonić na ósmym kilometrze. Po minięciu 8 km modyfikuję plan – przyspieszę od dziewiątego. Na dziewiątym postanawiam już dowieźć to co mam. Dowiozłem 46:43 (poprzednia życiówka to 51:27) jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Po chwili finiszuje Aga. Dostajemy wodę, banana i co najważniejsze – kolejny medal do kolekcji. Idziemy jeszcze na przepyszną grochówkę a następnie cali szczęśliwi zasiadamy wygodnie w autokarze podstawionym przez organizatorów i wracamy do Krynicy.
Następnego dnia oklaskujemy maratończyków na mecie i od razu idziemy na wycieczkę na Jaworzynę. Dochodzimy do dolnej stacji kolejki gondolowej – i co widzę… zostały jeszcze taśmy wyznaczające trasę wczorajszego biegu. No takiej okazji nie mogę przepuścić. Agnieszka jest raczej niechętna do wbiegania pod górę, więc umawiamy się na spotkanie na szczycie, a ja zaczynam swój prywatny, jednoosobowy wyścig (wreszcie mam szansę na podium. ;-) Niestety, taśma była tylko na dole, więc po chwili już nie wiedziałem którędy przebiegała trasa i po prostu trzymałem się szlaku. Porównanie mojego czasu z oficjalnymi wynikami nie jest miarodajne, ale czuję, że na połowę stawki mógłbym się załapać. Może za rok…
Wieczorem idziemy na koncert. Scena jest tuż przy mecie ultramaratonu, więc oglądamy też i podziwiamy zawodników, którzy przebiegli 100 km po górach. Pełen szacun. Ten bieg zrobił na mnie duże wrażenie. Jakieś myśli zaczynają mi się krystalizować w głowie: „a może by tak…”, „może za rok, albo za dwa…”, staram się je przepędzić ale pojawiają się nowe: „najpierw maraton, a potem może do tego bym się zaczął przygotowywać…” i już wizualizuję siebie na linii mety. Oczywiście czuję wielki respekt przed takim dystansem, ale zapisuję go na mojej liście celów biegowych – na razie ołówkiem, tak żeby można było łatwo wymazać. ;-)
Festiwal Biegowy wywarł na mnie naprawdę mocno pozytywne wrażenie. Impreza została przygotowana z wielkim rozmachem. Dzięki temu, że odbywa się bezpośrednio po Forum Ekonomicznym organizatorzy mają dostęp do gotowej infrastruktury, wolontariuszy, a co najważniejsze są też media – te z kolei przyciągają sponsorów. Festiwal to też ciekawe prelekcje na tematy biegowe i targi sprzętu sportowego. No i to co najważniejsze – rewelacyjni kibice. :-)
Zawsze podziwiałem starszych biegaczy, którzy opowiadają o tym, że w jakiejś imprezie biegowej biorą udział –nasty, –dziesty rok z rzędu, czy też startują od samego początku, od pierwszej edycji. Ja miałem przyjemność brać udział w pierwszej edycji Festiwalu Biegowego w Krynicy i może to właśnie będzie ta impreza, na którą będę regularnie wracał (może organizatorzy będą puszczali bieg na 10 km coraz bardziej stromą trasą – w dół oczywiście – to co roku z nowym rekordem bym wracał. ;-)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |