Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
63 / 192


2007-08-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
na żywioł (czytano: 645 razy)



Obudziłam się dzi¶ rano i nie miałam sił się podnie¶ć. Leżałam, my¶lałam o tym, że jak topór kata wisi nade mn± dzisiejsze 70-90 minut spokojnego OBW1. Jak tego dokonać, skoro nie mogłam się podnie¶ć, aby doj¶ć do toalety? A sikać chciało mi się już bardzo. Przeleżałam jeszcze kwadrans i jednak się uniosłam. Ale zaraz po powrocie znów padłam do łóżka. Nic mnie nie bolało, żadne tam zakwasy czy co¶. Po prostu brak sił. Spuszczono ze mnie powietrze. Zanim wstałam na dobre, żeby doj¶ć do pracy przeleżałam w łóżku godzinę na rozmy¶laniu nad sob±. Pieprzę. Nie będę realizować tego planu. Mam anemię i trzymanie się tego kurczowo coraz bardziej mnie rozbija. Nigdy w życiu żadnych planów. Kopnijcie mnie w tyłek je¶li usłyszycie lub przeczytacie, że zamierzam znów kiedy¶ wdrożyć jaki¶ plan.

Tak bardzo chciałam by systematyczn± i ciężk±, codzienn±, mrówcz± prac± do¶ć do jakiego¶ wyniku, a tu nic, czyli DUPA. Wszystko cokolwiek fajnego, przydatnego, radosnego, widowiskowego udało mi się w życiu osi±gn±ć to nie wynik regulanej pracy wykonanej wg planu, lecz efekt nałożenia się jaki¶ przypadkowych okoliczno¶ci, czyli zawsze chodzenie na żywioł. Zawsze. Pocz±wszy od jaki¶ tam klasówek, matury, egzaminów na studiach... etc. aż do pieprzonych sukcesików sportowych.

To nie znaczy, że nigdy nad niczym nie pracowałam. To tylko znaczy, że się nigdy specjalnie nie przemęczałam, bo cokolwiek robiłam, to robiłam pod wpływem chwili, impulsu, zainteresowania, zachcianki, pasji... itp. Nigdy wbrew sobie, a zawsze dla siebie. Czy teraz o tym zapomniałam? Czy mam biegać, choć sama my¶l o tym wydaje mi się wstrętna? Nigdy. Przenigdy. Bieganie ma mi sprawiać przyjemno¶ć. Zawsze tak miało być, niech i nadal tak będzie. Żadnego "muszę".

U lekarza dramat. Zamiast zapisać mi preprat żelazowy, który już przecież brałam, dobrze na niego reaguję, żadnych efektów ubocznych, to dostaję skierowanie do hematologa. Po co? Tłumaczę go¶ciowi, że ja już sił nie mam, zeby z łóżka wstać, problemy z koncentracj± i w ogóle, to dostaję w odpowiedzi "trzeba zacisn±ć zęby i i¶ć do hematologa, a tam im gorzej, tym lepiej". No to już nie mam więcej pytań. Zapisałam się na jutro do innego lekarza z nadziej±, że będzie normalniejszy i ważniejsze będzie dla niego pomóc mi zwlaczyć objawy anemii, a nie doszukiwać się nie-wiadomo-czego, skoro wiadomo, że niedokrwisto¶ć wynika u mnie z bardzo częstych i bardzo obfitych miesi±czek oraz trenowania sportów o charakterze wytrzymało¶ciowym, a żelazo takie fajne nie jest, żeby z żarcia dało się go uzyskać tyle, ile mi potrzeba.

Do hematologa nie mogę się dodzwonić.

Zamiast biegać poszłam sobie na basen. Nawet dużo nie pływałam, tylko 600 m spokojn± żabk± i posiedziałam w jacuzzi. Na nic innego nie miałam sił.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Lektor443
02:10
GrandF
01:48
gpnowak
22:34
bobparis
22:24
Marek.run
22:10
PAFCIO71
22:00
filips1
21:46
lachu
21:28
jantor
21:27
kostekmar
21:23
INGL66
21:16
gandhi88
21:11
Raffaello conti
21:08
siepiet
21:06
michu72
21:06
ronan51
21:02
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |