Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

        

METRYKA WATKU DYSKUSYJNEGO
  Dyscyplina  
  Status  Wątek aktywny ogólnodostępny
  Wątek założył  jankiel (2017-04-19)
  Ostatnio komentował  zbigniewwalo1 (2017-04-22)
  Aktywnosc  Komentowano 11 razy, czytano 1458 razy
  Lokalizacja
 aaa - brak lokalizacji
Do tego tematu podpięte są artykuły:
Wywiad z Arturem Kozłowskim(Łukasz Panfil, 2017-04-19)
 

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ W TYM WĄTKU

POWRÓT DO LISTY WĄTKÓW DYSKUSYJNYCH



jankiel
Jan Jankowski

Ostatnio zalogowany
---


 2017-04-19, 12:27
 Wywiad z Arturem Kozłowskim
A ja uważam, że ani Szost ani Chabowski ani Kulka nie są w stanie pobić rekordu Kowola na 10 000m z prostej przyczyny. Bo w swoim czasie jak byli młodsi to trenowali do tego dystansu i nawet się nie zbliżyli do 28 minut. To jest gadanie na poziomie jakby babka miała wąsy. Po drugie Kowol 40 lat temu nie miał do dyspozycji tego wszystkiego co mają dzisiejsi biegacze. Nie miał odpowiedniego sprzętu, nie miał dobrych odżywek, nie miał tej wiedzy, którą dzisiaj można posiąść i nie miał możliwości trenować miesiącami w wysokich górach. Głównie trenował w Wałczu i Szklarskiej Porębie. Za to miał to czego brakuje dzisiejszym biegaczom długodystansowym. Motywację i siłę woli. I dobrego trenera jakim był Wiesław Kiryk. Miał też ogromną konkurencję na treningu i na zawodach. To też pomagało.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


GrandF
Łukasz Panfil

Ostatnio zalogowany
2017-11-08
12:11

 2017-04-19, 14:39
 
2017-04-19, 12:27 - jankiel napisał/-a:

A ja uważam, że ani Szost ani Chabowski ani Kulka nie są w stanie pobić rekordu Kowola na 10 000m z prostej przyczyny. Bo w swoim czasie jak byli młodsi to trenowali do tego dystansu i nawet się nie zbliżyli do 28 minut. To jest gadanie na poziomie jakby babka miała wąsy. Po drugie Kowol 40 lat temu nie miał do dyspozycji tego wszystkiego co mają dzisiejsi biegacze. Nie miał odpowiedniego sprzętu, nie miał dobrych odżywek, nie miał tej wiedzy, którą dzisiaj można posiąść i nie miał możliwości trenować miesiącami w wysokich górach. Głównie trenował w Wałczu i Szklarskiej Porębie. Za to miał to czego brakuje dzisiejszym biegaczom długodystansowym. Motywację i siłę woli. I dobrego trenera jakim był Wiesław Kiryk. Miał też ogromną konkurencję na treningu i na zawodach. To też pomagało.
Mylisz pan epoki. Mówimy o Kowolu, a nie Krzyszkowiaku, czy Chromiku. Oni rzeczywiście nie mieli nic. Kowol, Malinowski i Kopijasz mieli znaczeni więcej niż Ci się wydaje. Niezliczone ilości "obozogodzin", we wszystkich miejscach jak świat długi i szeroki. Poza tym sam podważasz swoje zdanie. Piszesz, że Kowol "nie miał tej wiedzy, którą dzisiaj można posiąść", a za chwilę dodajesz, że miał "dobrego trenera jakim był Wiesław Kiryk". I z tym ostatnim się zgadzam - Kiryk był świetnym trenerem. A jeżeli tak, po co Kowolowi jakaś bliżej niesprecyzowana wiedza, do której dziś jest dostęp skoro miał bardzo dobrego szkoleniowca? Poza tym musisz wiedzieć, że Tomasz Kozłowski jest wychowankiem i chyba nie przesadzę jeżeli napiszę - uczniem Kiryka więc zapewne na jego wiedzy jakieś elementy swojego warsztatu oparł.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA
  PRZECZYTAJ MÓJ BLOG (15 wpisów)

 



nowy03
Bogusław Nowalski

Ostatnio zalogowany
2017-04-19
16:47

 2017-04-19, 16:50
 rekord życiowy Artura
Rekord życiowy Artura w maratonie to 2h 10 min 58 sek

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


jankiel
Jan Jankowski

Ostatnio zalogowany
---


 2017-04-19, 23:11
 
2017-04-19, 14:39 - GrandF napisał/-a:

Mylisz pan epoki. Mówimy o Kowolu, a nie Krzyszkowiaku, czy Chromiku. Oni rzeczywiście nie mieli nic. Kowol, Malinowski i Kopijasz mieli znaczeni więcej niż Ci się wydaje. Niezliczone ilości "obozogodzin", we wszystkich miejscach jak świat długi i szeroki. Poza tym sam podważasz swoje zdanie. Piszesz, że Kowol "nie miał tej wiedzy, którą dzisiaj można posiąść", a za chwilę dodajesz, że miał "dobrego trenera jakim był Wiesław Kiryk". I z tym ostatnim się zgadzam - Kiryk był świetnym trenerem. A jeżeli tak, po co Kowolowi jakaś bliżej niesprecyzowana wiedza, do której dziś jest dostęp skoro miał bardzo dobrego szkoleniowca? Poza tym musisz wiedzieć, że Tomasz Kozłowski jest wychowankiem i chyba nie przesadzę jeżeli napiszę - uczniem Kiryka więc zapewne na jego wiedzy jakieś elementy swojego warsztatu oparł.
LINK: http://Trochę kultury !
Skoro zaczął pan do mnie per pan, to kontynuacja per ty jest co najmniej niegrzeczna, zwłaszcza, że jest pan dla mnie smarkaczem. Po drugie to pan myli epoki. Bo wtedy kiedy biegał Kowol to rekord świata na 10 000 m wynosił 27:15, a w maratonie 2:08.05. A Kowol na pierwszy obóz kadrowy przyjechał w trampkach, w których chodził i trenował. Takie to były czasy. Pewnie, że jak zaczął biegać w reprezentacji to dostawał sprzęt adidasa, ale ja pamiętam jak siermiężny był to sprzęt.Jak Kozłowskiemu w Rio przeszkadzała koszulka to trzeba było wziąć bawełnianą , taką w jakiej biegało się 40 lat temu.Te niezliczone obozogodziny to jak pisałem głównie Wałcz i Szklarska Poręba. Raz był w Kenii, dwa razy w Font Romeu. Tylko Malinowski siedział miesiącami w Meksyku. A więc proszę nie konfabulować bo znam Kowola doskonale i z nim trenowałem. Jeżeli chodzi o wiedzę, to znowu chybione argumenty. To , że miał dobrego trenera to fakt. Faktem jest też , że nawet trener Kiryk nie miał tej wiedzy , którą można posiąść dzisiaj, bo metodyka treningu przez te 40 lat poszła ogromnie do przodu i to co kiedyś było dobre dziś już nie wystarcza. Nie wiem czy to jest za trudne dla pana do zrozumienia. Przecież dzisiaj Szost ma wiedzę jak trenować na 2:07 a 40 lat temu rekord świata był 2:08. Czego tu pan nie rozumie ? Kowol gdyby dzisiaj trenował przy tym stanie wiedzy to podejrzewam, że biegałby 10km w 27:00. Próbuje pan dyskutować tylko brak panu rzetelnej wiedzy, szczególnie o tamtych czasach. Stąd te manipulacje wynikami olimpijskich zmagań polskich maratończyków. Próby udowodnienia, że 39 w Rio jest lepszy niż 15 w Montrealu czy 26 w Moskwie są żałosne. Udowadnianie, że Kozłowski jest najlepszym maratończykiem, który nie dostał się na Igrzyska ze względu na wyśrubowane minimum to kłamstwo !!! To minimum było ok. 7 i pół minuty gorsze od rekordu świata. W Polsce było wielu maratończyków , którzy biegali 2:11 w czasach gdy rekord świata był 2:08,05 do 2:06,50, czyli ok. 3-5 minut gorzej od rekordu i też nie pojechali na Igrzyska. Wtedy to było wyśrubowane minimum. W ogóle porównywanie tamtych wyników z dzisiejszymi to jak porównywanie samochodów sprzed 40 lat z dzisiejszymi. Idąc pańskim tokiem rozumowania to Zatopek nie miałby szans u pana bo zrobił tylko 2:23 w maratonie, tyle że był mistrzem olimpijskim z tym czasem. Proponuję trochę pokory w ferowaniu własnych opinii i proponuję przestać robić wielkiego bohatera z człowieka , który był tylko 39 w olimpijskim maratonie, w sytuacji, kiedy w historii polskiego maratonu było wiele lepszych wyników na olimpijskich trasach, że wymienię 7m, 9m, 15m,17m, 21m, 26m, 36m. Proszę sobie sprawdzić kiedy i gdzie padły te rezultaty.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


GrandF
Łukasz Panfil

Ostatnio zalogowany
2017-11-08
12:11

 2017-04-20, 04:55
 
2017-04-19, 23:11 - jankiel napisał/-a:

Skoro zaczął pan do mnie per pan, to kontynuacja per ty jest co najmniej niegrzeczna, zwłaszcza, że jest pan dla mnie smarkaczem. Po drugie to pan myli epoki. Bo wtedy kiedy biegał Kowol to rekord świata na 10 000 m wynosił 27:15, a w maratonie 2:08.05. A Kowol na pierwszy obóz kadrowy przyjechał w trampkach, w których chodził i trenował. Takie to były czasy. Pewnie, że jak zaczął biegać w reprezentacji to dostawał sprzęt adidasa, ale ja pamiętam jak siermiężny był to sprzęt.Jak Kozłowskiemu w Rio przeszkadzała koszulka to trzeba było wziąć bawełnianą , taką w jakiej biegało się 40 lat temu.Te niezliczone obozogodziny to jak pisałem głównie Wałcz i Szklarska Poręba. Raz był w Kenii, dwa razy w Font Romeu. Tylko Malinowski siedział miesiącami w Meksyku. A więc proszę nie konfabulować bo znam Kowola doskonale i z nim trenowałem. Jeżeli chodzi o wiedzę, to znowu chybione argumenty. To , że miał dobrego trenera to fakt. Faktem jest też , że nawet trener Kiryk nie miał tej wiedzy , którą można posiąść dzisiaj, bo metodyka treningu przez te 40 lat poszła ogromnie do przodu i to co kiedyś było dobre dziś już nie wystarcza. Nie wiem czy to jest za trudne dla pana do zrozumienia. Przecież dzisiaj Szost ma wiedzę jak trenować na 2:07 a 40 lat temu rekord świata był 2:08. Czego tu pan nie rozumie ? Kowol gdyby dzisiaj trenował przy tym stanie wiedzy to podejrzewam, że biegałby 10km w 27:00. Próbuje pan dyskutować tylko brak panu rzetelnej wiedzy, szczególnie o tamtych czasach. Stąd te manipulacje wynikami olimpijskich zmagań polskich maratończyków. Próby udowodnienia, że 39 w Rio jest lepszy niż 15 w Montrealu czy 26 w Moskwie są żałosne. Udowadnianie, że Kozłowski jest najlepszym maratończykiem, który nie dostał się na Igrzyska ze względu na wyśrubowane minimum to kłamstwo !!! To minimum było ok. 7 i pół minuty gorsze od rekordu świata. W Polsce było wielu maratończyków , którzy biegali 2:11 w czasach gdy rekord świata był 2:08,05 do 2:06,50, czyli ok. 3-5 minut gorzej od rekordu i też nie pojechali na Igrzyska. Wtedy to było wyśrubowane minimum. W ogóle porównywanie tamtych wyników z dzisiejszymi to jak porównywanie samochodów sprzed 40 lat z dzisiejszymi. Idąc pańskim tokiem rozumowania to Zatopek nie miałby szans u pana bo zrobił tylko 2:23 w maratonie, tyle że był mistrzem olimpijskim z tym czasem. Proponuję trochę pokory w ferowaniu własnych opinii i proponuję przestać robić wielkiego bohatera z człowieka , który był tylko 39 w olimpijskim maratonie, w sytuacji, kiedy w historii polskiego maratonu było wiele lepszych wyników na olimpijskich trasach, że wymienię 7m, 9m, 15m,17m, 21m, 26m, 36m. Proszę sobie sprawdzić kiedy i gdzie padły te rezultaty.
Szanowny panie. Jesteśmy na forum internetowym, które rządzi się swoimi prawami. W tej przestrzeni zasady prowadzenia dyskusji są nieco inne niż w rzeczywistości. Jeżeli mianuje się pan "Jankielem" to nie wnikam w pańskie personalia, ani nie zaglądam w metrykę, która w tutejszej dyskusji nie ma żadnego znaczenia. Apeluje Pan o kulturę, a śmiem zwrócić uwagę, że elementy treści pańskiej wizytówki mają z nią niewiele wspólnego. Zwłaszcza pisanie czyjegoś nazwiska z małej litery. Jeżeli jednak określa pan ramy etykiety naszej wymiany zdań, dostosuję się i wrócę do tytułowania.

Manipulacją jest druga część pańskiej wypowiedzi, która częściowo odnosi się do treści formułowanych przez mojego rozmówcę, częściowo jest insynuacją. Proszę wskazać, w którym z zadanych pytań osobiście porównuję maratońskie wyniki sprzed lat do obecnych. W którym z pytań wspominam Zatopka? Gdzie próbuję udowadniać, że 39 miejsce w Rio jest lepsze niż 15 w Montrealu. Absurdalnym są pańskie porównania minimów do obowiązujących w danym momencie rekordów świata. Co to ma do rzeczy? Gdyby podstawą ustalania minimów była relacja do rekordu świata, to w naszym lekkoatletycznym zespole na igrzyska znalazłby się pewnie Paweł Fajdek i Anita Włodarczk. Proponuję zapoznać się z zasadami ustalania wskaźników. Argument, że dziś rekord świata jest lepszy niż w 2:08:05 Jonesa w przypadku kwalifikacji na najważniejsze imprezy międzynarodowe jest zupełnie bezzasadny. Owszem w 1984 roku 2:10:58 było 21 wynikiem na świecie, w 2012 – 229, ale w tym drugim przypadku 192 zawodników z rezultatami lepszymi to reprezentanci Wschodniej Afryki. W pierwszej części wypowiedzi nadal podważa Pan własne argumenty. „Faktem jest też , że nawet trener Kiryk nie miał tej wiedzy , którą można posiąść dzisiaj”, „Kowol gdyby dzisiaj trenował przy tym stanie wiedzy to podejrzewam, że biegałby 10km w 27:00”. Podejrzewa pan i gdyba, a chwilę wcześniej pisał pan, że „to jest gadanie na poziomie jakby babka miała wąsy”. Przestańmy zatem gdybać i dyskutować na temat przewagi technologicznej i szkoleniowej zawodników obecnych na tymi sprzed lat. Odpowiedź na pytanie dlaczego aktualnie długodystansowcy (wyłączając maratończyków) nie nawiązują do wyników kolegów po fachu z przełomu lat 70/80 jest szeroka i wielowątkowa. Żeby to pojąć musiałaby powstać sporych rozmiarów praca zbiorowa poddające szczegółowej analizie szereg dziedzin. Frazesy dotyczące motywacji i siły woli może wypisywać laik, a pan jawi się jako fachowiec. Jako fachowiec, partner treningowy Jerzego Kowola, świadek i obserwator lekkiej atletyki sprzed 4 dekad jest pan zapewne kibicem królowej sportu. Uparte forsowanie bezzasadnych porównań niczemu i nikomu nie służą i sądzę, że ani Jerzy Kowol, ani Artur Kozłowski nie chcieliby w tym brać udziału.

Btw – owszem, patrząc w metryki jestem względem pana smarkaczem. Wiek nie upoważnia jednak pana do obrażania kogoś. Idąc tym tokiem myślenia dojdziemy do wniosku, że historykami mogą być wyłącznie świadkowie danej epoki.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA
  PRZECZYTAJ MÓJ BLOG (15 wpisów)


Admin
Michał Walczewski
MaratonyPolskie
TEAM


Ostatnio zalogowany
2017-12-11
18:15

 2017-04-20, 06:14
 
2017-04-19, 23:11 - jankiel napisał/-a:

Skoro zaczął pan do mnie per pan, to kontynuacja per ty jest co najmniej niegrzeczna, zwłaszcza, że jest pan dla mnie smarkaczem. Po drugie to pan myli epoki. Bo wtedy kiedy biegał Kowol to rekord świata na 10 000 m wynosił 27:15, a w maratonie 2:08.05. A Kowol na pierwszy obóz kadrowy przyjechał w trampkach, w których chodził i trenował. Takie to były czasy. Pewnie, że jak zaczął biegać w reprezentacji to dostawał sprzęt adidasa, ale ja pamiętam jak siermiężny był to sprzęt.Jak Kozłowskiemu w Rio przeszkadzała koszulka to trzeba było wziąć bawełnianą , taką w jakiej biegało się 40 lat temu.Te niezliczone obozogodziny to jak pisałem głównie Wałcz i Szklarska Poręba. Raz był w Kenii, dwa razy w Font Romeu. Tylko Malinowski siedział miesiącami w Meksyku. A więc proszę nie konfabulować bo znam Kowola doskonale i z nim trenowałem. Jeżeli chodzi o wiedzę, to znowu chybione argumenty. To , że miał dobrego trenera to fakt. Faktem jest też , że nawet trener Kiryk nie miał tej wiedzy , którą można posiąść dzisiaj, bo metodyka treningu przez te 40 lat poszła ogromnie do przodu i to co kiedyś było dobre dziś już nie wystarcza. Nie wiem czy to jest za trudne dla pana do zrozumienia. Przecież dzisiaj Szost ma wiedzę jak trenować na 2:07 a 40 lat temu rekord świata był 2:08. Czego tu pan nie rozumie ? Kowol gdyby dzisiaj trenował przy tym stanie wiedzy to podejrzewam, że biegałby 10km w 27:00. Próbuje pan dyskutować tylko brak panu rzetelnej wiedzy, szczególnie o tamtych czasach. Stąd te manipulacje wynikami olimpijskich zmagań polskich maratończyków. Próby udowodnienia, że 39 w Rio jest lepszy niż 15 w Montrealu czy 26 w Moskwie są żałosne. Udowadnianie, że Kozłowski jest najlepszym maratończykiem, który nie dostał się na Igrzyska ze względu na wyśrubowane minimum to kłamstwo !!! To minimum było ok. 7 i pół minuty gorsze od rekordu świata. W Polsce było wielu maratończyków , którzy biegali 2:11 w czasach gdy rekord świata był 2:08,05 do 2:06,50, czyli ok. 3-5 minut gorzej od rekordu i też nie pojechali na Igrzyska. Wtedy to było wyśrubowane minimum. W ogóle porównywanie tamtych wyników z dzisiejszymi to jak porównywanie samochodów sprzed 40 lat z dzisiejszymi. Idąc pańskim tokiem rozumowania to Zatopek nie miałby szans u pana bo zrobił tylko 2:23 w maratonie, tyle że był mistrzem olimpijskim z tym czasem. Proponuję trochę pokory w ferowaniu własnych opinii i proponuję przestać robić wielkiego bohatera z człowieka , który był tylko 39 w olimpijskim maratonie, w sytuacji, kiedy w historii polskiego maratonu było wiele lepszych wyników na olimpijskich trasach, że wymienię 7m, 9m, 15m,17m, 21m, 26m, 36m. Proszę sobie sprawdzić kiedy i gdzie padły te rezultaty.
Często niestety żądają kultury i o nią wołają ludzie, którzy za własnymi paznokciami mają brud. Oto wpis z Pana wizytówki:

Zainteresowania - uwielbiam czytać idiotyczne artykuły panfila

Koniec cytatu - Pańskiego, i koniec dyskusji.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA
  ZOBACZ GALERIĘ MOICH ZDJĘĆ (87 sztuk)


snipster
Piotr Łużyński

Ostatnio zalogowany
2017-12-11
21:03

 2017-04-20, 08:44
 
to ja może wrócę do tematu... :)

Artur wydaje się sympatycznym i poukładanym biegaczem i człowiekiem. Niech tylko kontuzje omijają, a na pewno będzie jeszcze miło słyszeć o Arturze.

a tej płaskiej pętli "obok domu" to zazdraszczam :P

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA
  PRZECZYTAJ MÓJ BLOG (310 wpisów)
  ZOBACZ GALERIĘ MOICH ZDJĘĆ (71 sztuk)

 



Krzysiek_b...
Krzysztof Bartkiewicz
MaratonyPolskie
TEAM


Ostatnio zalogowany
2017-12-11
16:13

 2017-04-20, 09:29
 
Nie ma możliwości porównać wyników sprzed 40 lat do obecnych chociażby z tego względu że wiele "odżywek" w tamtych czasach dozwolonych jest obecnie zabronionych. Przypomnijmy że bardzo dużo zawodników do roku 2015 bazowało chociażby na Meldonium co obecnie również jest zabronionym... Ponadto kontrole antydopingowe nie były tak powszechne i tak rozwinięte jak obecnie...

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA
  PRZECZYTAJ MÓJ BLOG (193 wpisów)


zbigniewwa...
Zbigniew Walo

Ostatnio zalogowany
---


 2017-04-20, 20:58
 
LINK: http://x
Trzeba się urodzić na wsi i pracować na wsi w teperaturze 36 wieś . Maratony wtedy będą do zniesienia .Wujek kiedyś powiedział, byłem obrażony.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


zbigniewwa...
Zbigniew Walo

Ostatnio zalogowany
---


 2017-04-21, 10:54
 
2017-04-19, 14:39 - GrandF napisał/-a:

Mylisz pan epoki. Mówimy o Kowolu, a nie Krzyszkowiaku, czy Chromiku. Oni rzeczywiście nie mieli nic. Kowol, Malinowski i Kopijasz mieli znaczeni więcej niż Ci się wydaje. Niezliczone ilości "obozogodzin", we wszystkich miejscach jak świat długi i szeroki. Poza tym sam podważasz swoje zdanie. Piszesz, że Kowol "nie miał tej wiedzy, którą dzisiaj można posiąść", a za chwilę dodajesz, że miał "dobrego trenera jakim był Wiesław Kiryk". I z tym ostatnim się zgadzam - Kiryk był świetnym trenerem. A jeżeli tak, po co Kowolowi jakaś bliżej niesprecyzowana wiedza, do której dziś jest dostęp skoro miał bardzo dobrego szkoleniowca? Poza tym musisz wiedzieć, że Tomasz Kozłowski jest wychowankiem i chyba nie przesadzę jeżeli napiszę - uczniem Kiryka więc zapewne na jego wiedzy jakieś elementy swojego warsztatu oparł.
LINK: http://x
B.Psujek robił minimun na 5km 13,30 w Sopocie,trochę gadliśmy nie chciał rozmawiać.Minimum na Helsinki.200m przed metą połozył się na trawie biegł zgodnie założeniem czasowym,miał dwóch prowadzących ,zgodnie z komisją sędziowską.Miał ksywe hrubesz niemieckie słowo ,polski Zatopek .Jak będziecie coś pisać to piszćie 85procent prawdy.+

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


zbigniewwa...
Zbigniew Walo

Ostatnio zalogowany
---


 2017-04-22, 23:16
 
10km poniżej 28 minut,trzeba mieć wyobraznie,.

  SKOMENTUJ CYTUJĄC
  NAPISZ LIST DO AUTORA


DODAJ SWÓJ KOMENTARZ W TYM WĄTKU

POWRÓT DO LISTY WĄTKÓW DYSKUSYJNYCH




 Ostatnio zalogowani
nedvedstu
09:16
paulo
09:11
42.195m
09:08
lechu93
09:00
macias24
08:59
Jawi63
08:57
platat
08:57
Januszz
08:55
impactor
08:53
michu77
08:51
Pinky
08:50
wsza
08:49
wielepiej
08:38
Daro091165
08:38
Lewy
08:26
Pallinose2c
08:20
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |