Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

Edek
Edward DUDEK
Radziechowy
RKB

Ostatnio zalogowany
2015-06-22,09:37
Przeczytano: 6422/66938 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:10/6

Twoja ocena:brak


5 Maraton Komandosa !!!
Autor: Edward Dudek
Data : 2008-11-25

To wspaniałe przeżycie i niezapomniane chwile, na piekielnie trudnej trasie i na własnych plecach dociążenie w postaci 10 kilogramowego plecaka. Ja swój plecak przygotowywałem w domu, kupując 3 butelki wody mineralnej i mieszając ją z piaskiem z budowy.

Wieczorem w piątek ważenie plecaka z butelkami na wadze łazienkowej ( mało dokładna ) i pakowanie wszystkiego do plecaka. Jak przystało na komandosa, najpierw kupiłem mundur i plecak, z butami wojskowymi miałem problemy, najpierw kolega pożyczył mi wspaniałe buty z pobytu w Iraku były za ciasne.


Rys.1 - 7 milowe buty i medal


Więc do ostatnich dni szukałem i nadarzyła się okazja kupiłem buty wojskowe pustynna burza o 3 numery za duże i to później był mój główny problem tego maratonu. Jest sobota 21 listopada od wczoraj sypie śnieg, ranek w Beskidach jest mroźny i śnieżny. Rano pobudka o godzinie 2;30 i udaję się na dworzec kolejowy do Żywca.

Kupuję bilet kolejowy do Katowic, za oknami ciągle pada śnieg. W Katowicach przesiadam się do samochodu kolegi Krzyśka Czupryny i udajemy się do Lublińca. Ostatnie wymiany zdań i ustalanie taktyki na bieg, dojeżdżamy pod hotel w Kokotku. Jest szaro i zimno, organizatorzy WKB Meta Lubliniec jak na wojskowych przystało wszystko zapinają na ostatni guzik, staje meta, stoły na odżywki i wagi, są stanowiska na zważone plecaki.

Cały czas pada śnieg, udajemy się do biura zawodów, jesteśmy pierwszymi zawodnikami, którzy przyjechali rano na start, powoli maratończycy którzy spali w hotelu wstają i ważąc plecaki dosypują piasek do swych plecaków, aby waga była do kontroli prawidłowa.


Rys.4 - przed startem


Coraz więcej zawodników w biurze odbierają numery i chipy startowe. Zakładamy mundury, przypinamy numery jeden na prawą nogawkę drugi z chipem na plecak. Zakładam buty Krzysiek i sąsiedzi spoglądają na mnie i twierdzą, że w tych siedmiomilowych butach to nawet bym mógł przebiec przez jezioro.

Udajemy się na ważenie plecaków do komisji sędziowskiej okazuje się, że moja waga łazienkowa jest mało precyzyjna, bo na elektronicznej wyszło 10, 55 kg o 55 dag za dużo. Ustawiam plecak w swoim boksie i czekam na start wśród ponad 250 komandosów. Jeszcze tylko przywitanie przez szefa WKB, błogosławieństwo od księdza na trasę i barwny różnokolorowy peleton rusza na trasę.

Na starcie jest ślisko asfalt posypany śniegiem jeździmy jak na łyżwach, ktoś leży ja biegnę delikatnie, aby już na początku się nie potłuc. Trasa pięknie oznaczona na trasie, co kilometr tabliczki, na skrzyżowaniach dróg strażacy, trasa pofałdowana jest, piasek, trochę błota to znów droga szutrowa.


Rys.3 - wywiad po komandosie


Początkowo, mimo że buty mam o trzy numery za duże, jakoś sobie radzę, ale z upływem czasu i dystansu, plecy od plecaka już są zdarte. Potykam się coraz częściej, wszak to nie moje asicsy tylko buty, które ważą ponad 2 kg i to jeszcze za duże. Na trasie biegacze różnych formacji, tak, że biegniemy dwoma ścieżkami, ktoś mówi, że mamy fajne tory, cały czas tasowania i zmiana pozycji, ci, którzy ruszyli mocniej tuż przed półmetkiem już idą.

Dobiegam do półmetka szukam swoich odżywek po pięciu minutach udaje mi się odnaleźć swą buteleczkę z napojem izotonicznym, piję herbatkę organizatorów i ruszam na 2 pętle. Na półmetku czas 2, 25 jest dobrze, ale stopy coraz bardziej pieką, coraz więcej pęcherzy na moich nogach, latające stopy w moich butach poruszają się jak Żyd po pustym sklepie.


Rys.2 - dekoracja komandosa


Cały czas sypie śnieg plecak robi się coraz cięższy, a ja już nie podnoszę tak wysoko nóg, więc zaliczam kilka wywrotek. Wodzę w oddali tabliczkę 20 to już tylko 1, 97 km do mety widzę przed sobą dwóch zawodników, mimo zmęczenia mijam ich.

Ostatni podbieg w oddali bramka mety, komentator w galowym mundurze zapowiada do mety zbliża się znany supermaratończyk z RKB Baca Edward Dudek, są brawa łyk herbatki i plecak ląduje na wadze jest 10, 65 kg wszystko w porządku! Przybyło 10 dag. Udaję się do szatni po drodze krótki wywiad ocena trasy- wspaniała, to trzeba przebiec, bo to trudno opowiedzieć, kolejna wielka impreza zaliczona.




Jest koszulka i wspaniały medal, ważący ponad 2 kg ( medal na miarę trudu biegu ), jest kilka odgniatów i zdartej skóry do kości, dobrze że do domu wracam już w moich asicach bo inaczej w śniegu musiałbym iść boso. Czas 5 godzin 14 minut i 85 miejsce, jeżeli jeszcze kiedyś wystartuję w tym biegu to na pewno podstawa to odpowiednie wcześniej sprawdzone wojskowe buty. Słowa uznania dla organizatorów Wojskowy Klub Biegacza „Meta” Lubliniec. Wyjazd Edwarda Dudka sponsorowała Akuna Polska Sp. z o.o.



INFORMACJA POSIADA MULTI-FORUM
POROZMAWIAJ
Biegi / Biegi - maraton

7 Maraton Komandosa - Lubliniec, 27.11.2010

34
2011-01-21
Biegi / Biegi - maraton

6 Maraton Komandosa - Lubliniec, 28.11.2009

161
2009-12-10
Biegi przełajowe / Biegi - maraton

2008 - V Maraton Komandosa - Lubliniec

249
2008-12-14
Biegi przełajowe / Biegi - maraton

2007 - IV Maraton Komandosa - Lubliniec

162
2008-07-15
Biegi przełajowe / Biegi - maraton

2006 - III Maraton Komandosa - Lubliniec

140
2006-12-19
Biegi przełajowe / Biegi - maraton

2005 - II Maraton Komandosa - Lubliniec

17
2005-12-16
Biegi przełajowe / Biegi - maraton

2004 - I Maraton Komandosa - Lubliniec

2
2004-11-21




















 Ostatnio zalogowani
Arek Kozak
21:31
Madmax
21:20
arco75
21:16
crespo9077
21:16
szczupak50
21:14
witekm
20:51
skavi
20:37
Pawel63
20:29
AntonAusTirol
20:02
kristoferson
20:00
basia_sz
19:59
Gapiński Łukasz
19:49
42.195
19:49
jarek 105 kg
19:42
Admin
19:40
jantor
19:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |