Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
61 / 192


2007-08-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
bez złudzeń (czytano: 373 razy)



Dzisiejszy bieg pozbawił mnie złudzeń. Uzbroiwszy się w pulsometr nastawiałam diablestwo na gło¶ne pikanie przy przekraczaniu zakresu OBW1 (do 148 uderzeń na minutę) i ruszyłam do lasu na now± pętlę. Było do¶ć parno, pod koniec zacz±ł kropić deszczyk. Zegarek przy każdym najmniejszym wzniesieniu nakazywał mi zwolnić. Spotkałam Bemola, pogadali¶my. Minęła mnie grupa agentów KGB i inni biegacze. My¶lałam, że zrobię może jeszcze te przebieżki, które miałam "zadane" na wtorek, ale zaczęło mi znów nawalać kolano, a deszcz przestał być przyjemny, bo wlewał mi się do oczu wraz z potem i szczypało. Wracałam marz±c o gor±cej k±pieli w wannie.
Wrzuciałam dane do komputera i prawie kolana się pode mn± ugięły (ugięły się wcze¶niej, bo siedziałam przed monitorem). Zrobiłam jakie¶ 13 km w czasie 1h26' ze ¶rednim tętnem 145. Czyli tempo ok. 6:30. TRAGEDIA! Jeszcze niedawno moje tempo OBW1 mie¶ciło się w granicach 5:45-6:00, a teraz??? Co¶ się ze mn± niedobrego dzieje. Wiem, że przytyłam, że każdy kilogram to jest 1 minuta na dychę "w plecy", czuję się słabo i pójdę jutro do lekarza, zrobię sobie badanie krwi.
Niniejszym pożegnałam się z nadziej± na życiówkę w Maratonie Warszawskim. Ciężko będzie nawet pokręcić się koło 4h. Szlag by trafił!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
mc42
09:08
henry
08:50
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:08
pckmyslowice
07:54
platat
07:49
chris_cros
07:46
kostekmar
07:40
Admin
07:08
Leno
07:04
martinn1980
07:03
jaro109
07:01
bobparis
06:50
Lektor443
02:10
GrandF
01:48
gpnowak
22:34
Marek.run
22:10
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |