2010-11-18
Dostęp do wpisu:
Przyjaciele
| zanęcam psa do wyjścia (czytano: 175 razy) (POPRAW WPIS , ZMIEŃ ZDJĘCIE , USUŃ ZDJĘCIE)

ok. 6.45 obudziło mnie... chrapanie, no i dobrze
przezornie ok. 6 wyłaczyłam budzik licząc na to że obudzę się o właściwej porze...:)
no ale małżonek, dbając o moją tężyznę fizyczną chrapnął mi do ucha
co oznaczało ni mniej ni więcej- pobudka i do lasu ! hura
dla kogo hura, dlatego hura, jak się ma w domu teriera :) ,
to warto się zastanowić...
ja np. zanęcam psa do wyjścia, dzisiaj robiłam to rodzynkami :)
jak już uda się dojść do lasu, to nie ma zmiłuj
kala ma tempo, nieodchudzające....
muszę bardzo ufać swojemu psu, bo spory kawałek biegnę na tzw. ślepo, bo jeszcze śpię hehe
z powrotem zawsze jest lepiej- nie mówić
tak więc przeleciałyśmy dzisiaj te 8 kilosików, na trasie w między czasie próbowałam coś
poetyckiego wymyślić... niestety... chyba dzisiaj nic nie było w stanie na mnie zadziałać
kolorów ładnych- nie
słońca- nie
mózgownicy- nie
ale pan ksiądz, dzisiaj w sklepie szczeżąc się serdecznie- stwierdził- że biomed jest niekorzystny
jestem usprawiedliwiona, poeta i tak ze mnie żaden
biegacz taki sobie :))))), no, może być!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora agawa (2010-11-19,14:37): Nie dość, że kala jest śliczna to liźnięcia ma niezłe ;p. Marysieńka (2010-12-06,16:00): Ze swoim kaukazem długo nie musiałabym biec...leniwy strasznie, ale co się dziwić skoro 20 kilogramów więcej ode mnie waży:)))
|