Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

   

benek
Piotr Bętkowski
Warszawa
CITY TRAIL Team
MaratonyPolskie.PL TEAM

Ostatnio zalogowany
2022-01-12,11:27
Przeczytano: 6452/27658 razy

 ARTYKUŁ 
Srednia ocen:8.2/5

Twoja ocena:brak


Bieg Katorżnika 2007
Autor: Bętkowski Piotr
Data : 2007-08-15

Gdy dowiedziałem się, że bieg Katorżnika będzie zorganizowany z tak dużym rozmachem pierwsza myśl moja i Tarziego była „Musimy tam być”. Z czasem jednak zapał do startu opadł i stwierdziliśmy, że jest za duże ryzyko kontuzji i postanowiliśmy sobie odpuści.

W połowie lipca dostałem propozycje startu w Galernik Team w drużynie maratonypolskie.pl – tym razem nie zawahałem się ani chwili. 10 sierpnia wyjazd z Torunia na Katorżnika i pierwsze zaskoczenie… bardzo dużo wojska, armata przy wjeździe wycelowane w samochody, liny do zjazdów itp.



Rys.1 - start do biegu i od razu woda !!!



Wieczorkiem browar na pomoście, weryfikacja w świetnie zorganizowanym biurze zawodów i oczekiwanie na start. Myśli były rożne… jak biec? Jaka taktykę obrać?? Z kim się ścigać?? Na kogo uważać? Itp..

Najpierw podpatrywaliśmy start pierwszych uczestników… Trasa niby prosta - najpierw 200 metrów wodą potem 1 km szybkiego biegu i dalej 500 m woda do pierwszych bagien. Szczerze mówią trzeba mieć siłę konia aby dobrze polecieć w tej wodzie - dobre wytrenowanie siły biegowej to w tym terenie niewątpliwie podstawa.



Rys.2 - woda woda woda, wszędzie woda :-)



W moim biegu wyrobiliśmy sobie z Tarzim dużą przewagę na 1 km odcinku biegowego - do wody weszliśmy z przewagą 150 m nad następnym uczestnikiem. Na niewiele to się zdało bo przy samym wejściu do bagien dogoniła nas grupa pościgowa pod dowództwem generała Romana Polki. Zasada była prosta, kto pierwszy wbiegnie w bagna ma spore szanse na ucieczkę bo trudno się wyprzedza na bagnach. Potem już była walka z samym sobą – błoto i korzenie, które obijały nogi do bólu. Kawałek biegu, woda, bieg, trzciny, błoto, rowy, bieg, jezioro, powalone drzewa… wiedziałem, że będzie ciężko ale to przerosło najśmielsze oczekiwania… na niewiele zdawały się przestrogi współtowarzyszy biegu krzyczących aby uważać na korzenie - i tak się w nie trafiało. Co jakiś czas mijało się fotoreporterów, którzy niewiadomo skąd się tam wzięli??



Rys.3 - od samego startu w czołówce :-)



Ostatni etap to już był bieg przy kibicach po ośrodku - nawet przez piwnice jednego z budynków – tam, ten kto szybki zyskiwał sporo a kto wolny tracił… Końcówka to już tylko bieg po plaży przy owacjach wielu kibiców :-)

Eliminacje udało nam się wygrać ale wcale nie oznaczyło to ze należymy do faworytów. Naszej drużynie udało się również zając drugie miejsce w klasyfikacji Galernik Team, zaraz za drużyną Sztabu Generalnego Wojska Polskiego!

Potem relaks na festynie wojskowymi łódkami, wozami pancernymi, paintball - jednym słowem wielka zabawa do białego rana. W niedziele finał biegu Katorżnika 2007 i walka o jak najlepsze miejsca… bieg kompletnie inny niż eliminacje. Myślisz już sobie - przecież biegłem już tędy wczoraj to znam trasę… wcale tak nie jest… nie da się niczego zapamiętać bo jak poznać gdzie jest dziura lub korzeń, gdy każde miejsce przypomina ci poprzedni zakręt?



Rys.4 - finiszujemy i wygrywamy bieg eliminacyjny



Ścigacze w tym biegu są niesamowici - mocni, zacięci i silni jak konie. Jedna wielka grupa w której każdy chce wygrać. Trasa na biegu finałowym była już bardzo „rozbiegana” stąd też dużo lepsze czasy najlepszych. Błoto po takim biegu jest wszędzie - na głowie, w uszach, w majtkach, butach, skarpetach.. dosłownie wszędzie… rany na piszczelach i kolanach, ale żadnego słowa zniechęcenia ze strony uczestników - każdy z bagna wychodził zadowolony i uśmiechnięty… skąd to się bierze u tych wszystkich ludzi?

Katorżnik to nie jest bieg… to jedna wielka przygoda, która na pewno warto przeżyć. Nie słyszałem z ustników żadnych złych komentarzy, zero marudzenia że nie było wody na punktach odżywczych, czy ktoś nie dostał nagrody za kategorie… w katorżniku po prostu punktów takich nie było i klasyfikacji wiekowych też nikt tu uświadczył.



Rys.5 - na mecie ze Złotymi Podkowami Katorżnika



Szokiem było również ilości dziennikarzy, TV, radia, fotoreporterów… Największą nagrodą jest satysfakcja z ukończenia i podkowa, która waży tak dużo że będę potrzebował kilku gwoździ aby zawisła na ścianie.

Na pewno za rok limit 1000 uczestników szybko się wypełni.



Komentarze czytelników - brakskomentuj materiał



















 Ostatnio zalogowani
biegacz54
12:43
Bartu¶
12:24
INVEST 83
12:16
maraton56
12:15
jaro109
12:09
dejwid13
11:33
Marek P.
11:27
rlebioda
11:02
Namor 13
10:29
przystan
10:26
arco75
10:07
Madmax
09:58
golus3
09:45
miro57
09:40
BOP55
09:29
kirc
09:12
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |