Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

    

Przeczytano: 653/168214 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:0/0

Twoja ocena:brak


Pętla Karkonoska - z tęsknoty za biegiem i górami
Autor: Artur Dekiert
Data : 2020-06-22

Wielu z nas, po ponad 3-ech miesiącach biegowej posuchy, spowodowanej wszechobecną pandemią, po monotonii treningów i braku motywujących imprez biegowych, które odwołano lub przeniesiono na optymistyczne później, tęskni za biegową przygodą.

Czując to samo, jako mieszczuch klepiący asfaltowe ścieżki w swojej okolicy, wziąłem sprawy w swoje …nogi i wyrwałem się w góry, celem zaznania przyjemności swobodnego biegania.


Tytuł już zdradził, że chodzi o Karkonosze, a trasę którą przebyłem, chciałbym wam przybliżyć (zdając sobie sprawę, że nie jestem super odkrywczy) gdyż uważam ją za niemal bliską ideału, dla wszystkich lubiących bieganie trailowe po pagórkach, górach, czy przygotowujących się do poważniejszego biegania ultra.

Za powyższym przemawia m.in. urozmaicenie terenu, w tym nawierzchni, różnorodność urokliwych krajobrazów, dobre oznakowanie, brak ekstremalnych odcinków, czy w końcu dobra infrastruktura dla biegacza (możliwość zaopatrzenia, nocleg, dobra komunikacja). Dodatkowo, w ramach proponowanej lokalizacji, każdy ma możliwość modyfikacji i indywidualnego wyboru długości trasy, miejsca startu i kierunku biegi, w zależności od posiadanego czasu, sił, czy upodobań.

Ja proponuję Pętlę Karkonoską w wersji Light 😊, bo dwudniową. Dzień pierwszy: startujemy w Szklarskiej Porębie, biegniemy Pogórzem Karkonoskim do Karpacza, aby na koniec wbiec pod Śnieżkę, zdobyć Śnieżkę i zanocować w schronisku (Dom Śląski lub Strzecha Akademicka). Dzień drugi: ruszamy górską granią, głównym szlakiem Sudeckim na odcinku: Równia pod Śnieżką - Szrenica i kończymy w Szklarskiej Porębie.

Część pierwsza ,,podgórska” to rozkoszne 32km (15km – Droga pod Reglami; 11km – Przesieka – Karpacz; 6km – szlak pod Śnieżkę), które spokojnym biegiem pokonujemy w 6 godz., uwzględniając przerwy na kontemplację przyrody i posiłki; natomiast druga część „górska” to 27km (21km – Śnieżka – Szrenica; 6km – Szrenica – Szklarska Poręba), które zajmie nam biegiem i marszobiegiem około 4,5 godz.

Może od początku. Do Szklarskiej dojeżdżamy drogą krajową nr3, na wysokości Skweru Radiowej Trójki skręcamy w ul. 1 Maja, potem Kasprowicza, Tetmajera i jesteśmy na południowej granicy miasta, przed nami ściana lasu. Skręt w lewo i ruszamy pełną uroku Droga pod Reglami!


Oznakowana jest ona szklakiem rowerowym ER-2, potem to czarny szlak pieszy do Jagniątkowa i żółty do m. Przesieka. Dalej biegniemy do samego Karpacza szlakiem zielonym.

Droga pod Reglami to podobno ulubione miejsce treningowe naszych mistrzów biegowych, którzy łapią tam kondycji na stadiony. Ja jednak nikogo z wielkich bieżni nie spotkałem. Prawdę mówiąc delektowałem się po miejskim zgiełku, spokojem i odgłosami przyrody, mijając jedynie parę biegaczy, kilku rowerzystów i spacerowiczów, pozdrawiając się przelotnie lub wymieniając jakieś informacje, jak to na szlaku wypada i miło jest robić, tym bardziej podczas samotnego biegu.

Trasa wznosi się i opada, przecinana licznymi strumykami, czy potokami, w otoczeniu drzew i zieleni pochłaniającej tajemnicze głazy, nie pozwalając biegaczowi na nudę.




Za Przesieką, od m. Borowiec, zaczyna się robić bardziej stromo, ale towarzyszący trasie potok Jodłówka, daje możliwość częstego ochładzania się źródlaną wodą.


Do Karpacza wbiegamy od północnego-zachodu ulicą Karkonoską. Możemy tam lekko odbić w prawo i odwiedzić słynny symbol Karpacza, jakim jest XII-wieczna Świątynia Wang. Przeniesiona tu w XIX w. z Norwegii, wykonana bez użycia gwoździ i uważana za najstarszy drewniany kościół w Polsce.


Wracamy na trasę. Z ulicy widoczny jest cel dzisiejszego biegu, górujący nad miastem, najwyższy szczyt Karkonoszy i najwyższa góra Czech – Śnieżkę.


Dobiegamy do dolnej stacji kolejki linowej Biały Jar (biegaczom nie proponuję wjazdu na górę kolejką) i wzdłuż niej, ścieżką docieramy do prostopadłej ul. Olimpijskiej, którą skręcamy w lewo, aby za moment dobiec do Orlinka, skąd czerwonym szlakiem ruszamy pod Śnieżkę. Zaczyna się etap górski, więc kolejne 7km do Przełęczy pod Śnieżką (przewyższenie 800/1350 m n.p.m.), pozwoli biegaczowi na trochę wysiłku.


Zdobycie Śnieżki (1603 m n.p.m.) może kończyć dzień pierwszy lub być rozgrzewką dnia drugiego. Niezmiennie jednak, na szczycie czeka na nas uczucie, że jesteśmy na okolicznym dachu świata 😊, skąd możemy podziwiać panoramę Sudetów (chyba, że mamy pecha i jest mgła), uzupełniając jednocześnie elektrolity na dalszą drogę.





Na Śnieżce i na Równi pod Śnieżką, kolejni biegacze, najprawdopodobniej z Karpacza, robiący sobie kilkugodzinny trening.

Druga część Pętli Karkonoskiej wiedzie grzbietami Karkonoszy lub ich trawersami, od Śnieżki przez Wielki Szyszak po Szrenicę.
Przy malej ilości turystów na szlaku, biegnie się z dużą przyjemnością dzięki pięknym widokom, mijanym fantazyjnym formacjom skalnym i licznym głazom, zapachowi kosodrzewiny oraz odczuciu swobody pośród przestrzeni, która dodaje skrzydeł.


Ale uwaga - nawierzchnia jest zróżnicowana i na sporych odcinkach wyłożona dużymi, nieregularnymi kamieniami, które dodatkowo mogą być śliskie, więc aby uniknąć kontuzji, lepiej przejść tam w marszobieg!



Biec można bezpiecznie i przy kiepskiej widoczności, z uwagi na wkopane co kilkanaście metrów tyczki wyznaczające szlak oraz na barierki ustawione przy bliskości urwisk. Ale oczywiście jesteśmy w górach i nigdy nie za dużo zdrowego rozsądku. ….podobnie jak i na nizinach.

Po pokonaniu wertepów wzdłuż urwiska nad Małym i Wielkim Stawem i dalej do Małego Szyszaka, trafiamy na odcinek pozwalający odpocząć stopom – na asfaltowe ścieżki umożliwiające dojazd do czeskich hoteli jak m.in. Spindlerova Bouda.


Za Przełęczą Karkonoską, ruszamy znowu w górę pod Wielki Szyszak i dalej nad Śnieżnymi Kotłami z ich ponad 150m spektakularnie stromym urwiskiem, mijamy charakterystyczny punkt tamtejszej panoramy – budynek stacji telewizyjno-przekaźnikowej. Mimo zmęczenia, trasa od Łabskiego Szczytu pod Szrenicę, to czysta przyjemność biegu terenowego z uwagi na dość łagodny zbieg dobrą i równą nawierzchnią.

Nasz wierny czerwony szlak prowadzi nas już ku cywilizacji, ale wciąż malowniczo wąwozem rzeki Kamieńczyk, którego ukoronowaniem jest imponujący widok na jej wodospad przy Schronisku Kamieńczyk.


Teraz już zabłocone biegówki, mokra koszulka i przekrzywiona czapeczka, wyraźnie odróżniają mnie od eleganckich turystów na promenadzie wiodącej do Szklarskiej Poręby 😊

Jednak najważniejsze jest to, że na Karkonoskiej Pętli, może nieliczni, ale wszyscy mijani przez mnie biegaczy, tak jak i ja, mieli na twarzach te same endorfinowe uśmiechy! No, a czego chcieć więcej!!

Pozdrawiam!!

(foto nr19)

Na koniec kilka rad przed wyruszeniem:

1.Koniecznie sprawdźcie na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego (www.kpnmab.pl), czy planowany przez was szlak górski nie jest czasowo zamknięty;

2.Zarezerwujcie z wyprzedzeniem nocleg w schronisku górskim;

3.Należy przetestować plecak (ja zabrałem objętości 20l), z którym się pobiegnie, wraz z planowanymi do zabrania rzeczami, których będzie więcej niż na parogodzinny bieg w terenie. Należy zabrać rzeczy na zmianę i na pogorszenie pogody. Ja pierwszego dnia biegłem w słońcu i cieple, a drugiego w deszczu i raczej chłodzie. Zabieramy też oczywiście naładowaną komórkę, batony energetyczne, wodę (lepiej więcej niż za mało), bandaż elastyczny, plastry i tabletki przeciwbólowe w razie kontuzji;

4.Lepiej zaplanować bieg w środku tygodnia, bo w weekend okolice Szklarskiej Poręby, Karpacza, Śnieżki oblegane są przez turystów;

5.Przed wejściem do KPN trzeba kupić bilet (cena 10zł)



Komentarze czytelników - 1podyskutuj o tym 
 

Fidelio

Autor: Fidelio, 2020-06-22, 12:54 napisał/-a:
Bardzo ładnie nam to wszystko odpowiedziałeś. Ja ze swojej strony dodam, że kiedyś myślałem, że cała trasa ze Śnieżki na Szrenicę wygląda tak ładnie jak odcinek na Równi pod Śnieżką i jakież było moje zdumienie gdy odkryłem, że ta piękna biegowa autostrada szybko się kończy a w zamian dostajemy gruzowisko po którym trudno maszerować, o biegu nawet nie wspominając. Jeden fałszywy krok i kontuzja. Myślę że bieganie po takim terenie to sport ekstremalny.

 



















 Ostatnio zalogowani
dudi1233
09:50
GriszaW70
09:48
Januszz
09:34
gawon
09:31
gall
09:31
marianzielonka
09:20
biegus.pl
09:18
wielepiej
09:06
M1chaLL
08:55
TieM
08:51
emka64
08:45
Krzysztof-Oknobur
08:43
Łukasz S.
08:43
platat
08:33
fit_ania
08:23
kasjer
08:22
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |