Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

Admin
Michał Walczewski
Toruń
WKB META LUBLINIEC
MaratonyPolskie.PL TEAM

Ostatnio zalogowany
2021-01-22,07:19
Przeczytano: 5593/133889 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:10/2

Twoja ocena:brak


Wywiad: Bieg św. Dominika
Autor: Michał Walczewski
Data : 2010-07-30

Rozgrywany w Gdańsku od 1994 roku Bieg świętego Dominika to jeden z najbardziej prestiżowych biegów ulicznych w Polsce. Na to miano zasługuje zarówno ze względu na bieg elity, w którym rywalizują zawodowcy z krajowej czołówki oraz zaproszeni goście z zagranicy, ale także za sprawą niezwykłej lokalizacji biegu, który rozgrywa się w epicentrum Starego Gdańska - przy Studni Neptuna. A to wszystko w samym środku wakacji, zawsze w drugą sobotę trwania Jarmarku św. Dominika, gdy liczba turystów na Gdańskim Rynku szacowana jest na ponad 300 tysięcy.

Najbliższa edycja - 17 Bieg św. Dominika - już 7 sierpnia. By przybliżyć naszym czytelnikom tę interesującą imprezę zapraszamy do wywiadu z Dyrektorem biegu, Panem Stanisławem Lange.




M.W. – Michał Walczewski
S.L. – Stanisław Lange

M.W. – Panie Dyrektorze, skąd pomysł na organizację Biegu św. Dominika, w formule tak odbiegającej od ogólnie przyjętej tradycji? Biegi uliczne to zwykle imprezy masowe organizowane bądź na peryferiach miast, bądź w ich centrach ale głównymi, szerokimi drogami. Nie ma w Polsce drugiej takiej imprezy organizowanej uliczkami starego miasta na krótkiej, kilometrowej pętli.

S.L. - Witam serdecznie czytelników portalu MaratonyPolskie.PL. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku sport w naszym kraju leżał na łopatkach. Wcześniej opierał się on na dotacjach państwowych, a tu nagle okazało się, że organizatorzy imprez sportowych muszą sami szukać źródeł finansowania. W konfrontacji z wymogami rynkowymi wiele imprez wyczynowych niestety nie spełniało oczekiwań potencjalnych sponsorów.

Jako aktywny zawodnik dużo podróżowałem po zachodzie europy startując w wielu prestiżowych i znanych biegach ulicznych. Na początku lat 90-tych będąc szefem lekkiej atletyki w Lechu Gdańsk postanowiłem wykorzystać zdobyte doświadczenie i spróbować stworzyć od podstaw nową imprezę, wzorowaną na zachodnich standardach, a jednocześnie finansowaną przy współudziale sponsorów.




M.W. – Zawsze blisko Ci było do stadionowej bieżni. Czemu więc zdecydowałeś się na organizację biegu ulicznego?

S.L. - Niestety stadiony w tamtych latach świeciły pustkami. Zainteresowanie kibiców, mediów, jak i sponsorów kolejnymi mityngami było śladowe. Szukaliśmy więc formuły na takie wydarzenie biegowe, które mogłoby zainteresować zarówno kibiców jak i media. Potrzebna była interesująca otoczka, i takim miejscem okazał się Jarmark św. Dominika organizowany na Gdańskiej Starówce od 750 lat.

Wraz z Bogdanem Dulleckim i Romanem Berlikiem zaryzykowaliśmy i wzorem kilku zachodnich biegów postanowiliśmy wprowadzić bieg uliczny w samo centrum miasta, w dodatku tak, by z tego centrum zawodnicy nie uciekali. Zwykle nawet gdy start i meta są na rynku, to walka na trasie jest dla kibiców niewidoczna. My postanowiliśmy na widowiskową, krótką pętlę długości ok. 1 kilometra. Gwarantowało nam to niezwykłą oglądalność oraz coś, czego do tej pory nie było - poczucie bliskości kibiców, których na całej trasie od ścigających się zawodników dzielą 2-3 metry. A tych kibiców jest naprawdę dużo ok. 20.000 –25.000 - ośrodki badań oceniają, że podczas Jarmarku św. Dominika przez stare miasto Gdańska „przewija się” codziennie ponad 300.000 osób.

M.W. - Jaki był ten pierwszy Bieg św. Dominika? Wystartowaliście ostatecznie w 1994 roku.

S.L. – Tak. Pierwsza edycja odbyła się bez sponsorów – żeby ich zdobyć trzeba było się wcześniej czymś wykazać. Od razu ruszyliśmy z koncepcją osobnych biegów dla zaproszonych zawodowców rywalizujących na dystansie 10 okrążeń, i osobnego biegu amatorów, w którym startowali wtedy wspólnie mężczyźni i kobiety na dystansie 4 okrążeń.

M.W. – Czemu zawodowcy startują w osobnym biegu?

S.L. – Takie są oczekiwania mediów, które zainteresowane są pokazywaniem biegu elity, wyczynowców, interesującej walki na trasie. Z drugiej strony na wąskich i krótkich okrążeniach zawodowcy mieliby niezwykle duże problemy z wyprzedzaniem amatorów. Dzięki rozdziałowi obu biegów budujemy widowisko, a 25-40 osobowa elita może ścigać się w komfortowych warunkach. Sam bieg jest także bardzo przejrzysty dla zgromadzonych kibiców – cały czas widać kto prowadzi.




M.W. – Początki organizacyjne były trudne?

S.L. – Każda organizacja wymaga długoletniego zdobywania doświadczenia. Pamiętam jakie mieliśmy problemy podczas pierwszej edycji biegu ze służbami komunalnymi… Mieliśmy mało barierek, które nie zabezpieczały całej trasy, a strażnicy miejscy, którzy mieli pilnować przechodniów by nie wchodzili na trasę biegu „nie czuli” tematu. W efekcie, by „puścić” Bieg musieliśmy osobiście „oczyszczać” trasę z przechodniów, którzy wchodzili na nią przz Złotą Bramę przy braku reakcji ze strony służb.

Pamiętać trzeba, że gdy trwa bieg dookoła są tysiące ludzi. Teraz możemy pochwalić się tym, że trasa jest zamykana na 3 minuty przed startem każdego biegu, dzięki czemu udaje się pogodzić zarówno potrzeby sportowe jak i turystyczne.

M.W. – Jakieś przełomowe chwile w historii imprezy?

S.L. – W 1997 roku trwały obchody tysiąclecia Gdańska. Miasto szukało ciekawych wydarzeń, które mogłyby stać się wizytówką tego wydarzenia. Udało się przekonać włodarzy miasta, że taką wizytówką może być także bieg. Wspólnie z komitetem obchodów 1000-lecia Gdańska ustalono, że Bieg św. Dominika znajdzie się w programie uroczystości jubileuszowych jako główna impreza sportowa. Dzięki temu pozyskaliśmy nowych sponsorów, zorganizowaliśmy edycję z większym rozmachem oraz pozwoliliśmy sobie na ciekawe pakiety startowe.

M.W. – Patrząc w przód – jak Bieg św. Dominika może wyglądać w przyszłości?

S.L. – Obecny trend w biegach ulicznych prowadzi w kierunku imprez masowych, w których startują tysiące osób. Poszczególne miasta rywalizują między sobą frekwencją, my stawiamy na elitarność biegu i jego niezwykłość. Tylu tysięcy kibiców nie ma wszak w żadnym z miast. Rozważamy oczywiście różne opcje, które pozwoliłyby na zwiększenie limitów uczestników, zmiana profilu trasy, wydłużenie dystansu dla amatorów do klasycznego dystansu 5km, wyprowadzenie biegu amatorów poza pętlę – ale takie strategiczne rozwiązania muszą być poparte analizą. Chcemy natomiast wprowadzić nowy bieg na dystansie 1 okrążenia pt. „Goń Dominika” przeznaczony dla całkowicie początkujących, sympatyków nordic walking czy truchtających. Niestety w tym roku nie udało nam się tej inicjatywy jeszcze przeprowadzić.

M.W. – Zdarza się, że zawodnicy narzekają na zaplecze podczas Biegu św. Dominika. Mało miejsca dla amatorów na przebranie się, weryfikację itd.

S.L. – To jest konsekwencja wyboru miejsca. Oczywiście można przenieść zawody na obrzeża miasta lub na stadion, wtedy będzie dużo przestrzeni, ale w naszym przypadku nie o to przecież chodzi. Logistyczne problemy organizacji biegu w epicentrum starówki są ogromne, każdy kawałem przestrzeni kosztuje przecież pieniądze i jest czyjąś własnością. Aby poprowadzić bieg i zabezpieczyć trasę trzeba wręcz indywidualnie rozmawiać i prosić poszczególnych kupców, by na kilka godzin przesunęli lub zlikwidowali swoje stoiska, a to są przecież ich pieniądze. Tym nie mniej w tym roku pozyskaliśmy plac na zapleczu ul. Ławniczej, gdzie zlokalizujmy biuro i serwis o lepszym standardzie dla uczestników biegu.

O przestrzeń podczas Jarmarku św. Dominika walczy wiele wydarzeń. Są koncerty, pokazy, prezentacje – każdy z organizatorów chce zdobyć miejsce, które my wygospodarowaliśmy dla biegaczy. Zdarzają się np. pomysły, by zamiast biegu był w tym miejscu koncert muzyki kaszubskiej, zapędy, by metę przenieść poza stare miasto...




M.W. – Doceńmy więc to, że w tak dużej przestrzeni konkurencyjnej udaje się zdobyć przestrzeń dla biegaczy. Na tyle duża, na ile to możliwe. Jak dajecie sobie radę z logistyką?

S.L. – Dużo się nauczyliśmy, wszak to już 17 lat zbierania doświadczeń. Jak wspominałem - obecnie zamykamy trasę na 3 minuty przed każdym startem i jest to wynik niespotykany. Kilka lat temu gośćmi biegu byli organizatorzy podobnej imprezy w Rotterdamie i byli pod wrażeniem tego, że organizując taką imprezę udaje nam się nie zdezorganizować miasta. W Rotterdamie poprowadzenie biegu w centrum starówki powoduje całkowitym zamknięciem tej części miasta na pół dnia.

M.W. – Jednym z biegów przeprowadzonych w ramach Biegu św. Dominika jest wyścig wózkarzy. Na trzeba to przyznać bardzo trudnej dla nich trasie...

S.L. – Wyścig wózków udaje nam się przeprowadzić dzięki ścisłej współpracy z PFRON, czyli Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach programu „Integracja przez Sport”. To, na co trzeba koniecznie zwrócić uwagę to fakt, że ścigają się u nas nie tylko zawodowi wózkowicze, ale także osoby dysponujące zwykłymi wózkami. Dzięki temu mają możliwość wyjścia do publiczności, pokazania się, zachęcenia też innych niepełnosprawnych do aktywności.

M.W. – Największa niespodzianka sportowa?

S.L. – W 1998 roku, na 2 tygodnie przed biegiem św. Dominika organizowany był Memoriał Żylewicza. Na dystansie 5000 metrów planowany był atak na rekord polski Bronka Malinowskiego 13.17,69. Z tej okazji ściągnięto z Kenii dwóch zawodników, którzy mieli poprowadzić na rekord Michała Bartoszaka. Kenijczycy pobiegli bardzo mocno, na mecie mieli czas 13:10-13:12, niestety Michałowi do rekordy zabrakło kilkanaście sekund.

Po tym biegu Kenijczycy czując się bardzo mocnymi postanowili zostać dłużej w Polsce, by wystartować także w Biegu św. Dominika i zgarnąć wysokie nagrody finansowe. Po starciu z powierzchni ziemi podczas memoriały wszystkich rywali byli murowanymi faworytami.

W biegu Elity wystartowali tymczasem Grzegorz Gajdus i nieżyjący już niestety Piotr Gładki. Narzucili tempo, którego obaj Kenijczycy nie byli w stanie wytrzymać i jak to się mówi po sportowemu „umarli na trasie”. Owacja kibiców była wspaniała, gdy obaj nasi reprezentanci niespodziewanie wbiegli triumfalnie razem na metę trzymając się za ręce. Oczywiście potem były dyskusje sędziowskie, który z nich był pierwszy, ale w końcu przyznano im wspólne zwycięstwo.




M.W. – Bieg św. Dominika nie podlega rewolucji - od samego początku jest organizowany w tym samym miejscu, na tej samej trasie, w tym samym terminie. Jednak można dostrzec jego ewolucję – zamierzacie zmienić dystans?

S.L. – Tak. Ze względu na organizację I Mistrzostw Polski w biegach ulicznych na dystansie 10 km dystans biegu elity wydłuży się z tradycyjnych 9.350 metrów na równe, atestowane 10 km. Zamierzamy także znormalizować dystans biegu amatorów na równe 5 km. Wielokrotnie analizowaliśmy możliwość nieznacznej zmiany przebiegu trasy, ale okazuje się, że obecna jest optymalna i nic lepszego nie da się wytyczyć bez wyciągania imprezy poza stare miasto.

M.W. – Skąd pomysł na organizację Mistrzostw Polski w biegach ulicznych? Pomysł sprawia wrażenie zrobionego pod sponsorów...

S.L. – Absolutnie nie masz racji. Wedle różnego rodzaju statystyk biegi na bieżni na 10.000 metrów powoli umierają, co było widać choćby podczas trwających właśnie w Barcelonie ME – na trybunach pustki. IAAF szuka więc rozwiązania, i jednym ze sposobów ma być wyprowadzenie tej dyscypliny ze stadionów na ulicę.

Zawodnicy trenujący na bieżni 10.000 metrów nie mają możliwości rozwoju. Jest ich coraz mniej, a Ci którzy jeszcze trenują musza i tak uciekać na ulicę szukając tam pieniędzy na utrzymanie. Powoduje to, że wyniki w tej konkurencji są coraz słabsze, a więc spada także jej elitarność i zainteresowanie nią.

Przeniesienie 10.000 metrów z bieżni na 10 km na ulicy jest więc próbą przywrócenia tej konkurencji lat świetności. Na pewno zyska na tym widowiskowość, bo stacje telewizyjne po prostu nie chcą już pokazywać kilkunastu biegnących przez dwadzieścia kilka minut dookoła bieżni mężczyzn.

Nasze I Mistrzostwa Polski w biegach ulicznych na 10 km są więc oficjalnymi Mistrzostwami PZLA. Postawiliśmy taki wniosek przewodniczącemu Komisji Biegów Długich przy PZLA i wniosek spotkał się z przychylnością władz Zarządu PZLA.

M.W. – Pozostaje więc zaprosić wszystkich kibiców na historyczne pierwsze mistrzostwa. Świat się zmienia, i być może rzeczywiście już niedługo 10.000 metrów zostanie zastąpione ulicą. Na zakończenie – jaki chciałbyś widzieć Bieg św. Dominika za lat... kilka?

S.L. – Chciałbym, by Bieg św. Dominika wypłynął na wody międzynarodowe. Mamy prestiż, mamy wspaniałą oprawę, mamy idealne miejsce i termin. Byłoby wielkim sukcesem, gdyby udało się z biegu elity stworzyć bieg, w którym startowałyby gwiazdy z całego kontynentu. Wierze w to, że uda nam się osiągnąć ten cel – wzorujemy się na sukcesie Czesława Langa, który z regionalnego Tour de Pologne stworzył imprezę klasy światowej. Droga do tego jest daleka – trzeba na to pieniędzy, zainteresowania mediów, przychylności władz miasta. Ale jeżeli stawiać przed sobą wyzwania, to ambitne.

M.W. – Stawiacie więc na elitę?

S.L. – Elita to wizytówka naszej imprezy. Trzeba podkreślić, że drugiego takiego „wyścigu” w Polsce nie zobaczycie nigdzie. Ale bezustannie szukamy wciąż nowych rozwiązań także dla amatorów, by nie byli oni tylko kibicami, ale także uczestnikami wydarzenia. Co myślę, że nam się udaje.




M.W. – Sponsorzy?

S.L. – Bez sponsorów nie odbędzie się żadna impreza, zwłaszcza komercyjna. Bieg św. Dominika nie opiera się na dotacjach lecz właśnie na sponsorach. Oczywiście bez współpracy i udziału Urzędu Miasta Gdańska istnienie imprezy byłoby niemożliwe, ale nasz budżet w największym stopniu zasilają właśnie sponsorzy, którym w zamian oferujemy nowoczesną przestrzeń publiczną dla promocji.

Przez wiele lat sponsorem Biegu św. Dominika był Commercial Union, a także Bank Gdański, Bank Millennium, BGŻ. Niestety obecnie w Polsce instytucje sektora finansowego nie są zainteresowane sponsoringiem wydarzeń sportowych sektora publicznego.

Naszymi wieloletnimi sponsorami byli TVP, Telewizja Kablowa oraz woda Nata. Nie sposób nie wymienić także firmy GST Rusztowania.

Obecni sponsorzy to Energa, Lotto, Asics, Naftoport, Powerade, Danfoss, Ziaja, Biegosfera, Elewacje, Fiat Schewe .

Patroni Medialni to TVP Gdańsk, Wirtualna Polska, Trojmiasto.pl, Polska The Times, Radio Gdańsk, Przegląd Sportowy oraz oczywiście portal MaratonyPolskie.PL

M.W. – Zostaje mi już tylko zaprosić wszystkich do Gdańska, na 17. Międzynarodowy Bieg św. Dominika, który odbędzie się 7 sierpnia. Można jeszcze zapisać się i wystartować w biegu amatorów. Więcej informacji o imprezie znajdziecie pod adresem www.biegdominika.com/

S.L. – Zapraszam.



INFORMACJA POSIADA MULTI-FORUM
POROZMAWIAJ
Biegi

26. Bieg sw. Dominika - Gdańsk, 3.8.2019

3
2019-08-06
Biegi

2018 - 25. Bieg sw. Dominika

12
2018-08-25
Biegi

2017 - 24. Bieg sw. Dominika

2
2017-08-06
Biegi

2016 - 23. Bieg sw. Dominika

5
2016-08-20
Biegi

2015 - 22. Bieg sw. Dominika

10
2015-08-04
Biegi

2014 - 21. Bieg sw. Dominika

53
2014-08-19
Biegi

2013 - 20 Bieg sw. Dominika

83
2013-08-10
Biegi

2012 - 19 Bieg sw. Dominika

80
2012-08-14
Biegi

2011 - 18 Bieg sw. Dominika

61
2011-08-15
Biegi

2010 - 17 Bieg Sw.Dominika

58
2010-08-09
Biegi

2009 - 16 Bieg Sw.Dominika

41
2009-08-12
Biegi

2008 - 15 Bieg Sw.Dominika

31
2008-10-30
Biegi

2007 - 14 Bieg Sw.Dominika

27
2008-08-12
Biegi

2005 - 12 Bieg Sw.Dominika

32
2006-10-14
Biegi

2006 - 13 Bieg Sw.Dominika

64
2006-09-06
















 Ostatnio zalogowani
biegacz54
14:34
belk
14:18
miro57
14:13
ZBYSZEK1970
14:05
jarasm
14:02
INVEST 83
13:36
stepow
13:27
kostekmar
13:12
Leniwiec
12:43
rodzyn
12:28
GriszaW70
12:23
Mikesz
12:13
soniksoniks
12:08
heelmaes
12:05
lofx
12:01
Konsul
11:50
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |