Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
45 / 192


2007-06-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Wyszehrad - 3 dni po (czytano: 412 razy)



Wróciłam z pracy ze strasznym poż±daniem w ustach - co¶ słodkiego! Przekopałam zapasy i trafiłam na batonik snickers. Nie zwykłam jadać takich rzeczy, bo za słodkie, za mdłe, za ciężkie... ale... odkroiłam sobie kawałeczek. Tak może 1/5. Resztę schowałam. Zdjadłam. Moje pożadanie cukru wcale się nie zmniejszyło, a może nawet nasiliło, więc znów kawałeczek. I jeszcze jeden. I jeszcze. No i w końcu ten ostatni.
Po godzinie dręczona wyrzutami sumienia założyłam buty biegowe i z cykaj±c± mi w żoł±dku bomb± kaloryczn± ruszyłam do lasu. Już po pierwszych paru krokach przypomniałam sobie, że podczas maratonu bolało mnie znów lewe kolano. Nie jako¶ ostro, ale jednak. Teraz też zaczęło się jako¶ tępo odzywać. I nie czułam lekko¶ci kroku. Ech, podrepcę trochę, tak podobno będzie lepiej dla nadmiaru kalorii.

To się zmieniło, gdy tylko dotarłam na skraj lasu. Tam biegnie się lżej, choćby było i pod górkę. Pokręciłam się po pętli z ulg± do¶wiadczaj±c coraz więcej mocy w nogach. Nawet pod koniec próbowałam przyspieszeń i nie było tak najgorzej. Cieszyłam się, gdy widziałam mijaj±cych mnie brzuchatych rowerzystów. Ja jednak mogę się toczyć na własnych nogach. Jak pięknie!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
piotrhierowski
11:42
BOP55
11:36
mieszek12a
11:34
rys-tas
11:28
Bartaz1922
11:21
przemek300
11:15
JACEK W.
11:14
Admin
11:10
stanlej
11:01
Borowion
10:52
timdor
10:49
Raffaello conti
10:05
studencka
09:37
tomasso023
09:36
filips1
09:23
mandos
09:22
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |